Blogowy Klub Miłośników Jane Austen
Kategorie: Wszystkie | Dyskusje | Recenzje | Ogłoszenia | Różne | Powieść
RSS
sobota, 19 maja 2012

 

Zapraszamy do zapoznania się z recenzjami "Rozważnej i romantycznej" autorstwa członków naszego Klubu Jane Austen:

 

Agnieszka (krainaczytania): 

http://krainaczytania.blox.pl/2012/05/Komizm-czy-umiar.html

 

Komizm czy umiar?


Powieści wiktoriańskie mają w sobie pewien specyficzny klimat, którego nie sposób określić słowami. Tę szczególną atmosferę końca XVIII i XIX wieku trzeba poczuć samemu, czytając książki, których akcja osadzona jest właśnie w tamtej epoce. Jak wiadomo jedną z takich powieści jest Rozważna i romantyczna. Akcja rozgrywa się w XIX wieku w Anglii. Na początku jest to dwór w Norland Park, a następnie Barton i Londyn. W hrabstwie Sussex mieszka rodzina Dashwood’ów. Stary Dashwood nigdy się nie ożenił, ale za to jego brat spłodził syna, który miał dwie żony. Z pierwszego małżeństwa urodził mu się syn, John, zaś drugie małżeństwo zaowocowało aż trzema córkami. Są to Eleonor, Marianna i Małgorzata. Pewnego dnia John żeni się z Fanny Ferrars, a ich mały syn, Harry, któregoś dnia odziedziczy część majątku starego Dashwood’a. W rok po starym panu Dashwood umiera jego bratanek, Henry i wówczas w Norland Park zamieszkuje John wraz z rodziną. W tej sytuacji obecność wdowy i przybranych sióstr John’a nie jest mile widziana. Jednak Henry na łożu śmierci zmusza syna do złożenia obietnicy, aby ten po jego odejściu zaopiekował się macochą i przybranymi siostrami. W związku z tym pomiędzy młodymi państwem Dashwood dochodzi do poważnej dyskusji.




 

Julka (wspolnabiblioteczka)

http://wspolnabiblioteczka.blogspot.com/2012/05/rozwazna-i-romantyczna-jane-austen-post.html

 

Marianna i Eleonora - chyba nikt z czytających powieść Jane Austen nie miał wątpliwość, która z nich jest ta romantyczna, a którą rozważna. Nie jest również trudne odgadnięcie z którą postawą sama autorka bardziej się identyfikowała. Widać to w sposobie w jaki opisuje obie siostry. Mamy więc opis Marianny:

"Marianna uważałaby za rzecz niewybaczalną, gdyby pierwszą noc po rozłące z panem Willoughbym spędziła śpiąc spokojnie. Wstydziłaby się następnego ranka spojrzeć w oczy rodzinie, gdyby wstając z łóżka nie potrzebowała odpoczynku bardziej, niż kiedy się do niego kładła. Lecz uczucia, które z odpoczynku uczyniłyby hańbę, nie wystawiły jej na podobne niebezpieczeństwo. Spędziła bezsennie całą noc, a większą jej część przepłakała. Wstała z łóżka z migreną, niezdolna do rozmowy, bez apetytu, zadając nieustanny ból matce i siostrom, udaremniając wszelkie ich wysiłki, gdy próbowały ją pocieszyć. Doprawdy, była to bardzo romantyczna panna"!


Czujecie tę ironię? Jane Austen niewątpliwie darzy swoją postać sympatia, ale mimo to podkreśla jej niedojrzałość uczuciową. Eleonora to zupełnie coś innego:

"Nie sądzisz, bym kiedykolwiek wiele czuła. Słuchaj Marianno, przez cztery miesiące ta świadomość ciążyła mi na sercu, a nie miałam nikogo, z kim mogłabym się nią podzielić. Wiedziałam, że gdybym wam wszystko powiedziała, odczułybyście to ogromnie boleśnie, a przecież nie miałam możności przygotowania was ani trochę na ten cios. [...] Spokój wewnętrzny, jaki sobie narzuciłam teraz w stosunku do tej sprawy, pociecha, jaką skłonna jestem dziś przyjąć, to wszystko skutki ciągłych, niezmordowanych wysiłków, to nie przyszło z niczego... To z początku nie dawało ulgi".

