Blogowy Klub Miłośników Jane Austen
Kategorie: Wszystkie | Dyskusje | Recenzje | Ogłoszenia | Różne | Powieść
RSS

Recenzje

piątek, 15 lutego 2013

 

Tak jak zawsze publikujemy recenzje członków naszego klubu:

 

Agnieszka (krainaczytania)

http://krainaczytania.blox.pl/2013/01/Dojrzala-i-romantyczna.html

 

Dojrzała i romantyczna


Powszechnie uważa się, iż Perswazje to najpoważniejszy konkurent Dumy i uprzedzeniaw kwestii najbardziej udanej powieści w dorobku literackim Jane Austen. Być może jest w tym odrobina prawdy, ponieważ moim zdaniem obydwie powieści są do siebie podobne. Tak samo jak podobne są główne bohaterki. W obydwu przypadkach mamy też do czynienia z „miłością od drugiego wejrzenia”, choć powody takiego a nie innego postępowania zainteresowanych panien są odmienne.


Różnicę na pewno stanowi język, jakim posługuje się Jane Austen. Perswazjom bez wątpienia brakuje lekkości i dowcipu tak charakterystycznego dla Dumy i uprzedzenia, lecz z drugiej strony to właśnie Perswazje są tym dziełem, które jest najdojrzalsze pod względem sposobu przekazywania uczuć oraz ukazywania schematów myślenia. Czytelnik dostrzega jak bardzo zmienia się w tym przypadku kierunek twórczości Autorki, która stawia na powagę i delikatność w konstruowaniu charakterów postaci, jak również w kreowaniu samych bohaterek, którym nieobce są życiowe doświadczenia, co zarazem kształtuje ich umysły i precyzuje poglądy, dzięki czemu stają się mniej chwiejne pod względem moralnym oraz intelektualnym. Delikatność w kwestii demaskowania ludzkich wad i niedoskonałości nie polega w tym przypadku na łagodzeniu ich przy pomocy śmiechu lub ukazywaniu bohaterów poprzez ich działania oraz sposób, w jaki są traktowani i jak traktują innych, a także poprzez konfrontację tego, co sami o sobie mówią bądź myślą z tym wszystkim, co twierdzi i myśli o nich otoczenie. Tego nie dostrzeżemy na przykład w Emmie. Tego rodzaju zabieg stwarza narratorowi możliwość zachowania względnego dystansu wobec historii, jaką akurat opowiada.

Read more:

 

 

Beata (felicja79)

http://cowartoprzeczytac.blox.pl/2013/01/Jane-Austen-Perswazje.html

 

Czy można wyperswadować komuś miłość? Czy życzliwa osoba może doradzić nam źle? Nie wyobrażam sobie, żeby zakochana dziewczyna mogła dobrowolnie zrezygnować ze swojego szczęścia tylko dlatego, że tego chcą jej bliscy. A poza tym książka bardzo mi się podobała. Polubiłam dobrą i szlachetną Annę Elliot, która nieszczęśliwie dla siebie zerwała w młodości zaręczyny z kapitanem Fryderykiem Wentworthem za namową przyjaciółki lady Russell. Spokojna, wnikliwa narracja, studium ludzkich charakterów to mocne strony tej i innych powieści Jane Austen.

W ramach Klubu Jane Austen przeczytałam wcześniej pięć książek i szósta niczym nowym mnie nie zaskoczyła. Zarys fabuły znałam już wcześniej. Zresztą nie jest to skomplikowana intryga, zakończenia można się domyślić od samego początku, a jednak czyta się z przyjemnością. Odległy świat dziewiętnastowiecznej Anglii z jednej strony urzeka wizją spokojnego wiejskiego życia spędzanego na rozrywkach w gronie rodziny i znajomych i wyjazdach do miejscowości uzdrowiskowych, z drugiej strony dawne konwenanse i sztuczne podziały na lepszych i gorszych obywateli, życie kobiet i mężczyzn spędzane na nicnierobieniu wywołują refleksję, że obecnie jest lepiej.

„Perswazje” skupiają się na problemach matrymonialnych. Przyglądamy się młodym kobietom i mężczyznom, którzy próbują znaleźć mężów/żony. Liczą się dla nich albo uczucia, albo pieniądze i pozycja (albo jedno i drugie). Bohaterowie dzielą się na „dobrych” i „złych”, choć nie wszyscy od początku zdradzają swoją prawdziwą naturę. Pisarka świetnie pokazuje ludzkie wady: egoizm, próżność, głupotę, wyrachowanie, chciwość. Przeciwstawia im zalety takie, jak: dobroć, ofiarność, wierność, szlachetność.

Niektóre motywy z „Perswazji” znaleźć można w innych utworach Jane Austen, stąd wrażenie, że czyta się coś już dobrze znanego. Gdybym miała porównać tę książkę z „Dumą i uprzedzeniem” albo „Rozważną i romantyczną”, to wydaje mi się, że jest prawie tak samo dobra, ale przez to, że przeczytałam ją na końcu nie ma już dla mnie tego uroku nowości (może też komplikacji fabularnych i niespodzianek jest w niej mniej i jest krótsza). Na pewno jest za to dla mnie lepsza od „Mansfield Park” i „Opactwa Northanger”, po prostu nie ma tych wad, które one mają.

Ocena: 5/6

 

 

Julka (wspolnabiblioteczka)

http://wspolnabiblioteczka.blogspot.com/2013/01/perswazje-klub-jane-austen.html

 

"Perswazje" jest ostatnią w pełni ukończoną przez autorkę powieścią. Została napisana w latach 1815-16 i opublikowana dwa lata później. Jej bohaterka dwudziestosiedmioletnia Anne Elliot, pochodzi z arystokratycznej rodziny. Jej ojciec to próżny Sir Walter Elliot, właściciel posiadłości Kellynch Hall. Jako 19-letnia dziewczyna Anne zakochuje się z wzajemnością w młodym marynarzu Fryderyku Wentworth. Jej matka chrzestna i najlepsza przyjaciółka Lady Russell odradza jej jednak zaręczyny z człowiekiem, którego przyszłość jest niepewna. Anne z ciężkim sercem przyznaje jej rację i zrywa zaręczyny. Mijają lata, a Anne nadal jest sama i ma coraz mniej widoków na zamążpójście. Jej uroda gaśnie. Tymczasem w wyniku problemów finansowych rodzina Anne musi przenieść się do Bath i wynająć posiadłość. W jej rodzinnym domu ma zamieszkać admirał Croft z małżonką, którą jest siostrą kapitana Wentwortha. Nasza opowieść o miłości może się rozpocząć. Co wyróżnia Perswazje spośród innych powieści Jane Austen?


Nowy typ kobiecej bohaterki:
Pani Croft, żona admirała Crofta nie ma stałego domu, ani dzieci. Towarzyszy swojemu mężowi w trudach żeglugi. Razem z nim zwiedza świat. Jej wypowiedzi są poste i rzeczowe. Nie zajmują jej tylko sprawy "kobiece", bo obraca się głównie wśród mężczyzn. Nie jest damą w potrzebie, którą trzeba ratować, to ona może poratować cię w razie potrzeby, jest opanowana, przedsiębiorcza i opiekuńcza. Jest zwiastunem nowej epoki w którą wierzyła bohaterka Jane Austen. Jej świat miał się zmienić właśnie dzięki marynarce, dzięki awansom ludzi z niższych sfer, ożywieniu skostniałego systemu klasowego. Miał być to świat nowych możliwości. Myślę, że można śmiało założyć, że pani Croft stała się wzorem dla Anne, w końcu w którymś momencie mówi, że małżeństwo państwa Croft, to jedyna szczęśliwa znana jej para małżeńska.

W powieści pojawia się też samotna, ale w pełni samodzielna kobieta - pielęgniarka Rooke. Podkreślony jest jej profesjonalizm, a nie służebna rola zawodu. Jane Austen miała już prawie 40 lat, kiedy zaczynała pisać Perswazje. Czy miało miało to wpływ na pojawienie się w niej takich postaci jaki pani Rooke? Całkiem możliwe, że tak. Pani Rooke pomaga innym, robi to z oddaniem, ale nie poświęca się. W dodatku jej pacjenci lubią słuchać jej opowieści. Jane Austen, niezamężna pisarka,  też jak tylko mogła starała się być użyteczna dla swojej rodziny, a wieczorami jej krewni zapewne z przyjemnością słuchali fragmentów jej twórczości.

Powieść o przygnębieniu i tęsknocie:
 Anne Elliott nie jest radosną bohaterką, taką jak Emma Woodhouse, czy Elizabeth Bennett. Anne nie  może oczekiwać pomocy, ani psychicznego wsparcia od swojej własnej narcystycznej rodziny. Matka nie żyje, a siostry odziedziczyły egoistyczne nastawienie do świata po swoim ojcu. Powieść Perswazje jest przepełniona jej tęsknotą za straconą szansą na prawdziwą miłość. Anne wielokrotnie przypomina sobie, że mimo tego, że kapitan Wentwortha znów pojawił się w jej życiu, to niczego nie musi to zmienić. Powstał między nimi mur nie do przebicia. Sama zresztą skutecznie uszczelnia wszelkie rysy w tym murze. Unika kapitana Wentwortha, jej umysł jest w stanie cichej rozpaczy, chronicznego przygnębienia.  Anne wycofała się, zamknęła w sobie, postanowiła nigdy nie dać poznać po sobie, jak bardzo przeżywa całą sytuację. A jej uczucia nadal są żywe, emocje bardzo silne. Na szczęście Anne poznaje nowych ludzi: przyjaciół kapitana, swojego kuzyna pana Elliota, odnajduje dawną szkolną koleżankę. To wszystko pozwala jej "przebudzić się", otrząsnąć z melancholii. Zmiany widać nawet na jej twarzy. Energia dodaje jej urody. W końcu udaje jej się pokonać melancholię, która trwała przecież osiem lat i podążyć własną ścieżką.

Warto zajrzeć:
1. Rzepka, Charles J. "Making It in a Brave New World: Marriage, Profession, and Anti-Romantic Ekstasis in Austen's Persuasion." Studies in the Novel 26.2 (Summer 1994): 99-120. Rpt. in Nineteenth-Century Literature Criticism. Ed. Kathy D. Darrow. Vol. 222. Detroit: Gale, 2010. Literature Resource Center

2. Dalton, Elizabeth. "Mourning and Melancholia in Persuasion.." Partisan Review 62.1 (Winter 1995): 49-59. Rpt. in Nineteenth-Century Literature Criticism. Ed. Kathy D. Darrow. Vol. 216. Detroit: Gale, 2010. Literature Resource Center 

 

 

 Kasia - Kącik z książką

http://kacikzksiazka.blogspot.com/2013/01/perswazje-jane-austen.html

 

Gdy pojawia się nazwisko Jane Austen, większość z nas natychmiast kojarzy je z powieściami takimi jak „Duma i uprzedzenie”, „Rozważna i romantyczna” czy „Mansfield Park”. Dzięki blogowemu Klubowi Jane Austen w tym miesiącu miałam okazję sięgnąć po książkę, o której mówi się znacznie mniej i która została wydana po raz pierwszy już po śmierci pisarki.