Psychiatra Carl Gustav Jung określiłby pewnie obie siostry jako przykład introwertyczki i ekstrawertyczki. Amerykańscy autorzy  Cris Evatt i Bruce Feld wprowadzili terminy "biorca" i "dawca" w związku. Z grubsza chodzi o to samo. Świat dla  introwertyka to przede wszystkim  ich świat wewnętrzny. Ważne jest to, co mnie ubogaca, ja i moje uczucia zawsze są na pierwszym miejscu. Ekstrawertyk widzi siebie jak część "sieci" ludzkiej i czuje się zobowiązany, współodpowiedzialny za całą sieć, czyli na przykład za dobre samopoczucie wszystkich osób z najbliższego otoczenia. Oczywiście nie ma typów "idealnych". Inaczej mielibyśmy do czynienia tylko ze skończonym egoistkami z jednej i cierpiętnicami-ofiarnicami  z drugiej.

Evatt i Feld poszli jeszcze dalej i uznali, że dla każdego związku zależność biorca-dawca ustala się indywidualnie. Czyli będą w związku z jednym partnerem na przykład będziemy większym biorcą, a z drugim już mniejszym, bo inaczej rozłoży się "próba sił". Czyli mówiąc po ludzku zwykle jest tak że jednej z osób zależy trochę bardziej niż drugiej na tego związku utrzymaniu. W przypadku Marianny i Pułkownika jest raczej jasne kto tam będzie się bardziej starał, kto będzie podziwiał, a kto będzie podziwiany. Ciekawe jak wyglądałoby to w przypadku Marianny i Willoughbiego? Które z nich przykręciłoby swoje egoistyczne żądania na rzecz wspólnego szczęścia?

Może na koniec napisze jeszcze dlaczego nie przepadam szczególnie za Rozważną i romantyczną. Pułkownik Brandon jest 19 lat starszy od Marianny, dla mnie o wiele za dużo. I to całe namawianie 16-letniej młodziutkiej i niedoświadczonej dziewczyny do związku z 19 lat od niej starszym mężczyzną jest dla mnie obrzydliwe. Wiem, że to były inne czasy, ale mimo wszystko - nie. Ale to tylko tyle. Poza tym Jane Austen znów zaprezentowała ciekawy zestaw różnych osobowości opisany bardzo wiarygodnie i celnie i za to cenię jej powieści.

 


 

Kasia

http://kacikzksiazka.blogspot.com

 

„Rozważna i romantyczna” to pierwsza opublikowana powieść pisarki, która początkowo ukrywała się pod pseudonimem „A Lady”. Początkowa wersja historii dwóch sióstr nosiła prosty tytuł „Elinor and Marianne”, jednak ostatecznie autorka zdecydowała się na „Sense and Sensibility”. W Polsce najbardziej znane jest tłumaczenie tytułu na „Rozważna i romantyczna” autorstwa Anny Przedpełskiej-Trzeciakowskiej, która przełożyła na język polski także pozostałe powieści Jane Austen. Warto jednak wiedzieć, że pierwszy przekład brzmiał „Rozsądek i uczucie”, a niedawne tłumaczenie Michała Filipczuka brzmi „Rozsądek i romantyczność”. Jednak najbliższy mojemu sercu na zawsze pozostanie tradycyjny, utarty tytuł, pod którym większość z nas zna tę historię.

 

Szczerze mówiąc do ponownej lektury powieści podchodziłam z pewną dozą sceptycyzmu, ponieważ poprzednio książka znacznie mniej przypadła mi do gustu niż „Duma i uprzedzenie czy „Mansfield Park”. Tym razem jednak wraz z kolejnymi rozdziałami na nowo odkrywałam wspaniałą atmosferę, tak charakterystyczną dla wszystkich powieści Austen. Ponownie dałam się porwać niepowtarzalnemu klimatowi końca osiemnastego wieku, intrygom i perypetiom uczuciowym ówczesnych kobiet.

Główne bohaterki powieści, siostry Dashwood, stanowią swoje przeciwieństwo. Dziewiętnastoletnia Eleonora jest jedynym głosem rozsądku w rodzinie, potrafi na chłodno spojrzeć na każdą sprawę, a wrodzony rozsądek często każe jej tłumić swoje uczucia i emocje. Nawet jej najbliższym trudno jest zorientować się, co naprawdę czuje i o czym marzy skryta dziewczyna. Z kolei szesnastoletnia Marianna niemalże „nosi swoje uczucia jak odzież wierzchnią”. Jeśli kocha, czyni to całym sercem; jeśli cierpi, próżno szukać bardziej nieszczęśliwej osoby. Jest uosobieniem prawdziwie romantycznej panny; ubóstwia muzykę i poezję, znajduje piękno tam, gdzie inni przechodzą obojętnie; zawsze kieruje się uczuciami i nigdy nie potrafi ich stłumić, nawet publicznie, co w ówczesnych czasach było postrzegane jako towarzyskie faux pas. Obie siostry łączy jedno – są inteligentne, eleganckie, wrażliwe i zwyczajnie po ludzku dobre.

Zarówno Eleonora, jak i Marianna przeżywają swoje pierwsze miłości. Starsza siostra zakochuje się w cichym i skromnym Edwardzie, którego rodzina nie jest jednak w stanie zaakceptować panny Dashwood jako jego przyszłej żony. Na drodze do szczęścia tych dwojga stoi także dziewczyna, z którą Edward zaręczył się po kryjomu kilka lat wcześniej, a która nie chce go zwolnić z danego jej słowa. Natomiast Marianna zakochuje się w eleganckim i przystojnym Johnie Willoughby, który także wydaje się być zauroczony śliczną dziewczyną. Niestety wkrótce odrzuca ją w dosyć obcesowy sposób i żeni z bogatą panną, która ma spłacić jego długi.

Eleonora cierpi w tajemnicy przed najbliższymi, nie chce nikomu sprawiać problemów, ani dokładać trosk. Nie potrafi także okazać Edwardowi, że boli ją ta sytuacja, nie okazuje mu nawet, że naprawdę jej na nim zależy(!). Z kolei jej siostra każdą komórką swojego ciała obwieszcza całemu światu, jak bardzo jest nieszczęśliwa; osowiała i apatyczna snuje się po pokojach w niczym nie znajdując ukojenia. Tak bardzo wierzy w to, że kochać można jedynie raz w życiu, że nic nie jest w stanie jej pocieszyć.

Choć mogłoby się wydawać, że „Rozważna i romantyczna” to krytyka i swoista parodia tak pojętej romantyczności, autorka zdaje się potępiać obydwie tak skrajne postawy. Ostatecznie Eleonora musi nauczyć się okazywać swoje uczucia i dzielić się nimi z najbliższymi. Marianna natomiast powinna nieco poskromić swoje emocje i nie reagować na wszystko w tak nadpobudliwy sposób. Podczas czytania wielokrotnie zastanawiałam się, która z postaw jest mi bliższa i zdecydowanie skłaniałabym się ku Eleonorze, choć i w Mariannie odkryłam drobną część siebie.

A czy Wam bliżej do Marianny czy Eleonory? A może w ogóle nie identyfikujecie się z żadną z bohaterek powieści?