Główną bohaterką „Perswazji” jest dwudziestosiedmioletnia Anne Elliot, pochodząca z arystokratycznej, lecz niezbyt majętnej rodziny. Jej ojciec, sir Walter – człowiek nadzwyczaj próżny i mający wypaczone pojęcie na temat honoru rodziny - żyjąc ponad stan, roztrwonił niemal cały majątek. W konsekwencji Elliotowie zostają zmuszeni do opuszczenia rodowej rezydencji i przeniesienia się na pewien czas do Bath. Na prośbę - choć bliższe prawdy byłoby stwierdzenie, że na żądanie - Mary, młodszej, zamężnej już siostry, Anne nie opuszcza jednak rodzinnych stron, lecz pozostaje na miejscu jako jej towarzyszka. Staje się to okazją do spotkania z kapitanem Wentworthem, z którym była zaręczona kilka lat wcześniej, lecz którego odrzuciła za namową rodziny. Uczucia Anne odżywają, nic nie wskazuje jednak na to, by Wentworth wybaczył jej odrzucenie i upokorzenie…

Na tle pozostałych powieści „Perswazje” wyróżniają się z kilku powodów. Już na pierwszy rzut oka można zauważyć, że są znacznie skromniejsze objętościowo. Z tego powodu książkę czyta się niemal błyskawicznie, choć nie ukrywam, że po skończonej lekturze odczuwałam pewien niedosyt, głównie ze względu na dosyć oszczędną liczbę dialogów oraz mało wyraziste zakończenie.

Pomijając jednak ten mankament, muszę przyznać, że powieść bardzo mi się podobała i zdecydowanie uplasowała się wśród moich ulubionych powieści Jane Austen. Przede wszystkim jest to książka znacznie dojrzalsza od swoich poprzedniczek. Niektórzy określają ją nawet mianem jednej z pierwszych powieści psychologicznych, choć osobiście wydaje mi się to stwierdzenie nieco na wyrost.

Anne Elliot stała się najbliższą mi bohaterką, jakie wyszły spod pióra autorki, odbierając tym palmę pierwszeństwa nawet Elizabeth Bennet. Jest starsza niż typowa główna postać kobieca w powieściach romansowo-obyczajowych z tamtej epoki. Zbliża się do trzydziestki i w realiach swoich czasów jest już uznawana za starą pannę, której młodość i świeżość przeminęła, a pozostało jedynie szlachetne pochodzenie. Choć z jednej strony jest osobą delikatną, uległą i raczej nie wyróżniającą się w towarzystwie, z drugiej dorosła do tego, by dobrze poznać swoje uczucia i być gotową walczyć o swoje szczęście. W młodości, za namową rodziny i przyjaciół, odrzuciła mężczyznę, który był miłością jej życia, ponieważ nie mógł poszczycić się ani wysokim urodzeniem, ani majątkiem. Czy można jednak dziwić się, że młoda, niedoświadczona i niepewna siebie dziewczyna przeciwstawi się woli wszystkich otaczających ją ludzi, którzy odradzają jej ten związek nie ze złośliwości, lecz ponieważ szczerze wierzyli, że nie ma on szans?

„Perswazje” to także ironiczne, a jednocześnie gorzkie, spojrzenie na angielskie społeczeństwo w XIX wieku. Stawia w wyjątkowo mało korzystnym świetle zwłaszcza klasy wyższe, zaślepione w kwestii podziałów klasowych. Wstręt i pogarda arystokratów wobec osób niżej urodzonych, które często przewyższają ich inteligencją i moralnością, przyprawia aż o dreszcze. Patrząc na rodzinę Elliotów, zwłaszcza sir Waltera i najstarszą siostrę Anne, Elizabeth, można dojść do wniosku, że priorytety życiowe tych ludzi sprowadzały się jedynie do otaczania się ludźmi utytułowanymi i/lub wyjątkowo urodziwymi. Dziwić, o ile nie szokować, może także wyjątkowo specyficzne podejście do spraw honoru – nie przyznanie się do znajomości z osobą nie posiadającą odpowiednio wysokiego tytułu było honorowe, natomiast ograniczenie wydatków na dorożkę lub ilości wydawanych wystawnych kolacji już nie…

Jestem przekonana, że książka ta przypadnie do gustu wszystkim miłośniczkom prozy Jane Austen, dlatego też serdecznie ją Wam polecam!

 

 

Tradycyjnie zachęcamy do przesyłania nam swoich recenzji powieści Jane Austen!

 

niedziela, 30 grudnia 2012

 

Agnieszka (krainaczytania)

http://krainaczytania.blox.pl/2012/11/Milosc-od-drugiego-wejrzenia.html

 

Miłość od drugiego wejrzenia



Duma i uprzedzenie to bez wątpienia jedna z najpopularniejszych powieści, które wyszły spod pióra Jane Austen. Ale czy jest to zarazem powieść najlepsza? Niektórzy twierdzą, iż należy o niej mówić jako o swego rodzaju arcydziele literackim. Osobiście nie podzielam tego zdania, ponieważ dla mnie najlepszą powieścią Jane Austen w dalszym ciągu pozostaje Mansfield Park [klik], co wcale nie oznacza, że Duma i uprzedzenie zupełnie nie trafia w mój gust. Wręcz przeciwnie. Fabuła powieści wywarła na mnie całkiem pozytywne wrażenie, a jako osoba o romantycznej duszy do samego końca kibicowałam głównym bohaterom, choć wiedziałam, że przecież Jane Austen nigdy nie pozwoliłaby na to, aby dwa tak bardzo zakochane serca żyły już zawsze z dala od siebie.

Tekst Dumy i uprzedzenia po raz pierwszy został opublikowany w 1813 roku, choć powieść została napisana znacznie wcześniej, bo jeszcze w wieku XVIII. Pomimo że fakt ten miał miejsce ponad dwieście lat temu, to jednak do dnia dzisiejszego książka ta przekazuje nam wciąż aktualne komunikaty i morały. Fabuła tej powieści osadzona jest w wiejskich realiach na terenie Anglii. Akcję książki rozpoczyna wydarzenie, które dla mieszkańców wsi staje się swego rodzaju sensacją. Otóż, w niedalekim sąsiedztwie majątku państwa Bennet, osiedla się zamożny kawaler, pan Charles Bingley. Nowy sąsiad jest naprawdę godny uwagi, chociażby tylko dlatego, że jego roczny dochód jest całkiem spory, bo sięga aż pięć tysięcy funtów, na co pani Bennet (z domu Fanny Gardiner) reaguje niezwykle emocjonalnie. W dodatku dzierżawca majątku Netherfield Park jest także przystojny, miły, dobroduszny, lubiący wszystkich, którzy go otaczają, a to sprawia, że inni również darzą go sympatią. Jednak pan Bingley ma jedną wadę. Jego ufność do ludzi jest zbyt duża, co powoduje, że bardzo łatwo ulega wpływom. Lecz fakt ten wcale nie przeszkadza pani Bennet w planowaniu małżeństwa którejś ze swoich pięciu córek. Oczywiście potencjalnym zięciem bez wątpienia ma okazać się nowy sąsiad, bo przecież „jest prawdą powszechnie znaną, że samotnemu a bogatemu mężczyźnie brak do szczęścia tylko żony.”

 


 

Beata (felicja79)

http://cowartoprzeczytac.blox.pl/2012/11/Jane-Austen-Duma-i-uprzedzenie.html

 

Książkę pewnie znacie. Może czytaliście? Może oglądaliście ekranizację? A może tylko coś o niej słyszeliście? Ja przeczytałam ją po raz drugi w życiu (pierwszy raz pewnie z dziesięć lat temu). Podobała mi się niesamowicie!

Pewne rzeczy pamiętałam z pierwszej lektury, inne zupełnie uciekły mi z pamięci, ale całość nadal zaskakuje mnie swoim pięknem i doskonałością. To wspaniała, mądra powieść, z bardzo inteligentną narracją, zabawna, dopracowana. O ludziach, miłości, uczciwości, małżeństwie. Bohaterowie zostali świetnie sportretowani (i to nie tylko ci pierwszoplanowi), ich dialogi są bardzo naturalne, a przedstawione sytuacje prawdopodobne i „życiowe” (szczególnie sceny z życia rodzinnego i towarzyskiego). Narrator wprost pokazuje wady jednych osób i zalety drugich, ale są i tacy, których ocena zmienia się po ujawnieniu nowych faktów.

Tradycyjnie nie zamierzam streszczać Wam fabuły, by nie psuć nikomu przyjemności czytania. Napiszę tylko, że w centrum wydarzeń jest rodzina Bennetów, a raczej dwie najstarsze córki: Jane i Elżbieta, oraz panowie Bingley i Darcy, którzy wprowadzają się do majątku w ich sąsiedztwie. Uczuć, romansów w tej powieści nie brakuje, ale dla mnie szczególnie cenne są trafne obserwacje psychologiczne i poczucie humoru autorki. To jedna z tych książek, które potrafią poprawić nastrój.

Najbardziej podczas czytania zastanawiałam się nad podobieństwem „Dumy i uprzedzenia” do „Rozważnej i romantycznej”. Niektóre wątki (uwiedzenie młodej dziewczyny, które potem wychodzi na jaw), bohaterowie (Wickham – Willoughby), relacje (np. między siostrami) są łudząco wręcz podobne. Wydawało mi się, jakby była to ta sama historia, lecz opowiedziana zupełnie inaczej, dojrzalej. Tylko dlaczego Jane Austen dokonała tych powtórzeń?

Najbardziej znane z całej książki są jej pierwsze zdania:

Jest prawdą powszechnie znaną, że samotnemu a bogatemu mężczyźnie brak do szczęścia tylko żony.

Jakkolwiek za pojawieniem się takiego pana w sąsiedztwie niewiele wiadomo o jego poglądach czy uczuciach, owa prawda jest tak oczywista dla okolicznych rodzin, że przybysz zostaje od razu uznany za prawowitą własność tej czy innej ich córki.”



Co takiego jest w „Dumie i uprzedzeniu”, że mimo wielu lat (1813 – data premiery w Anglii) jest nadal czytana przez miliony czytelników na całym świecie, wznawiana przez wydawnictwa, ekranizowana, adaptowana, że wciąż jest wzorem dla innych pisarzy? To trudne pytanie i pewnie nie ma na nie jednej odpowiedzi. Wydaje mi się, że poza genialną warstwą językową, stylistyczną, literacką, powieść ta oferuje obraz szlachetnej miłości i szlachetnych bohaterów, którzy nas urzekają i oczarowują.

Ocena: 5+/6

 


 

makowa pani

http://makowapani.blogspot.it/2013/02/ach-ta-jane-austen.html

 

Ach, ta Jane Austen...

Kilka dni temu (dokładnie 28 stycznia) minęło równe 200 lat od dnia publikacji "Dumy i uprzedzenia" Jane Austen (data według Anniversaries of 2013 z Daily Telegraph z 28 grudnia 2012, można również sprawdzić na Wikipedii). Jak można wyczytać w bibliografii pisarki, Jane Austen pisała powieść w latach 1796 i 1797, a jej pierwotny tytuł brzmiał First Impressions. Potem przez wiele lat leżała niewydana w szufladzie autorki, dopiero 28 (spotkałam się również ze wzmianką, że 27) stycznia 1813 roku powieść ukazała się w trzech częściach jako dodatek do gazety Morning Cronicle wydana przez T. Egerton, Whitehall. Wszystkie egzemplarze zostały sprzedane, dlatego też w listopadzie tegoż roku ukazała się druga edycja; trzecia natomiast w 1817. Dodać należy, że wydanie to nie zostało podpisane właściwym imieniem i nazwiskiem, tylko jako powieść napisana przez "autora Rozważnej i Romantycznej" wydanej dwa lata wcześniej.

Już w 1813 roku ukazało się pierwsze tłumaczenie Dumy i uprzedzenia na język francuski, a potem kolejno tłumaczenie niemieckie, duńskie i szwedzkie.