 


 

Lena

http://ksiazkowepodrozowanie.blogspot.com/2012/05/rozwazna-i-romantyczna-jane-austen.html

 

"Rozważna i romantyczna" z początku wydawała mi się nudna. Podczas pierwszej próby przeczytania tej powieści Jane Austen nie przebrnęłam przez kilka pierwszych rozdziałów. Nie mam pojęcia dlaczego. Oglądałam przecież wcześniej film, na podstawie scenariusza Emmy Thomson, który bardzo mi się podobał. Teoretycznie z książką powinno być tak samo. ale ni było. Dopiero po kliku latach, kiedy miałam już przeczytane wszystkie książki Austen, sięgnęłam ponownie po tę pierwszą, opublikowaną w 1811 roku powieść angielskiej autorki. Zanim zaczniecie czytać z góry uprzedzam przed SPOILERAMI.

Fabuła jest prosta. Ojciec Eleonory, Marianny i ich młodszej siostry - Margaret umiera. Przed śmiercią uzyskuje od swojego syna z poprzedniego małżeństwa obietnicę pomocy dla macochy i sióstr, sam nie może im wiele zostawić, gdyż majątek jest zarezerwowany dla syna. Niestety John Dashwood jest człowiekiem całkowicie podporządkowanym swojej żonie, a ta bardzo pragnie zachować majątek w całości dla siebie. Obietnica pomocy zostaje więc sprowadzona do czysto symbolicznych działań. Kobiety muszą sobie radzić same. Oczywiście głównym tematem powieści są perypetie miłosne obu sióstr, tak różne, jak różne są ich charaktery. Marianna jest romantyczką, szczytem ideału jest dla niej śmierć w wyniku niespełnionego uczucia. Wkrótce poznaje pana Willoughby'ego, który wydaje jej się ideałem. Zgodnie ze swoim żywiołowym charakterem rzuca się w to uczucie za nic mając konwenanse. Chce żyć pełnią życia.

Odwrotnie Eleonora. Ta jeszcze w rodzinnym domu poznaje brata swojej bratowej. Oboje czują do siebie sympatię, jednak ich pełne rozwagi charaktery i nieśmiałość Edwarda nie pozwalają manifestować otwarcie delikatnej więzi, która zaczyna ich łączyć.

Sympatia autorki wydaje się stać po stronie rozważnej Eleonory. Jej rozsądek, umiarkowanie i powściągliwość, a jednocześnie głębokie uczucie do Edwarda zostaje nagrodzone szczęśliwym zakończeniem. To rozważna wyszła za mąż z prawdziwego, romantycznego uczucia, które było pragnieniem Marianny.

Romantyczna młodsza siostra musiała się zadowolić czymś na kształt małżeństwa z rozsądku. Bo choć dużo starszy pułkownik Brandon darzy ją głęboką miłością to dla niej jest z początku tylko bladym odbiciem pierwszego namiętnego sentymentu. Marianna z czasem uczy się rozważnego podejścia do życia i końcowe zdania utwierdzają nas w myśli, że i ona odnalazła szczęście w małżeństwie. nie było jednak ono oparte na wyobrażeniach, którymi się kierowała.

Choć tej powieści Austen blisko do romansu, to jednak autorka mocno akcentuje ówczesne warunki społeczne jakie miały wpływ na młode panny. Brak możliwości edukacji, a tym samym zarabiania na własne utrzymanie skazują kobiety na szukanie męża i ocenianie kandydatów również pod względem możliwości finansowych. Pieniądz w tej powieści jest potęgą. On kieruje wyborem Willoughby'ego. On też określa podrzędną rolę panien Dashwood, jako ubogich krewnych swojego majętnego brata. Niesprawiedliwe, ale bardzo realne. Na szczęście Jane Austen lubiła szczęśliwe zakończenia. Obok tych obrazków realizmu nie brakuje w powieści humoru. Swoje miejsce znajdują tu postacie śmieszne, ale dobroduszne. Można odnieść wrażenie, że to dobrotliwe, choć nie zawsze zgodne z zasadami dobrego wychowania zachowanie, Austen darzy większym uznaniem. To pani Jennings  i lord Middleton, osoby na pierwszy rzut oka nieokrzesane, są zdolne do bezinteresownej pomocy. Karty powieści wypełniają postacie różnorodne. Śmieszne, zabawne, oschłe, godne pogardy. Choć autorka skupia się na życiu szlachty, to jednak skazując siostry Dashwood na życie w biednej wiejskiej chatce i liczenie się z każdym groszem, pokazuje różnice między poszczególnymi warstwami społecznymi. Życie bogatej szlachty wypełnione jest polowaniami i przyjęciami, rozrywki to bale, pikniki i wieczory przy muzyce. Próżno tu szukać ciężko pracujących osób. Majątek dziedziczy najstarszy syn, a kaprys rodziców może młodsze rodzeństwo skazać na ubóstwo. Kariera duchownego bądź wojskowego nie jest wielkim wyborem, ale pozwala zarabiać na życie. Jeszcze gorzej jest w przypadku młodych panien, gdzie dowodem dobrego wykształcenia jest dobrze wykonana robótka ręczna.

Po jakiej stronie stoję ja, jako czytelniczka?. Czy większą sympatię czuję do tej romantycznej, czy do tej rozważnej? Trudno mi tu to jasno określić, bo moje wrażenia są skażone filmem z 1995 roku, który obejrzałam najpierw. Podejrzewam, że fakt, że pułkownika Brandona gra wspaniale Alan Rickman, wpływa na to, że od początku nie mogę polubić Willougby'ego. Jednak w postawie Marianny jest coś pociągającego. Jej zachowanie, mimo że charakteryzuje się zaślepieniem w raz obranej postawie, tchnie jakąś świeżością i optymizmem. Eleonora wydaje się trochę nierealna w swojej cichej niezłomności, ale i godna szacunku. Szczęśliwe zakończenie dla obu sióstr jest tym, o czym czytelnik marzy i co otrzymuje. Czyni to z powieści Austen lekturę niepozbawioną wartości dydaktycznych, ale lekką i sympatyczną w odbiorze.

 

 

Wszystkich chętnych serdecznie zapraszamy do przysyłania nam swoich tekstów na temat "Rozważnej i romantycznej" Jane Austen.

 

 

Jane Austen, Rozważna i romantyczna

Wydawnictwo: Prószyński i S-ka, 1996

 

To było moje drugie spotkanie z książką Jane Austen pt. „Rozważna i romantyczna”. Po raz pierwszy czytałam ją pewnie z dziesięć lat temu zachęcona wspaniałą ekranizacją z 1995 roku z Emmą Thompson i Kate Winslet w rolach głównych. Rzadko sięgam po powieści po raz drugi i obawiałam się, czy ponowna lektura mnie nie znudzi. Okazało się, że nie! Mimo że dobrze pamiętałam: przebieg wydarzeń, bohaterów, zakończenie.

Styl Jane Austen ma w sobie coś takiego, że warto czytać dla niego samego. Książka wciągnęła mnie w swój świat równie mocno jak kiedyś. Zachwycałam się sposobem charakteryzowania postaci, ciętym, ironicznym językiem narracji, przemyślaną konstrukcją, pełną omyłek i zwrotów akcji. Za drugim razem mogłam lepiej zaobserwować i docenić, jak świetnie pisarka radzi sobie ze zwodzeniem czytelnika. Niektóre zdania, opinie i dialogi mają zupełnie inne znaczenie, gdy zna się zakończenie powieści.

Bohaterkami są dwie siostry Dashwood: dziewiętnastoletnia Eleonora i siedemnastoletnia Marianna. Obie zakochują się po raz pierwszy i przeżywają trudne chwile spowodowane zachowaniem swoich ukochanych mężczyzn. Rożni je jednak podejście do przeżywania miłosnego zawodu. Starsza pragnie być rozważna i ukrywa swoje cierpienie. Młodsza nie wstydzi się uczuć i jawnie oddaje się rozpaczy.