Po polsku powieść pierwszy raz ukazała się dopiero w 1956 roku nakładem PIW. Przekładu dokonała Anna Przedpełska-Trzeciakowska, wznowienie nastąpiło w 1975 roku. Po roku 1990 książka była wydawana wielokrotnie, zazwyczaj w tłumaczeniu Anny Przedpełskiej-Trzeciakowskiej, chociaż Wydawnictwo Zielona Sowa wydało Dumę i uprzedzenie w przekładzie Katarzyny Surówki, a edycja powieści Wydawnictwa Prószyński i Spółka, która ukazała się w 2006 roku, została przetłumaczona przez Magdalenę Gawlik-Małkowską.

W ostatnich dniach natknęłam się na kilka artykułów dotyczących tej rocznicy. Jestem zagorzałą fanką tej książki, zresztą jak i całej twórczości tejże pisarki i trudno mi przejść obojętnie obok jakiejkolwiek wzmiance dotyczącej tejże pisarki. Tak i też było w ubiegłym tygodniu... napotkane artykuły zostały wycięte i umieszczone w specjalnej teczce. To takie moje dziwne chomikowanie... ale może kiedyś się przyda.

I cóż mam powiedzieć o mojej Jane Austen? Dlaczego jej "Duma i uprzedzenie" nadal jest tak popularna? Przecież minęło ponad 200 lat, można by sądzić, że to już przeżytek, poza tym takie tam sobie romansidło dla kobiet... a jednak książka cieszy się wielką popularnością także współcześnie – w plebiscycie BBC z 2003 roku na ulubioną książkę brytyjskiego czytelnika (UK's Best-Loved Book) Duma i uprzedzenie zajęła drugie miejsce, zaraz po Władcy Pierścienia.
Książka stała się również ciekawym kąskiem dla reżyserów. Ekranizacji kinowych i telewizyjnych na podstawie powieści jest kilka (ale o tym kiedy indziej).

Można by się zastanowić dlaczego tak się dzieje? W czym tkwi jej urok? 

Oczywiście nie ja pierwsza zadaję sobie to pytanie, powstała niezliczona ilość publikacji na ten temat i trudno, żebym tutaj wszystkie streszczała. Z pewnością trafne obserwacje pisarki, humor i pewna lekkość pióra, z jaką powieść została napisana, a przede wszystkim wątki romansowe i niemal dramatyczna forma utworu sprawiają, że czytelnik czuje się wciągnięty w sam środek wydarzeń.

Mogę dodać od siebie: ludzie się zmieniają, czasy się zmieniają, ale nasze ludzkie problemy od setek lat pozostają niezmienne. I to niezależnie od miejsca, w którym mieszkają. O tym właśnie pisała Jane Austen. I chyba dlatego też jej popularność wciąż trwa... 

 

Zapraszamy do przesyłania nam swoich recenzji "Dumy i uprzedzenia"!

 

sobota, 15 grudnia 2012

Recenzję dla naszego Klubu napisała Julka z Wspólnej Biblioteczki:

 

Zacznę może od wersji amerykańskiej. Obejrzałam ją tuż po tym, kiedy weszła do kin. Potem wracałam jeszcze do niej dwa razy i za każdym razem utykałam gdzieś na początku, przypominając sobie, dlaczego ta adaptacja mnie rozczarowała. Ze względu na kolejną dyskusję w Klubie postanowiłam obejrzeć ją jeszcze raz i nie zmieniałam zdania.

"Duma i uprzedzenie" powinna być filmem kostiumowym, w którym wielką wagę przykłada się do szczegółów. Tak więc odpowiednie do epoki stroje, wnętrza i wzory zachowania. Jednym słowem "diabeł tkwi w szczegółach" i to właśnie drobiazgi tak mnie irytowały. Zacznijmy od balu u burmistrza. Przyjęcie zostało nazwane, pewnie trochę pogardliwie, wiejską potańcówką, ale nie przypuszczam, żeby mogło wyglądać tak, jak to pokazano w filmie. Świeżo mianowany burmistrz na pewno bardzo dbał o odpowiedni dobór towarzystwa, w swoim własnym interesie zresztą. Nikt nie trafiał na przyjęcie przypadkowo. W jednej ze scen pani Bennet chwali się, że jedzą obiad z dwudziestoma rodzinami. Czyli w okolicy mieszkało około 20 liczących się rodzin o odpowiednim pochodzeniu i majątku, ale nie taki tłum jaki pokazano na filmie. To bardziej przypominało tancbudę na Dzikim Zachodzie, niż przyjęcie dla "szanowanych ludzi". Dalej, fryzury najmłodszych panien Bennet. Lydia i Kitty były już dopuszczone do towarzystwa, co oznaczało, że są uważane za osoby dorosłe i potencjalne kandydatki na żony. Każde oficjalne wyjście, a więc i bal u burmistrza, było okazją do zaprezentowania się, a może i znalezienia kandydata na męża. Logiczne jest więc, że podobne "wyjście" było poprzedzone odpowiednimi przygotowaniami - najlepsze sukienki, staranne fryzury. Tym czasem najmłodsze panny Bennet zaprezentowały się na przyjęciu... w kucykach. Litości! Pewnie miało to podkreślić ich młody wiek, ale nie oto przecież chodziło, doprawdy! Chciałabym wiedzieć też co robiła ta świnia pod schodami? Na wsiach dawnej często budowano domy łączone z chlewnią, ale przecież nie w takim eleganckim dworku, w jakim zamieszkiwała rodzina Bennetów (przy okazji scenarzyści ździebko przesadzili z jego wielkością, moim zdaniem). Jest też scena w odrapanej kuchni. Podejrzewam, że miało to podkreślić fakt, że rodzina była biedna, tyle, że oni  biedni nie byli. Majątek był dziedziczony tylko w linii męskiej, a pan Bennet miał 5 córek i to było całe nieszczęście. Pan Bennet musiał dobrze liczyć rachunki, ale żyli zupełnie przyzwoicie.

Pamiętam, że zaraz po tym jak film wszedł na ekrany kin czytałam recenzję na stronie jakiejś gazety, w którym dziennikarka zachwycała się tą adaptacją, twierdziła nawet, że jest dużo lepsza od wersji BBC. Ta druga była ponoć zbyt teatralna, źle dobrani pod względem wieku aktorzy itp. Zupełnie się z tym nie zgadzałam. Amerykańska wersja jest bardziej hollywoodzka - oświadczyny w deszczu i konkurent patrzący na swoją wybrankę oczami zbitego psiaka. Ja już chyba wyrosłam z tego typu romantyzmu. O urodzie aktorek nie będę dyskutowała, jednemu podoba się ta, a drugiemu zupełnie inna. Jeżeli dobrze pamiętam, to autorka recenzji zarzucała na przykład wersji BBC to, że aktorka grająca Lydię była zbyt dojrzała. Dobrze więc, jej odpowiedniczka z wersji amerykańskiej jest dużo bardziej dziecinna i tak też się zachowuje. Lydia z wersji brytyjskiej zachowuje się dużo bardziej wyzywająco. Jest dojrzałą kokietką. Tylko teraz pytanie, która Lydia bardziej zainteresowałaby rozpustnego Wickhama ta dziecinna, czy ta wyzywająca? Dla mnie odpowiedź jest oczywista.

Serial BBC widziałam już tyle razy, że teraz zwracam już uwagę na drugi plan, czyli to co się dzieje za plecami głównych bohaterów, rozmowy pod ścianami, gesty i uśmiechy innych osób na sali, stroje wieśniaków. Wszystko jest doskonale dopracowane. Pani Bennet i pan Collins są postaciami niewątpliwie komediowymi. Scena oświadczyn pastora jest doprawdy przekomiczna. Fragmenty z Lady Katarzyną de Bourgh to też jedne z moich ulubionych. Ta mimika! W serialu było więcej czasu na to, żeby zaprezentować postacie i umotywować ich decyzje. W wersji kinowej, z oczywistych przyczyn, akcja biegła w szalonym tempie i czasami trudno było zrozumieć, dlaczego coś wydarzyło się tak, a nie inaczej. Elizabeth z wersji brytyjskiej jest odważna, ale nie bezczelna. Zachowuje się dystyngowanie, odpowiednio do swojego statusu społecznego. Może i siostry Bennet z serialu nie zachowują się tak beztrosko, jak te z filmu, ale przecież Brytyjki były słynne ze swojej powściągliwości. Tak były wychowane - konwenanse i etykieta.

Zawsze mam problem z pisaniem o książkach, czy filmach, które naprawdę mi się podobają. Coś jest dobre i już. Zresztą sami możecie porównać, obie wersję są dostępne na youtube i to z polskim lektorem.

Na koniec chciałabym napisać jeszcze kilka słów o serialu "W świecie Jane Austen" nawiązującym do "Dumy i uprzedzenia". Główna bohaterka Amanda przenosi się niespodziewanie do świata powieści. W tym samym czasie z tego drugiego świata znika Elizabeth Bennet. Amanda, która doskonale zna twórczość Jane Austen stara się dopilnować, żeby wydarzenia działy się tak jak powinny, tyle, że oczywiście nic z tego nie wychodzi. Bez Elizabeth wszystko się plącze. Ciekawie przedstawiono postać Wickhama. Nie odpowiadało mi tylko zakończenie całej historii. Teraz uwaga zdradzam szczegóły! Jak już scenarzysta tak ładnie wszystko poplątał, to mógł zrobić parę z Amandy i Wickhama właśnie. Doskonale do siebie pasowali. To chociaż byłby element zaskoczenia, a tak to mamy zakończenie jakie było do przewidzenia i trochę bez sensu.

Do "Dumy i uprzedzenia" nawiązuje oczywiście też "Dziennik Bridget Jones" i pewnie wiele innych filmów. Wersji bollywoodzkiej nie obejrzałam. Nie dałam rady. 

środa, 10 października 2012

 

Agnieszka (krainaczytania)

http://krainaczytania.blox.pl/2012/09/Satyra-na-gotyckie-powiesci-grozy.html

 

Satyra na gotyckie powieści grozy

 

Minęło dwa miesiące i tak oto znów spotykamy się z królową klasyki romansu – Jane Austen. Tym razem przenieśmy się do Opactwa Northanger, gdzie siedemnastoletnia Catherine Morland ogarnięta grozą ówczesnych powieści gotyckich, szczególnie tych autorstwa Ann Radcliffe, próbuje dopatrywać się rzeczy przerażających tam, gdzie ich nie ma. Snuje własne przypuszczenia, które są zgoła odmienne od rzeczywistości. Jest to dowód na to, jak wielki wpływ na człowieka i jego sposób postrzegania świata może wywierać literatura. W pewnym momencie można zatracić poczucie rzeczywistości, a świat fikcji literackiej brutalnie wkroczy do prawdziwego życia, pozbawiając nas racjonalnego myślenia.

Lecz zanim wyjedziemy z naszą główną bohaterką do Opactwa Northanger przyjrzyjmy się jej nieco bliżej. Catherine Morland wraz ze swoją liczną rodziną mieszka we wsi Fullerton, mając za sąsiadów państwa Allenów. To właśnie oni przychodzą z pomocą, kiedy panna Morland wkracza w wiek, w którym powinna zostać wprowadzona do towarzystwa. Tak więc, mając w pamięci słowa matki, aby otulała szyję szalem i dokładnie notowała swoje wydatki, Catherine opuszcza rodzinny dom i wraz z sąsiadami przybywa do Bath, zamieszkując przy Pulteney Street. Tam panna Morland wpada w wir spotkań towarzyskich, biorąc udział w balach i zachwycając się sztukami teatralnymi. Tam też rodzi się przyjaźń z niejaką Isabellą Thorpe, a także budzi się pierwsze niewinne uczucie, którego obiektem jest Henry Tilney. Uczucie to, jak przystało na pannę z epoki wiktoriańskiej, jest skrzętnie ukrywane i wiedzą o nim jedynie ściany pokoju Catherine, które są świadkiem jej nieprzespanych nocy.


Read more:
http://krainaczytania.blox.pl/2012/09/Satyra-na-gotyckie-powiesci-grozy.html

 




Beata (felicja79)

http://cowartoprzeczytac.blox.pl/2012/09/Jane-Austen-Opactwo-Northanger.html

 

Męczyłam się czytając tę powieść. I to męczyłam się z nią po raz drugi w życiu. Za pierwszym razem (jakieś 10 lat temu) dałam sobie spokój z czytaniem w połowie. Teraz z powodu naszego Klubu Jane Austen czułam się w obowiązku dobrnąć do ostatniej strony (w moim wydaniu była to strona nr 235). Chyba niewiele na tym zyskałam. Zakończenie jest niezłe, ale żeby uznać „Opactwo Northanger” za interesującą książkę to za mało.

Jane Austen, wielka pisarka, ma na swoim koncie słabsze dzieła. Co przeszkadzało mi w „Opactwie…” najbardziej? Bohaterowie. Główna bohaterka Katarzyna Morland – siedemnastoletnia, naiwna i głupiutka dziewczyna, jej przyjaciółka Izabella Thorpe – fałszywa i obłudna, brat przyjaciółki, John Thorpe – zarozumiały i niewychowany egoista. Do tego towarzystwa należy też brat Katarzyny – James Morland – ślepo zakochany w Izabelli i ulegający wszystkim jej zachciankom. I jak tu się nie nudzić z takimi bohaterami, biorąc jeszcze pod uwagę fakt, że przez połowę książki spędzają oni czas w miejscowości wypoczynkowej Bath, w której nic się nie dzieje, oprócz spacerów i balów?

Poza niesympatycznymi postaciami ma też „Opactwo…” drugą wadę – dialogi. O jakich nudnych rzeczach się w tej powieści rozmawia! Głównej krytyce lub obronie podlegają powieści gotyckie typu „Tajemnice zamku Udolfo” Ann Radcliffe. Katarzyna uwielbia je czytać. Pod wpływem lektury rodzą się w jej głowie rozmaite niedorzeczne przypuszczenia. Kiedy panna Morland zostaje zaproszona do opactwa Northanger przez rodzinę Tilneyów, spodziewa się, że trafi do starej budowli pełnej tajemnic. Jej zaciekawienie budzi stara skrzynia w pokoju czy sekretarzyk, szuka ukrytych przejść, a właściciela posiadłości, generała Tilneya, posądza o zamordowanie żony lub ukrywanie jej w celi.

 „Opactwo Northanger” przypomina mi trochę powieści tendencyjne. To taka historyjka z morałem o tym, że nie należy wierzyć we wszystko, co się przeczyta w romansach. Wydaje mi się, że cel, w jakim została napisana trochę się zdezaktualizował. Należy jednak zaznaczyć, że narracja jest inteligentna, ironiczna, typowo „austenowska”. A obserwacje ludzi, często złośliwe komentarze autorki, nawet dziś dają czytelnikowi do myślenia. Ciekawa jest też wyrażona przez autorkę wprost długa „obrona powieści”, z której przytoczę tylko fragment:

 

„A cóż pani teraz czyta, panno…?” „Och, tylko powieść!” – odpowiada młoda dama, odkładając książkę z udaną obojętnością czy rumieńcem wstydu. „To tylko Cecylia, Kamilla, czy Belinda” – krótko mówiąc – tylko utwór, który świadczy o talencie, utwór, w którym dogłębna znajomość natury ludzkiej i celne obrazy jej różnorakich odmian, polotu, żywego dowcipu i humoru przekazane są światu w najwyborniejszym języku.

 

Dziś już nie wstydzimy się czytania powieści, ale chyba nadal niewiele osób z dumą przyznaje się do czytania romansów. Więc aż tak wiele od czasów Jane Austen w naszej mentalności się nie zmieniło.

Ocena: 4-/6

 

 Podobnie jak poprzednim razem zachęcamy Was do przesyłania nam swoich recenzji.

piątek, 27 lipca 2012

 

Tradycyjnie zapraszamy Was do dzielenia się z nami swoimi recenzjami. W komentarzach można wysyłać linki do wpisów na swoich blogach na temat "Mansfield Park" Jane Austen. Jeżeli ktoś nie ma bloga, a chciałby dodać swoją recenzję do naszej dyskusji, wystarczy wysłać ją nam na adres e-mail widoczny w bocznej szpalcie. Wszystkie zgłoszone teksty zostaną opublikowane w tym poście.

Zapraszamy do czytania i komentowania!

 

 

Agnieszka (krainaczytania): 

http://krainaczytania.blox.pl/2012/07/Pod-skrzydlami-starego-dworu.html

 

Pod skrzydłami starego dworu


Długo zastanawiałam się, w jaki sposób mogłabym rozpocząć pisanie tej recenzji. Generalnie nie mam problemu z dobrem słów, jednak w tym przypadku okazało się być inaczej. Może zacznę od tego, że jestem niewyobrażalnie zachwycona tą powieścią. Zapewne wielu czytelników będzie się temu dziwić, ponieważ Mansfield Park nie cieszy się tak wielką popularnością jak choćby Emma, Rozważna i romantyczna czy Duma i uprzedzenie. Najprawdopodobniej znów zadziałała moja wrodzona przekora. Po przeczytaniu w ostatnim czasie trzech powieści autorstwa Jane Austen mogę śmiało rzec, że Mansfield Park urzekła mnie najbardziej. Żadna z poprzednio przeczytanych książek nie wciągnęła mnie tak bardzo, jak właśnie Mansfield Park.  Znalazłam w niej to „coś”, czego nie da się wyrazić słowami. To trzeba poczuć. Bohaterów polubiłam już od pierwszej strony. Owszem, pani Norris działała mi na nerwy dość mocno, jednak jej specyficzna osobowość wywołałaby negatywne emocje chyba w każdym czytelniku. Lecz z drugiej strony, cóż warta byłaby ta historia, gdyby wszystkie postacie były słodkie i bez skazy?


Przeczytaj więcej:

 


 

Beata (felicja79):

http://cowartoprzeczytac.blox.pl/2012/07/Jane-Austen-Mansfield-Park.html

 

To już trzecia książka przeczytana w ramach naszego Klubu Jane Austen. Niestety jak dotąd najsłabsza. Prawdopodobnie gdyby nie wyzwanie, które sobie postawiłam – przeczytanie wszystkich dzieł Jane Austen – nie znalazłabym w sobie dość cierpliwości, żeby doczytać ją do końca. Początek ciekawy, potem nudno, nudno, nudno, aż wreszcie około dwieście osiemdziesiątej strony zaczyna się coś dziać. Najdziwniejsze jest to, że później „Mansfield Park" tak mnie wciągnęła, że nie byłam się w stanie od niej oderwać do pierwszej w nocy. Tak byłam ciekawa, czy bohaterowie zmienią swoje postępowanie, czy ich przemiana jest prawdziwa i czy otrzymają drugą szansę.

Na okładce jest napisane, że bohaterką tej książki jest Fanny Price. Można się z tym stwierdzeniem kłócić. Przez swój charakter Fanny początkowo praktycznie nie uczestniczy w wydarzeniach, jest biernym obserwatorem robiącym wszystko, żeby nikt jej nie zauważył. Później również pozostaje nieśmiała i przewrażliwiona, bojąca się kogokolwiek urazić (a może przede wszystkim bojąca się zranienia). Pozostałe postaci natomiast przedstawione zostały w tak negatywny sposób, że aż nie chce się o nich czytać. Podział na dobrych i złych ludzi, lubianych i nielubianych przez Jane Austen, widoczny jest we wszystkich jej książkach, które czytałam, ale w żadnej nie jest aż tak wyraźny. Dlatego powieść robi się ciekawa dopiero w momencie, gdy ten sztywny podział zostaje zachwiany. 

Temat jak to u Austen są ludzkie charaktery i miłość. Młodzi ludzie poznają się, łączą w pary, doznają zawodu, ponownie szukają miłości. Wszystko to w rodzinnej siedzibie sir Thomasa Bertrama – Mansfield Park, który przygarnął pod swój dach siostrzenicę żony, mającą wtedy dziesięć lat. Fanny wychowywała się z dwiema kuzynkami: Marią i Julią oraz dwoma kuzynami: Tomem i Edmundem. Od początku większość rodziny pokazywała jej, że jest od nich gorsza, bo biedna. Miała tylko jednego przyjaciela –  Edmunda, który potrafił ją zawsze zrozumieć i pocieszyć, nic więc dziwnego, że gdy trochę podrosła szybko się w nim zakochała.

„Usuwana przez wszystkich w cień, nie mogła, dzięki niemu jednemu, nabrać śmiałości, ale okazywana jej życzliwość przynosiła inne ogromne korzyści – wspomagała rozwój jej umysłu i zwiększała jego satysfakcję. Edmund wiedział, że jest inteligentna, bystra i rozsądna, że ma zamiłowanie do książek, które właściwie ukierunkowane, może samo w sobie być edukacją. Panna Lee nauczyła ją francuskiego i przepytywała codziennie z wyznaczonej dawki historii, ale to on zalecał jej książki, które w chwilach odpoczynku budziły jej zachwyt, on kształtował jej gust i korygował sądy; dzięki niemu jej lektury przynosiły pożytek, gdyż je z nią omawiał, zwiększając ich urok rozumna pochwałą. Za to wszystko kochała go bardziej niż wszystkich innych na świecie z wyjątkiem [brata] Williama: jej serce należało do nich dwóch.”



Spokój rodziny zakłóciło pojawienie się rodzeństwa Crawfordów: Henry’ego i Mary.

W tej powieści obserwujemy zachowanie dziewięciorga młodych ludzi, ich wzajemne sympatie i antypatie, oraz zmiany jakie zachodzą w poszczególnych relacjach. Gdyby chcieć to opowiedzieć w skrócie, pewnie wyszłaby z tego brazylijska telenowela. Nie będę więc streszczać, kto z kim wziął ślub, kto kogo zdradził, ani kto z kim uciekł.

Co więc jest zaletą „Mansfield Park”? Portrety bohaterów, psychologia postaci. Oddzielanie dobra od zła i opowiadanie się za tym pierwszym. Autorka nie ma wątpliwości, które postępowanie jest słuszne, a które nie. Pokazuje konsekwencje złych wyborów. Najlepsze fragmenty książki to pokazanie „przemiany” Henry’ego i różnic dzielących dwór Mansfield Park od domu rodzinnego Fanny.

Pomimo nudnych dyskusji bohaterów, po przeczytaniu oceniam tę książkę jako dobrą i nie żałuję, że dotrwałam do jej końca. Wręcz przeciwnie, cieszę się, bo teraz mam szerszy obraz twórczości Jane Austen, jej poglądów, sposobu konstruowania fabuły powieści i tworzenia charakterów postaci.