Podoba mi się właśnie to kontrastowe zestawienie ze sobą dwóch postaw życiowych: rozwagi i romantyzmu:

 

„Eleonora, najstarsza, której wstawiennictwo wywarło taki skutek, obdarzona była zdolnością spokojnego rozumowania i chłodnego osądu, które to cechy, choć miała zalewie dziewiętnaście lat, pozwalały jej być doradczynią matki i powściągać – ku pożytkowi wszystkich czterech pań – matczyną popędliwość, wiodącą na ogół do nierozważnych postępków. Była to panna obdarzona najzacniejszym sercem – usposobienie miała czułe, a uczucia silne, umiała jednak na nimi panować. Tej umiejętności nie nabyła jeszcze jej matka, jedna z sióstr zaś postanowiła nie nabywać jej nigdy.

Zalety Marianny dorównywały pod wieloma względami zaletom starszej siostry. Była rozsądna i inteligentna, lecz we wszystkim nadmiernie popędliwa – jej smutki i radości nie znały umiarkowania. Była osobą wielkoduszną, miłą, interesującą, brakowało jej jedynie roztropności. Uderzająco przypominała swoją matkę.”

 

Myślę, że czytając tego typu opisy łatwo można się identyfikować z jedną lub drugą bohaterką, zależnie od naszego usposobienia i charakteru.

Dla mnie „Rozważna i romantyczna” jest przede wszystkim powieścią o radzeniu sobie z nieszczęściem. Żal po stracie ojca czy ukochanego mężczyzny i przyjaciela (albo ukochanej kobiety i przyjaciółki) jest ogromny. Utrata miłości lub jej złudzenia bardzo boli. Znalezienie sposobu na przetrwanie najgorszego to problem, z którym przychodzi się zmierzyć nie jednemu z nas lub naszych bliskich. Jane Austen pokazuje nam dwie drogi postępowania w cierpieniu: drogę Eleonory i drogę Marianny. Możemy albo zaakceptować sytuację, spróbować się z nią pogodzić i żyć dalej, lub poddać się smutkowi, buntować się przeciw faktom i rozpaczać aż do utraty sił. Możemy zaufać albo rozsądkowi, albo sercu.

Jestem bardzo ciekawa, jak wy odbieracie tę powieść. Czy utożsamiacie się z rozważną Eleonorą czy romantyczną Marianną? Jak oceniacie postawę Johna Willoughby’ego i Edwarda Ferrarsa? I co myślicie o dwóch typach małżeństwa zaprezentowanych w powieści: małżeństwie Willoughby’ego z panną Grey zawartym dla pieniędzy i małżeństwie Marianny z pułkownikiem Brandonem zawiązanym z rozsądku (o małżeństwie z miłości nie wspominam, bo domyślam się odpowiedzi)?

Ponieważ to druga powieść czytana w naszym Klubie Jane Austen, możemy się też pokusić o porównanie jej z „Emmą”. Ja „Rozważną i romantyczną” stawiam wyżej niż „Emmę” ze względu na sympatię do głównych bohaterek i ciekawszą fabułę, a także wyrazistszą (bardziej ironiczną) narrację.

Moja ocena: 5+/6



czwartek, 17 maja 2012

 

Na rozgrzewkę przed sobotnią dyskusją o "Rozważnej i romantycznej" otrzymałyśmy taki tekst od Doroty (polonisty):

 

Czytałeś Rozważną i romantyczną? – Tak!

Refleksje nad tytułem.          