Ocena: 4+/6

 


 

Kasia (Kącik z książką)

http://kacikzksiazka.blogspot.com/2012/08/mansfield-park-jane-austen.html

 

Uczestnictwo w Klubie Jane Austen oraz wyzwanie Trójka e-Pik zmobilizowały mnie do ponownego przeczytania jednej z moich ulubionych powieści, których akcja rozgrywa się w XIX-wiecznej Anglii, „Mansfield Park”. Jest to trzecia w kolejności opublikowana książka pióra tej słynnej brytyjskiej pisarki, uznawana za najtrudniejszą w odbiorze przez współczesnego czytelnika. Nie jest to bowiem jedynie historia o miłości i konwenansach, ale także (a może przede wszystkim) próba zwrócenia uwagi ówczesnego społeczeństwa na powszechny upadek moralności i odejście od powszechnie wyznawanych wartości.

Główną bohaterkę powieści, Fanny Price, poznajemy jako dziesięcioletnią dziewczynkę, która właśnie trafia pod opiekę ciotki, żony bogatego pana Bertrama. W ciągu kolejnych kilku lat ich dwór, Mansfield Park, staje się dla Fanny prawdziwym domem, a ona sama nabiera manier i zdobywa stosowne dla jej pozycji wykształcenie. Dziewczyna wyrasta na inteligentną i bystrą, choć jednocześnie nieśmiałą, niepewną siebie i zakompleksioną młodą kobietę. Choć wszyscy (z wyjątkiem drugiej ciotki, pani Norris) są jej życzliwi, prawdziwą przyjaźń nawiązuje jedynie z młodszym synem Bertramów, Edmundem. Życie w Mansfield Park toczy się spokojnie i leniwie aż do czasu, gdy pojawia się w nim rodzeństwo Crawfordów. Piękna Mary oraz czarujący Henry wprowadzają w uporządkowane życie bohaterów chaos i wywołują skandal, po którym życie całej rodziny zmienia się już na zawsze.

Na tle bohaterek innych powieści autorstwa Jane Austen, jak choćby Elizabeth z „Dumy i uprzedzenia” czy Marianny i Eleonory z „Rozważnej i romantycznej”, Fanny Price wypada wyjątkowo blado. Jest aż do bólu skromna i wstydliwa, a jej poczucie własnej wartości właściwie nie istnieje. Z drugiej jednakże strony, ma niebywale silny kręgosłup moralny i nic ani nikt nie jest w stanie zmusić jej do postępowania wbrew swoim zasadom. Podczas pierwszej lektury tej książki, wielokrotnie irytowała mnie brakiem woli do walki o własne szczęście i ukochanego mężczyznę. Jednak przy ponownym spotkaniu z „Mansfield Park” spojrzałam na nią z dużo większym zrozumieniem i współczuciem.

Dużą zaletą powieści są sylwetki pozostałych bohaterów, a przede wszystkim fakt, że próżno szukać tu postaci jednoznacznie złej. Nawet ci zepsuci i zdemoralizowani mają swoje zalety, a ich postępowanie wynika ze złych wzorców wyniesionych z dzieciństwa i niewłaściwego wychowania. Na kartach książki wielokrotnie można napotkać dyskusje na temat moralności oraz norm postępowania toczone przez Edmunda i Mary, z których jedna strona reprezentuje stanowisko samej autorki broniącej dawnych wartości, a druga nowoczesne lekceważące spojrzenie na przestarzałe zasady.

Podobnie jak pozostałe powieści Austen, „Mansfield Park” doczekał się kilku adaptacji filmowych, z czego najsłynniejsze pochodzą z 1999 i 2007 roku. Do tej pory miałam okazję dwukrotnie obejrzeć nowszą wersję z Billie Piper, która wcieliła się w rolę Fanny. Muszę przyznać, że choć za pierwszym film całkiem mi się spodobał, tak za drugim (tuż po lekturze książki) niestety rozczarowały mnie zmiany, jakie wprowadzono w postaci głównej bohaterki. Cicha i obdarzona wyjątkowo słabym zdrowiem Fanny, w wykonaniu Piper jest krzepką, nieustannie roześmianą dziewczyną, która w niemal każdej scenie biega z jednego miejsca w drugie, przypominając nieco 5-latkę z ADHD, a nie dobrze wychowaną panienkę z dobrego domu.

Jeśli jeszcze nie czytaliście „Mansfield Park”, serdecznie zachęcam Was do jego lektury. Dla miłośników XIX-wiecznej Anglii to pozycja obowiązkowa!

 


 

Julka (wspolnabiblioteczka):

http://wspolnabiblioteczka.blogspot.com/2012/07/mansfield-park-jane-austen.html

 

Przyznaje, że z trudem przedzierałam się przez pierwszą część książki. Nie znam  historii życia codziennego angielskiej arystokracji na tyle, żeby stwierdzić, na ile zorganizowanie domowego teatru było wielkim nietaktem obyczajowym. Pewnie dlatego cale to zamieszanie odebrałam jako mało znaczące zawracanie głowy.

Gorzej, bo nie byłam w stanie polubić głównej bohaterki. Fanny Price jest ubogą kuzynką wychowującą się w domu bogatych krewnych. Ma w bród jedzenia, ubrań, otrzymuje dobre wykształcenie i uwagę ze strony dorosłych. Brakuje w tym wszystkim tylko miłości. Jest jeszcze ciotka Norris, która na każdym kroku przypomina jej o jej gorszej pozycji społecznej. Nic dziwnego, że dziewczyna nabawiła się w końcu kompleksu niższości. W dodatku jest wydelikacona i płaczliwa. No i jak tu czytać o takiej bohaterce! Doskonale rozumiem  pana Bertram, kiedy prawi siostrzenicy kazanie o straconej życiowej szansie. To rzeczywiście  wyglądało na głupi upór z jej strony, albo strach przed zmianami, a nie na złamane serce.

Dużo bardziej odpowiada mi filmowa Fanny (wersja z 1999), jest w niej więcej życia i potrafi umotywować swoje "nie" wobec innych. Taką Fanny rozumiem. Chociaż sam film też nie jest bez wad. Scenarzysta zrobił z pana Bertrama potwora, choć w powieści było wyraźnie zaznaczone, że był to dżentelmen godny szacunku, obowiązkowy i odpowiedzialny, choć może czasami srogi. Jest jeszcze wersja z 2007 roku, ale dla mnie to lekka pomyłka. Tutaj twórcy filmy przedobrzyli w "ożywianiu" postaci Fanny. Nie bardzo mi też pasuje typ urody aktorki do filmu kostiumowego. Jako Rose, towarzyszka doktora Who była wspaniała, ale jako Fanny... nie, nie jestem przekonana. I to bieganie z rozpuszczonymi włosami. Kto tak się czesał w XIX wieku? Nie wiem jak Wam, ale mnie przeszkadzają takie niedociągnięcia. 

 

sobota, 19 maja 2012

 

Zapraszamy do zapoznania się z recenzjami "Rozważnej i romantycznej" autorstwa członków naszego Klubu Jane Austen:

 

Agnieszka (krainaczytania): 

http://krainaczytania.blox.pl/2012/05/Komizm-czy-umiar.html

 

Komizm czy umiar?


Powieści wiktoriańskie mają w sobie pewien specyficzny klimat, którego nie sposób określić słowami. Tę szczególną atmosferę końca XVIII i XIX wieku trzeba poczuć samemu, czytając książki, których akcja osadzona jest właśnie w tamtej epoce. Jak wiadomo jedną z takich powieści jest Rozważna i romantyczna. Akcja rozgrywa się w XIX wieku w Anglii. Na początku jest to dwór w Norland Park, a następnie Barton i Londyn. W hrabstwie Sussex mieszka rodzina Dashwood’ów. Stary Dashwood nigdy się nie ożenił, ale za to jego brat spłodził syna, który miał dwie żony. Z pierwszego małżeństwa urodził mu się syn, John, zaś drugie małżeństwo zaowocowało aż trzema córkami. Są to Eleonor, Marianna i Małgorzata. Pewnego dnia John żeni się z Fanny Ferrars, a ich mały syn, Harry, któregoś dnia odziedziczy część majątku starego Dashwood’a. W rok po starym panu Dashwood umiera jego bratanek, Henry i wówczas w Norland Park zamieszkuje John wraz z rodziną. W tej sytuacji obecność wdowy i przybranych sióstr John’a nie jest mile widziana. Jednak Henry na łożu śmierci zmusza syna do złożenia obietnicy, aby ten po jego odejściu zaopiekował się macochą i przybranymi siostrami. W związku z tym pomiędzy młodymi państwem Dashwood dochodzi do poważnej dyskusji.




 

Julka (wspolnabiblioteczka)

http://wspolnabiblioteczka.blogspot.com/2012/05/rozwazna-i-romantyczna-jane-austen-post.html

 

Marianna i Eleonora - chyba nikt z czytających powieść Jane Austen nie miał wątpliwość, która z nich jest ta romantyczna, a którą rozważna. Nie jest również trudne odgadnięcie z którą postawą sama autorka bardziej się identyfikowała. Widać to w sposobie w jaki opisuje obie siostry. Mamy więc opis Marianny:

"Marianna uważałaby za rzecz niewybaczalną, gdyby pierwszą noc po rozłące z panem Willoughbym spędziła śpiąc spokojnie. Wstydziłaby się następnego ranka spojrzeć w oczy rodzinie, gdyby wstając z łóżka nie potrzebowała odpoczynku bardziej, niż kiedy się do niego kładła. Lecz uczucia, które z odpoczynku uczyniłyby hańbę, nie wystawiły jej na podobne niebezpieczeństwo. Spędziła bezsennie całą noc, a większą jej część przepłakała. Wstała z łóżka z migreną, niezdolna do rozmowy, bez apetytu, zadając nieustanny ból matce i siostrom, udaremniając wszelkie ich wysiłki, gdy próbowały ją pocieszyć. Doprawdy, była to bardzo romantyczna panna"!


Czujecie tę ironię? Jane Austen niewątpliwie darzy swoją postać sympatia, ale mimo to podkreśla jej niedojrzałość uczuciową. Eleonora to zupełnie coś innego:

"Nie sądzisz, bym kiedykolwiek wiele czuła. Słuchaj Marianno, przez cztery miesiące ta świadomość ciążyła mi na sercu, a nie miałam nikogo, z kim mogłabym się nią podzielić. Wiedziałam, że gdybym wam wszystko powiedziała, odczułybyście to ogromnie boleśnie, a przecież nie miałam możności przygotowania was ani trochę na ten cios. [...] Spokój wewnętrzny, jaki sobie narzuciłam teraz w stosunku do tej sprawy, pociecha, jaką skłonna jestem dziś przyjąć, to wszystko skutki ciągłych, niezmordowanych wysiłków, to nie przyszło z niczego... To z początku nie dawało ulgi".

Psychiatra Carl Gustav Jung określiłby pewnie obie siostry jako przykład introwertyczki i ekstrawertyczki. Amerykańscy autorzy  Cris Evatt i Bruce Feld wprowadzili terminy "biorca" i "dawca" w związku. Z grubsza chodzi o to samo. Świat dla  introwertyka to przede wszystkim  ich świat wewnętrzny. Ważne jest to, co mnie ubogaca, ja i moje uczucia zawsze są na pierwszym miejscu. Ekstrawertyk widzi siebie jak część "sieci" ludzkiej i czuje się zobowiązany, współodpowiedzialny za całą sieć, czyli na przykład za dobre samopoczucie wszystkich osób z najbliższego otoczenia. Oczywiście nie ma typów "idealnych". Inaczej mielibyśmy do czynienia tylko ze skończonym egoistkami z jednej i cierpiętnicami-ofiarnicami  z drugiej.