 

Rozważna i romantyczna, a może Rozważna czy romantyczna? Czy widzicie jak zlepek tych dwóch słów (w różnych konfiguracjach i odmianach) przeniknął do naszej kultury? A najgorsze, że przeniknął w oderwaniu od powieści! Wystarczy wklepać w Google i wyskakują nam tysiące stron. Na miejscu pierwszym, o zgrozo! film, ale to nie dziwi w dobie wtórnego analfabetyzmu. Dalej hasło z Wikipedii i kilka księgarń. Jeszcze dalej quizy i testy psychologiczne, linie ubrań i tytuły artykułów, uwaga, nie na temat powieści Jane Austen… i Facebook. RiR ma profil na FB…

Na czym polega fenomen i popularność? Z przykrością muszę stwierdzić, że nie ma związku z powieścią Jane Austen, to nie dlatego, iż wspaniała powieść tak zawładnęła umysłami czytelników, że nie mogą się oni uwolnić od tego tytułu. Szkoda.

Rozważna i romantyczna, w umysłowości ludzkiej, urasta chyba do funkcji oksymoronu. Czyżby w ludziach tkwiło przekonanie, że możemy być albo racjonalistami, albo romantykami i nic po środku? I w czasach, gdy ludzie chcą być inni niż pozostali, oryginalni, skomplikowani, tajemniczy, w czasach, gdy modne są przeciwieństwa i łączenie żywiołów, gdy chcąc udowodnić światu swoją głębie uczuciową, ludzie szukają sprzeczności, jak ulał pasuje nasza rozważna i romantyczna. Problem w tym, że na chwilę obecną, w tym „terminie” nie ma już nic oryginalnego, jest już wyeksploatowany i zużyty.

Teraz wszystkim się wydaje, że wystarczy zrobić sobie zdjęcie w łazience, na wannie, z zamyśloną miną, podpisać; rozważna i romantyczna, i jest się inteligentem. Modne jest „szpanowanie” klasyką. Proszę bardzo! Keira Knightley pokonała dysleksję dzięki „Rozważnej i romantycznej”! (Szkoda tylko, że nie dzięki powieści, a dzięki scenariuszowi…). Aktorka wyznała, że zastanawiała się, co by zrobiła Emma (?)* na jej miejscu (z tą dysleksją). Po przeczytaniu scenariusza, Keira doszła do wniosku, że walczyłaby! To autentyczna historia jest…

Ale to nie wszystko! Brakuje ci chwytliwego tytułu, krótkiego, przyciągającego wzrok, wywołującego pozytywne skojarzenia? Rozważna i romantyczna! Z sieci wygrzebałam artykuły, pod takim właśnie oryginalnym tytułem o: pewnej krakowskiej aktorce, o dwóch młodych didżejkach, o farbie w kolorze białym, o mieście Gdyni, o Pininfarini Coupe (dla niewtajemniczonych – to auto jest), o szaliku, o ogrodzie, o pendrivie, o kominku … i wiele, wiele innych. Jedno ze studiów fryzur proponuje klientkom uczesania w stylu RiR, i nie, nie są to fryzury inspirowane modą dziewiętnastowieczną.

Jako że równouprawnienie jest terminem bliskim memu sercu, poszukałam również rozważnych i romantycznych panów. I jaki szok! Panowie równie często sięgają po to „określenie” co kobiety! I co znajdziemy w Internecie pod tym tytułem? Opowiadanie o pewnym mężczyźnie, film z Rowanen Atkinsonem - Czarna żmija, artykuł o Karpowiczu, o Paprockim i Brzozowskim, Haydnie i Rachmaninowie… ech. Ale są też mieszane kombinacje na przykład: rozważna i romantyczny (wystrój wnętrz), rozważny i romantyczna (on i ona – o związkach) – co ciekawe, kombinacji rozważna i romantyczny, odnoszącej się do ludzi, nie znalazłam… I co jeszcze ciekawsze, jak wynika z wyszukanych przeze mnie tytułów, kobiety mogą być i rozważne, i romantyczne jednocześnie – panowie rzadziej są tak skomplikowani, raczej jeden jest rozważny a drugi romantyczny… nie licząc Rowana Atkinsona…

Tak naprawdę to nie musimy nawet daleko szukać, bo mamy własną RiR, w postaci Statecznej i postrzelonej Moniki Szwai, a co?