Evatt i Feld poszli jeszcze dalej i uznali, że dla każdego związku zależność biorca-dawca ustala się indywidualnie. Czyli będą w związku z jednym partnerem na przykład będziemy większym biorcą, a z drugim już mniejszym, bo inaczej rozłoży się "próba sił". Czyli mówiąc po ludzku zwykle jest tak że jednej z osób zależy trochę bardziej niż drugiej na tego związku utrzymaniu. W przypadku Marianny i Pułkownika jest raczej jasne kto tam będzie się bardziej starał, kto będzie podziwiał, a kto będzie podziwiany. Ciekawe jak wyglądałoby to w przypadku Marianny i Willoughbiego? Które z nich przykręciłoby swoje egoistyczne żądania na rzecz wspólnego szczęścia?

Może na koniec napisze jeszcze dlaczego nie przepadam szczególnie za Rozważną i romantyczną. Pułkownik Brandon jest 19 lat starszy od Marianny, dla mnie o wiele za dużo. I to całe namawianie 16-letniej młodziutkiej i niedoświadczonej dziewczyny do związku z 19 lat od niej starszym mężczyzną jest dla mnie obrzydliwe. Wiem, że to były inne czasy, ale mimo wszystko - nie. Ale to tylko tyle. Poza tym Jane Austen znów zaprezentowała ciekawy zestaw różnych osobowości opisany bardzo wiarygodnie i celnie i za to cenię jej powieści.

 


 

Kasia

http://kacikzksiazka.blogspot.com

 

„Rozważna i romantyczna” to pierwsza opublikowana powieść pisarki, która początkowo ukrywała się pod pseudonimem „A Lady”. Początkowa wersja historii dwóch sióstr nosiła prosty tytuł „Elinor and Marianne”, jednak ostatecznie autorka zdecydowała się na „Sense and Sensibility”. W Polsce najbardziej znane jest tłumaczenie tytułu na „Rozważna i romantyczna” autorstwa Anny Przedpełskiej-Trzeciakowskiej, która przełożyła na język polski także pozostałe powieści Jane Austen. Warto jednak wiedzieć, że pierwszy przekład brzmiał „Rozsądek i uczucie”, a niedawne tłumaczenie Michała Filipczuka brzmi „Rozsądek i romantyczność”. Jednak najbliższy mojemu sercu na zawsze pozostanie tradycyjny, utarty tytuł, pod którym większość z nas zna tę historię.

 

Szczerze mówiąc do ponownej lektury powieści podchodziłam z pewną dozą sceptycyzmu, ponieważ poprzednio książka znacznie mniej przypadła mi do gustu niż „Duma i uprzedzenie czy „Mansfield Park”. Tym razem jednak wraz z kolejnymi rozdziałami na nowo odkrywałam wspaniałą atmosferę, tak charakterystyczną dla wszystkich powieści Austen. Ponownie dałam się porwać niepowtarzalnemu klimatowi końca osiemnastego wieku, intrygom i perypetiom uczuciowym ówczesnych kobiet.

Główne bohaterki powieści, siostry Dashwood, stanowią swoje przeciwieństwo. Dziewiętnastoletnia Eleonora jest jedynym głosem rozsądku w rodzinie, potrafi na chłodno spojrzeć na każdą sprawę, a wrodzony rozsądek często każe jej tłumić swoje uczucia i emocje. Nawet jej najbliższym trudno jest zorientować się, co naprawdę czuje i o czym marzy skryta dziewczyna. Z kolei szesnastoletnia Marianna niemalże „nosi swoje uczucia jak odzież wierzchnią”. Jeśli kocha, czyni to całym sercem; jeśli cierpi, próżno szukać bardziej nieszczęśliwej osoby. Jest uosobieniem prawdziwie romantycznej panny; ubóstwia muzykę i poezję, znajduje piękno tam, gdzie inni przechodzą obojętnie; zawsze kieruje się uczuciami i nigdy nie potrafi ich stłumić, nawet publicznie, co w ówczesnych czasach było postrzegane jako towarzyskie faux pas. Obie siostry łączy jedno – są inteligentne, eleganckie, wrażliwe i zwyczajnie po ludzku dobre.

Zarówno Eleonora, jak i Marianna przeżywają swoje pierwsze miłości. Starsza siostra zakochuje się w cichym i skromnym Edwardzie, którego rodzina nie jest jednak w stanie zaakceptować panny Dashwood jako jego przyszłej żony. Na drodze do szczęścia tych dwojga stoi także dziewczyna, z którą Edward zaręczył się po kryjomu kilka lat wcześniej, a która nie chce go zwolnić z danego jej słowa. Natomiast Marianna zakochuje się w eleganckim i przystojnym Johnie Willoughby, który także wydaje się być zauroczony śliczną dziewczyną. Niestety wkrótce odrzuca ją w dosyć obcesowy sposób i żeni z bogatą panną, która ma spłacić jego długi.

Eleonora cierpi w tajemnicy przed najbliższymi, nie chce nikomu sprawiać problemów, ani dokładać trosk. Nie potrafi także okazać Edwardowi, że boli ją ta sytuacja, nie okazuje mu nawet, że naprawdę jej na nim zależy(!). Z kolei jej siostra każdą komórką swojego ciała obwieszcza całemu światu, jak bardzo jest nieszczęśliwa; osowiała i apatyczna snuje się po pokojach w niczym nie znajdując ukojenia. Tak bardzo wierzy w to, że kochać można jedynie raz w życiu, że nic nie jest w stanie jej pocieszyć.

Choć mogłoby się wydawać, że „Rozważna i romantyczna” to krytyka i swoista parodia tak pojętej romantyczności, autorka zdaje się potępiać obydwie tak skrajne postawy. Ostatecznie Eleonora musi nauczyć się okazywać swoje uczucia i dzielić się nimi z najbliższymi. Marianna natomiast powinna nieco poskromić swoje emocje i nie reagować na wszystko w tak nadpobudliwy sposób. Podczas czytania wielokrotnie zastanawiałam się, która z postaw jest mi bliższa i zdecydowanie skłaniałabym się ku Eleonorze, choć i w Mariannie odkryłam drobną część siebie.

A czy Wam bliżej do Marianny czy Eleonory? A może w ogóle nie identyfikujecie się z żadną z bohaterek powieści?

 


 

Lena

http://ksiazkowepodrozowanie.blogspot.com/2012/05/rozwazna-i-romantyczna-jane-austen.html

 

"Rozważna i romantyczna" z początku wydawała mi się nudna. Podczas pierwszej próby przeczytania tej powieści Jane Austen nie przebrnęłam przez kilka pierwszych rozdziałów. Nie mam pojęcia dlaczego. Oglądałam przecież wcześniej film, na podstawie scenariusza Emmy Thomson, który bardzo mi się podobał. Teoretycznie z książką powinno być tak samo. ale ni było. Dopiero po kliku latach, kiedy miałam już przeczytane wszystkie książki Austen, sięgnęłam ponownie po tę pierwszą, opublikowaną w 1811 roku powieść angielskiej autorki. Zanim zaczniecie czytać z góry uprzedzam przed SPOILERAMI.

Fabuła jest prosta. Ojciec Eleonory, Marianny i ich młodszej siostry - Margaret umiera. Przed śmiercią uzyskuje od swojego syna z poprzedniego małżeństwa obietnicę pomocy dla macochy i sióstr, sam nie może im wiele zostawić, gdyż majątek jest zarezerwowany dla syna. Niestety John Dashwood jest człowiekiem całkowicie podporządkowanym swojej żonie, a ta bardzo pragnie zachować majątek w całości dla siebie. Obietnica pomocy zostaje więc sprowadzona do czysto symbolicznych działań. Kobiety muszą sobie radzić same. Oczywiście głównym tematem powieści są perypetie miłosne obu sióstr, tak różne, jak różne są ich charaktery. Marianna jest romantyczką, szczytem ideału jest dla niej śmierć w wyniku niespełnionego uczucia. Wkrótce poznaje pana Willoughby'ego, który wydaje jej się ideałem. Zgodnie ze swoim żywiołowym charakterem rzuca się w to uczucie za nic mając konwenanse. Chce żyć pełnią życia.

Odwrotnie Eleonora. Ta jeszcze w rodzinnym domu poznaje brata swojej bratowej. Oboje czują do siebie sympatię, jednak ich pełne rozwagi charaktery i nieśmiałość Edwarda nie pozwalają manifestować otwarcie delikatnej więzi, która zaczyna ich łączyć.

Sympatia autorki wydaje się stać po stronie rozważnej Eleonory. Jej rozsądek, umiarkowanie i powściągliwość, a jednocześnie głębokie uczucie do Edwarda zostaje nagrodzone szczęśliwym zakończeniem. To rozważna wyszła za mąż z prawdziwego, romantycznego uczucia, które było pragnieniem Marianny.

Romantyczna młodsza siostra musiała się zadowolić czymś na kształt małżeństwa z rozsądku. Bo choć dużo starszy pułkownik Brandon darzy ją głęboką miłością to dla niej jest z początku tylko bladym odbiciem pierwszego namiętnego sentymentu. Marianna z czasem uczy się rozważnego podejścia do życia i końcowe zdania utwierdzają nas w myśli, że i ona odnalazła szczęście w małżeństwie. nie było jednak ono oparte na wyobrażeniach, którymi się kierowała.

Choć tej powieści Austen blisko do romansu, to jednak autorka mocno akcentuje ówczesne warunki społeczne jakie miały wpływ na młode panny. Brak możliwości edukacji, a tym samym zarabiania na własne utrzymanie skazują kobiety na szukanie męża i ocenianie kandydatów również pod względem możliwości finansowych. Pieniądz w tej powieści jest potęgą. On kieruje wyborem Willoughby'ego. On też określa podrzędną rolę panien Dashwood, jako ubogich krewnych swojego majętnego brata. Niesprawiedliwe, ale bardzo realne. Na szczęście Jane Austen lubiła szczęśliwe zakończenia. Obok tych obrazków realizmu nie brakuje w powieści humoru. Swoje miejsce znajdują tu postacie śmieszne, ale dobroduszne. Można odnieść wrażenie, że to dobrotliwe, choć nie zawsze zgodne z zasadami dobrego wychowania zachowanie, Austen darzy większym uznaniem. To pani Jennings  i lord Middleton, osoby na pierwszy rzut oka nieokrzesane, są zdolne do bezinteresownej pomocy. Karty powieści wypełniają postacie różnorodne. Śmieszne, zabawne, oschłe, godne pogardy. Choć autorka skupia się na życiu szlachty, to jednak skazując siostry Dashwood na życie w biednej wiejskiej chatce i liczenie się z każdym groszem, pokazuje różnice między poszczególnymi warstwami społecznymi. Życie bogatej szlachty wypełnione jest polowaniami i przyjęciami, rozrywki to bale, pikniki i wieczory przy muzyce. Próżno tu szukać ciężko pracujących osób. Majątek dziedziczy najstarszy syn, a kaprys rodziców może młodsze rodzeństwo skazać na ubóstwo. Kariera duchownego bądź wojskowego nie jest wielkim wyborem, ale pozwala zarabiać na życie. Jeszcze gorzej jest w przypadku młodych panien, gdzie dowodem dobrego wykształcenia jest dobrze wykonana robótka ręczna.

Po jakiej stronie stoję ja, jako czytelniczka?. Czy większą sympatię czuję do tej romantycznej, czy do tej rozważnej? Trudno mi tu to jasno określić, bo moje wrażenia są skażone filmem z 1995 roku, który obejrzałam najpierw. Podejrzewam, że fakt, że pułkownika Brandona gra wspaniale Alan Rickman, wpływa na to, że od początku nie mogę polubić Willougby'ego. Jednak w postawie Marianny jest coś pociągającego. Jej zachowanie, mimo że charakteryzuje się zaślepieniem w raz obranej postawie, tchnie jakąś świeżością i optymizmem. Eleonora wydaje się trochę nierealna w swojej cichej niezłomności, ale i godna szacunku. Szczęśliwe zakończenie dla obu sióstr jest tym, o czym czytelnik marzy i co otrzymuje. Czyni to z powieści Austen lekturę niepozbawioną wartości dydaktycznych, ale lekką i sympatyczną w odbiorze.

 

 

Wszystkich chętnych serdecznie zapraszamy do przysyłania nam swoich tekstów na temat "Rozważnej i romantycznej" Jane Austen.

 

środa, 28 marca 2012


Chciałybyśmy Was zachęcić do przeczytania recenzji "Emmy", które przygotowałyśmy na swoich blogach:


Agnieszka (krainaczytania):

http://krainaczytania.blox.pl/2012/03/Swatka.html

 

Niezwykle trudno jest recenzować klasykę. Powieści zaliczane do tej kategorii już przez sam fakt figurowania w niej są szczególne. W dodatku, w jaki sposób zachęcić czytelnika do sięgnięcia po lekturę klasyczną, skoro jej sława trwa od wieków? Albo jak zniechęcić tego samego czytelnika do powieści, która przez lata traktowana jest niczym relikwia? Bez wątpienia jedną z takich właśnie pozycji klasycznych jest Emma autorstwa brytyjskiej pisarki żyjącej na przełomie XVIII i XIX wieku. Pracę nad powieścią Jane Austen rozpoczęła w 1814 roku, zaś po dwóch latach powieść trafiła w ręce czytelniczek. Jak podają źródła, powieść została wydana anonimowo. Pamiętajmy, że w czasach, kiedy tworzyła Jane Austen, nie patrzono przychylnie na pisanie powieści przez kobiety. Bardzo często było tak, że pisarki przybierały męskie pseudonimy, aby opublikować swoje dzieło.



 

Beata (felicja79):

http://cowartoprzeczytac.blox.pl/2012/03/Jane-Austen-Emma.html

 

Czytanie „Emmy” to była prawdziwa przyjemność! Obawiałam się trochę, że może będzie nudno, albo nie polubię głównej bohaterki, albo nie będzie już tak ciekawie, jak w „Rozważnej i romantycznej” czy „Dumie i uprzedzeniu”. Nic z tego. Było po prostu tak jak trzeba. Świetni bohaterowie, wciągająca fabuła, wspaniała rozrywka. I chyba to, za co cenią Jane Austen czytelnicy (a może głównie czytelniczki?), czyli możliwość oderwania się od trosk i problemów dnia codziennego, a w zamian przeniesienie do świata wcale nie różowego czy cukierkowego, ale jednak takiego, w którym kłopoty można udźwignąć i wszystko zawsze kończy się szczęśliwie. Tak, zdradziłam Wam zakończenie, ale chyba nikt nie jest specjalnie zdziwiony?

 

Emma to panienka z dobrego domu, ładna i inteligentna, a przy tym bardzo rozpieszczona:

 

„Emma Woodhouse, osóbka przystojna, rozumna i bogata, posiadająca dostatni dom i obdarzona pogodnym usposobieniem, otrzymała, zda się, wszelkie dary, jakie życie ofiarować może; toteż przeżyła na świecie blisko dwadzieścia jeden lat bez większych powodów do zmartwień i niezadowolenia.

Była młodszą z dwóch córek najczulszego i najpobłażliwszego z ojców, wskutek zaś wczesnego zamęścia siostry bardzo wcześnie została panią domu.”

 

Jej ulubionym zajęciem jest zabawa w swatanie innych. Wprost nie może się od tego powstrzymać, choć efekty bywają czasami przykre dla niej i dla jej najbliższych osób. Naiwna dziewczyna początkowo nie rozumie, że swoimi pomysłami może wyrządzić komuś krzywdę. Sama mając niewiele pojęcia o życiu, próbuje uczyć swoją siedemnastoletnią przyjaciółkę Harriet, co jest odpowiednie dla młodej damy i jakie znajomości i z kim wolno jej utrzymywać. Najbardziej denerwującą cechą Emmy są jej uprzedzenia wobec ludzi, dzielenie ich na lepszych i gorszych jedynie na podstawie ich statusu społecznego, nazwiska, pochodzenia. Do tego dochodzi niekonsekwencja w działaniu. Ale wszystkie te wady łatwo wybaczyć młodej pannie, która wciąż się jeszcze zmienia, dojrzewa do bycia dorosłą kobietą. Jej zaufani przyjaciele: była opiekunka pani Weston i brat szwagra a zarazem bliski sąsiad pan Knightley dbają, by nie popełniła zbyt wielkich głupstw. Szczególnie ten ostatni nie boi się mówić prawdy i piętnować jej naganne postępowanie.

 

Poza ciekawym portretem głównej bohaterki jest w tej powieści wiele unikatowych postaci. Opisanych z humorem i znawstwem ludzkiej psychiki. To kolejny wielki atut pisarstwa Austen. Jej powieść to trochę komedia obyczajowa, komedia charakterów i komedia pomyłek. W pamięci zostanie mi na pewno wiecznie narzekający ojciec Emmy, pan Woodhouse, bojący się przeciągów, uwielbiający kaszkę na kolację i litujący się nad każdą zamężną kobietą, mimo wszystko sympatyczny starszy pan. Ciekawie autorka pokazała też proces samooszukiwania się ludzi, którym zdaje się, że znają innych i siebie. Na przykładzie zakochania przedstawiła rożne etapy dochodzenia do prawdy o uczuciach. Emma zastanawia się, czy jest zakochana, analizuje siebie. A jednak, to co odkryje zupełnie przypadkiem nijak będzie się miało do jej wcześniejszych rozważań. Pisarka nie poświęca wiele miejsca na tkliwe dialogi zakochanych czy opisy ich miłości. Wręcz przeciwnie, skupia się na charakterach, sytuacjach, omyłkach. Gdy już bohaterowie odkryją, że kochają, niewiele więcej ma na ten temat do powiedzenia.

 

Cieszę się, że w końcu po wielu latach przeczytałam kolejną powieść Jane Austen. Na następną na pewno nie będę czekać tak długo.

 

Zamierzamy także gromadzić w jednym miejscu linki do wszystkich tekstów o tej książce napisanych przez członków naszego Klubu Jane Austen. Na razie swoje  wrażenia z lektury opisały następujące osoby:


Kasia:

http://kacikzksiazka.blogspot.com/2012/03/emma-jane-austen.html

 

Czy można recenzować powieści od lat uznane za klasykę literatury? Prawdopodobnie niektórzy mogą się o to pokusić. Ja jednak nie podejmę się tak trudnego zadania, więc dzisiaj chciałabym się jedynie podzielić z Wami moimi wrażeniami po przeczytaniu powieści Jane Austen pt. „Emma”.

 

Było to moje czwarte już spotkanie z twórczością tej niezwykłej angielskiej pisarki żyjącej na przełomie XVIII i XIX wieku. Duma i uprzedzenie, Mansfield Park oraz Rozważna i romantyczna oczarowały mnie i wielokrotnie do nich wracałam. Jednak w przypadku Emmy, mój zachwyt jest raczej stonowany. Powieść ta różni się od poprzednich przede wszystkim ze względu na postać głównej bohaterki. Do tej pory Jane Austen przyzwyczaiła mnie do pewnego schematu, dając w swych książkach pierwszeństwo młodym, łagodnym i ubogim kobietom, których głównym problemem było dobre zamążpójście. Do każdej z nich czułam sympatię już od pierwszych stron. W przypadku Emmy jednak, autorka stwierdziła: Zamierzam stworzyć bohaterkę, za którą nikt, prócz mnie, nie będzie przepadał. Cóż, niewątpliwie udało jej się to całkowicie.


Emma to dwudziestojednoletnia, piękna, lecz zarozumiała dama, której głównym zajęciem stało się swatanie ludzi. Pochodząca z majętnej, szlacheckiej rodziny dziewczyna ma wyjątkowo wysokie mniemanie o sobie. Jest przy tym święcie przekonana o tym, że utrzymywanie jakichkolwiek kontaktów z ludźmi, których status społeczny jest niższym od jej własnego, jest poniżej jej godności. Sama się więc do tego nie zniża, a także stara się „chronić” przed tym innych, nawet wbrew ich woli. Na nieszczęście dla swojej nowej przyjaciółki, Harriet, Emma postanawia wyswatać ją z młodym pastorem, panem Eltonem. Pomysł ten jest o tyle nietrafiony, że zainteresowany uderza w konkury do swatki. Jest to dopiero początek serii pomyłek, które stają się źródłem problemów, skandali i cierpienia dla wciągniętych w nie osób.

 

Choć powieść została określona mianem komedii obyczajowej, jest to komedia raczej słodko-gorzka, z przewagą goryczy. Autorka w trafny sposób demaskuje zakłamanie i obłudę wyższych sfer ówczesnych czasów. Niemniej jednak, Emma zachowuje fascynujący klimat charakterystyczny dla poprzednich dzieł pisarki, która naprawdę potrafi oczarować czytelnika. Zachwycają opisy strojów, spotkań towarzyskich czy nawet codziennych zwyczajów.

 

W przeciwieństwie jednak do poprzednich powieści, nie sądzę bym wróciła ponownie do Emmy. Niechęć do głównej bohaterki odebrała mi częściowo przyjemność czytania. Jej egoizm, nieustanne manipulowanie ludźmi i całkowite lekceważenie skutków pogrywania sobie cudzymi uczuciami sprawiały, że nie potrafiłam wykrzesać z siebie choćby iskierki sympatii. Wprawdzie przechodzi ona stopniowo przemianę, osobiście wątpię jednak w jej trwałość. Autorce należy się duże uznanie za niezwykły talent do obserwacji ludzkich charakterów. Stworzyła interesujące, choć czasem nieco przerysowane, postaci o różnorodnych, precyzyjnie nakreślonych charakterach.

 

Z pewnością każda miłośniczka prozy Jane Austen powinna sięgnąć po tę powieść. Nie poleciłabym jej jednak tym, którzy dopiero chcą poznać twórczość pisarki. Zdecydowanie lepsze wrażenie zrobi na nich Duma i uprzedzenie czy Mansfield Park, a Emma mogłaby ich niepotrzebnie zrazić.

 

 

Julka (wspolnabiblioteczka):

http://wspolnabiblioteczka.blogspot.com/2012/03/emma-woodhouse-i-jane-fairfax-komedia-i.html

 

Emma Jane Austen jak na  komedię obyczajową przystało opowiada o życiu eleganckich i bogatych kobiet i mężczyzn, ich wzajemnych relacjach, potyczkach intelektualnych, a także dowcipnie opisuje relacje małżeńskie i poprzedzające je zaloty. Nie zabrakło także w Emmie odpowiednio porcjowanej krytyki stosunków społecznych, a wszystko to zostało podane w sposób elegancki i z wdziękiem.
W Emmie Jane Austen występuje kilka  postaci kobiecych, ale dzisiaj chciałabym napisać kilka słów o najciekawszych z nich: Emmie Woodhouse i Jane Fairfax.

Jane Fairfax - bohaterka tragedii?
 
W 18-wiecznej literaturze popularny był motyw nieszczęśliwej młodej kobiety, która znalazła się, nie ze swojej winy, w sytuacji bez wyjścia. Często bohaterki takiego dramatu umierały z żałości, popełniały samobójstwo, albo popadały w szaleństwo. Zazwyczaj heroina była bardzo piękną i dobrze wykształconą kobietą, ale bez środków do życia i wsparcia najbliższej rodziny. Bohaterka z 18-wiecznego dramatu powinna być również samotna, otoczona przez ludzi, którzy jej nie rozumieją. Popatrzmy więc teraz na Jane Fairfax.
Jane została zabrana z rodzinnego domu po śmierci matki. Rodzina, która się nią zajęła nie była z nią spokrewniona. Wprawdzie Jane zaprzyjaźniła się z córką państwa Campbell i czuła się  w tej rodzinie bardzo dobrze, ale zdawała sobie sprawę, że najlepsze co ją może czekać w życiu to posada guwernantki w jakimś bogatym domu. Sama mówi o tym jak o przekleństwie ciążącym nad nią i nie ma złudzeń co do przyszłego zajęcia. "Są w mieście takie miejsca, gdzie sprzedaje się nie ludzkie dusze wprawdzie, ale ludzkie intelekty" (cytuje z pamięci). Jest muzykalna, a muzyka przypomina jej o dawnych, lepszych czasach. Tu też przebija nutka melancholii. Przyjazd Jane do Highbury poprzedził nieszczęśliwy wypadek w Weymouth. Było dramatycznie, może nawet melodramatycznie. Jane wypadła za burtę i o mało nie utonęła. Wyrwana ze swojego dotychczasowego środowiska Jane czuje się w tym małym, poukładanym światku Highbury obco. Zamyka się w sobie, odgradza od świata. Nawet swoje rozterki miłosne przeżywa tak, jak na heroinę przystało: traci apetyt, cierpli z powodu migreny, nie przyjmuje gości.  Obiekt jej uczuć - Frank Churchill nadaje się idealnie na kawalera, który łamie serca kobiet bez trudu i cienia żalu. Na szczęście Jane Austen oszczędziła Jane zakończenia rodem z 18-wiecznego dramatu. Ku radości nas czytelniczek.

Emma - bohaterka komedii?
 
W odróżnieniu od Jane Fairfax, Emma Woodhouse nie musi troszczyć się o swoją przyszłość. Jest dobrze zabezpieczona materialnie, po śmierci ojca cały majątek przypadnie jej. Jest ładna, ma pogodne usposobienie i cieszy się dobrym zdrowiem. Emma postanawia zabawić się w kupidyna. Jest niepoprawną swatką. Wypuszcza strzały w konkretnym kierunku, sama będąc w bezpiecznym ukryciu. Niestety pod koniec powieści sama siebie rani boleśnie. Strzała nie trafia wprawdzie w stopę, ale za to prosto w serce. Wszystko dlatego, że Emma zbyt późno uświadamia sobie jak zmienne są koleje losu a miłość kapryśna.  Gorliwość Emmy w swataniu znajomych brała się z egocentryzmu, który jak wiemy mógł bardzo zaszkodzić zarówno szczęściu Harriet i pana Martina, jak i ostatecznie jej samej.  Bo czy na początku powieści Emma dobrze odczytywała ludzkie emocje i charaktery? Niekoniecznie. Była ślepa na to, co widzieli inni. Stworzyła sobie świat we własnej wyobraźni, który rządził się takimi prawami, jakie uważała za słuszne. Przydzielała ludziom role i sama grała jedną z nich. Manipulując Harriet Smith sprawiła, że ta zaczęła mierzyć za wysoko w stosunku do swoich możliwości.  Sama też stała się ofiarą manipulacji Franka Churchilla. W trakcie czytania powieści widzimy jak Emma dojrzewa, dorasta, uczy się rozumieć siebie i otaczających ją ludzi.Thomas Rand w swojej pracy1) przyrównuje Emmę do Malvolio z Wieczoru Trzech Króli - dramatu Williama Szekspira. Malvolio, namiestnik w zamku księżnej Olivii,  często błędnie odczytuje zachowanie innych bohaterów sztuki, co prowadzi do licznych nieporozumień i komplikacji. Wieczór Trzech Króli tak jak i powieść Emma to komedia pomyłek, która prowadzi w końcu do szczęśliwego zakończenia i kilku ślubów.
Która zatem jest Wam bliższa: romantyczna heroina Jane Fairfax, czy marzycielska i trochę samolubna Emma Woodhouse?

Przypisy:
1) Rand, Thomas: Emma and Twelfth Night. In: "Persuasion: the Jane Austen Journal", nr 30 (Rocznik 2008), s.181.

 

 

Lena:

http://ksiazkowepodrozowanie.blogspot.com/2012/04/emma-jane-austen.html

 

Co takiego jest w powieściach Jane Austen, że od lat czytają je nowe pokolenia czytelników, a może bardziej czytelniczek? Ja sama zainteresowałam się nimi dosyć dawno, bo po obejrzeniu w TVP1 serialu "Duma i uprzedzenie". Jakiś czas potem wiedziona ciekawością, kupiłam książkę i wsiąkłam. Ale dzisiaj ma być o "Emmie", nie o "Dumie i uprzedzeniu".

"Emma" jest inna od pozostałych książek Austen. Bohaterką jest młoda kobieta, Emma Woodhouse - zamożna panna, która nie chce wyjść za mąż. Wcześnie osierocona przez matkę, została wychowana przez guwernantkę pannę Taylor i swojego ojca. Guwernantka zawsze była łagodna i z czasem stała się raczej przyjaciółką niż przewodniczką panny Emmy, a główną troską pana Woodhouse jest jego stan zdrowia. Kiedy jej siostra wychodzi za mąż, Emma staje się panią domu. Wkrótce potem w związek małżeński z panem Westonem wstępuje również panna Taylor. Jej dotychczasowa podopieczna jest przekonana, że to ona ich szczęśliwie wyswatała. Zachęcona tym sukcesem postanawia poszukać innych wyzwań na tym polu. Okazja nadarza się kiedy poznaje byłą uczennicę pobliskiej szkoły dla dziewcząt - Harriet. Emma postanawia znaleźć dla niej odpowiednią partię. Głosem rozsądku może być tylko sąsiad i przyjaciel rodziny - pan Knightley.
Wraz z pojawieniem się w otoczeniu Emmy nowych postaci sytuacja nabiera charakteru komedii omyłek, w której nic nie jest tym, czym wydaje się być.

Emma nie jest bohaterką, którą instynktownie lubimy. Straciła matkę, ale jej chyba nie pamięta. Żyje szczęśliwie, otoczona kochającymi ją ludźmi. Jej ojciec jest bogaty, sama więc nie musi szukać męża, by podnieść swoją pozycję społeczną. Jej rodzina jest powszechnie szanowana. Właściwie można powiedzieć, że robi co chce nie zważając na opinie innych. Rozsądne podpowiedzi pana Knightley'a często sobie lekceważy, jeśli nie pokrywają się z jej planami, chociaż darzy go sympatią i szacunkiem. Emma jest w oczywisty sposób zarozumiała, ale próbując planować życie innym, chce dla nich jak najlepiej. Wiemy, że w gruncie rzeczy ma dobre serce.
Jest inteligentna, ale używa swojego rozumu w niewłaściwy sposób. Na początku nieustannie mnie irytowała. Potem dostrzegłam w niej pewien urok. Może przez to, że nie jest chodzącym ideałem, że ma wady. Może dlatego, że chcąc jak najlepiej, niekoniecznie z właściwych pobudek, jednak czegoś się w końcu uczy. A może dlatego, że mam wrażenie, że zawsze pozostanie odrobinę niepoprawna.

Jak zwykle w swych powieściach obok perypetii miłosnych, Austen opisuje różne warstwy społeczne i to jak przynależność do nich determinuje życie bohaterów. Obserwujemy więc działania poszczególnych postaci, dla których małżeństwo staje się sposobem na wzbogacenie. Bo pieniądze w tym świecie grają jednak dużą rolę. W zależności od ich posiadania lub nie, staropanieństwo może być godne pożałowania lub szacunku. Ich brak karze trzymać zaręczyny w sekrecie. One determinują kontakty towarzyskie i plany na przyszłość.
Mimo tych raczej gorzkich realiów autorka nasyciła "Emmę" dużą dozą pogody i sympatii.  Kolekcja pamiątek Harriet, hipochondryzm panna Wodhouse'a, interesowność pana Eltona, czy śmieszność panny Bates nie wywołuje niechęci. Ich wady potraktowane są z życzliwym dystansem. Nawet dwulicowość jednego z panów nie spotyka się z końcową karą, a wszyscy inni też znajdują osoby im przeznaczone. Postacie potraktowane są z lekkim przymrużeniem oka, a kolejne omyłki Emmy wywołują wyrozumiały uśmiech czytelnika, który wielu rzeczy domyśla się znacznie szybciej, niż bohaterowie. Nie przeszkadza to jednak cieszyć się lekturą.

"Emmę" czyta się jak lekką komedię. Nie ma tu atmosfery potępienia, nawet jeśli postępki niektórych, nie spotykają się z naszą aprobatą. Wady głównej bohaterki wynikają z przecenienia własnych zdolności i niedojrzałości, ale my wiemy, że na końcu wszystko dobrze się ułoży, a ona sama znajdzie uczucie, które było znacznie bliżej, niż kiedykolwiek podejrzewała.
Polecam każdemu bo ta powieść to odzwierciedlenie świetnego zmysłu obserwacji i poczucia humoru, jakie niewątpliwie posiadała Austen. Dobrze, że możemy się nim cieszyć.


Jeżeli ktoś z Was napisał dłuższy tekst na temat "Emmy" na swoim blogu i chciałby się nim z nami podzielić, to prosimy o zostawianie linków w komentarzu pod tym postem, a my w miarę możliwości będziemy go uaktualniać. Jeżeli ktoś nie ma bloga, może przysłać nam swój tekst na nasz adres mailowy, a my umieścimy go bezpośrednio na blogu klubowym.

 

| < Grudzień 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
        1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30 31



Dyskutują na blogu:

Agnieszka (krainaczytania)
Beata (felicja79)

Adriana Agnieszka (manuskrypt1)
Aurora
Danusia (avo_lusion)
Dorota Anna (zaczytania)
Dorota (polonisty)
Julka (wspolnabiblioteczka)
Kaye
Kasia
Lena
Maniaczytania
nusia00
zona.oburzona





Harmonogram dyskusji:


EMMA
25 marca 2012
dyskusja o „Emmie”
21 kwietnia 2012
dyskusja o ekranizacjach „Emmy”


ROZWAŻNA I ROMANTYCZNA
19 maja 2012
dyskusja o „Rozważnej i romantycznej”
23 czerwca 2012
dyskusja o filmie „Rozważna i romantyczna”


MANSFIELD PARK
21 lipca 2012
dyskusja o „Mansfield Park”
18 sierpnia 2012
dyskusja o ekranizacjach „Mansfield Park”


OPACTWO NORTHANGER
22 września 2012
dyskusja o „Opactwie Northanger”
20 października 2012
dyskusja o filmie „Opactwo Northanger”


DUMA I UPRZEDZENIE
17 listopada 2012
dyskusja o „Dumie i uprzedzeniu”
15 grudnia 2012
dyskusja o ekranizacjach „Dumy i uprzedzenia”


PERWAZJE
19 stycznia 2013
dyskusja o „Perswazjach”
16 lutego 2013
dyskusja o filmie „Perswazje”


SANDINTON
23 marca 2013
dyskusja o „Sanditon”


LADY SUSAN, WATSONOWIE
20 kwietnia 2013
dyskusja o „Lady Susan; Watsonowie”


ZAPRASZAMY SERDECZNIE!








Napisz do nas e-mail
Agnieszka
Beata





Szablon