 A gdzie Wy, poza biblioteką, spotkaliście się z tym tytułem?

 

*dwa razy sprawdzałam, i nie wiem, kto się pomylił – aktorka czy redaktor. Emma Thompson to autorka scenariusza. http://film.dziennik.pl/news/artykuly/377359,keira-knightley-pokonala-dysleksje-dzieki-rozwaznej-i-romantycznej.html

 


 

Dorocie bardzo serdecznie dziękujemy za świetny tekst!

Jeżeli macie chęć podzielić się z nami podobnymi tekstami (lub całkowicie innymi) na temat powieści Jane Austen, to jesteśmy otwarte na propozycje.

Zachęcamy do komentowania rozważań Doroty i przypominamy, że dyskusję nad powieścią rozpoczynamy już w tę sobotę (19 maja 2012).

 

wtorek, 24 kwietnia 2012

 

Pamiętacie nasz harmonogram dyskusji? Można go przeczytać tu:

 

http://janeausten.blox.pl/2012/03/Harmonogram-dyskusji.html

 

Następna do przeczytania jest "Rozważna i romantyczna". Napiszę o niej i opublikuję tekst 19. maja.

Czy jest może ktoś chętny, żeby napisać o ekranizacji tej powieści Jane Austen na 23. czerwca?

Chciałybyśmy, żeby na blogu pojawiały się teksty wszystkich członków naszego Klubu, dlatego zachęcamy Was do zgłaszania się w komentarzach do tego wpisu. Może ktoś bardzo lubi "Mansfield Park" i chciałby poprowadzić dyskusję o nim? Albo "Opactwo Northanger" czy "Dumę i uprzedzenie"? A może uwielbiacie filmy na podstawie prozy Jane Austen i chcecie nam o nich opowiedzieć? Im więcej różnych głosów, tym ciekawsza dyskusja :-).

 

sobota, 21 kwietnia 2012



Powieści Jane Austen cieszą się niesłabnącą popularnością na całym świecie, nie dziwi więc mnogość ich ekranizacji filmowych, telewizyjnych, a nawet teatralnych. Dzisiaj rozpoczynamy dyskusję na temat „Emmy”, która doczekała się trzech ekranizacji kinowych oraz ośmiu telewizyjnych. Powstały także wersje uwspółcześnione – amerykańska Cluless (1995) oraz bollywoodzka Aisha (2010). My jednak skupmy się na trzech najsłynniejszych adaptacjach:


  • Emma (1996) z Gwyneth Paltrow w roli Emmy (film amerykański)
  • Emma (1996) z Kate Beckinsale w roli Emmy (film TV wyprodukowany przez ITV)
  • Emma (2009) z Romolą Garai w roli Emmy (mini serial BBC)

 

Każda z tych wersji ma swoje zalety, ale i pewne niedociągnięcia. W przypadku ekranizacji powieści, zwłaszcza tych obszernych, często zdarza się, że autorzy scenariuszy nie trzymają się wiernie pierwowzoru. To z kolei bywa źródłem rozczarowania miłośników książkowego oryginału. Na szczęście w żadnej z adaptacji Emmy nie znajdziemy rażących zmian, co nie oznacza, że nie ma tam żadnych drobnych „poprawek”.

 

  1. Wrażenia ogólne

 

Bardzo spodobały mi się obydwie brytyjskie ekranizacji powieści, choć serial wydał mi się momentami nieco zbyt unowocześniony. Film z Kate w roli Emmy najlepiej oddaje ducha książki. Twórcom amerykańskiej wersji nie udało się zbudować takiej atmosfery. Odniosłam wrażenie, że starali się na siłę stworzyć zwykłą kostiumową komedię, co widać zwłaszcza w przerysowanych postaciach panny Bates i pana Woodhouse’a.

 

  1. Scena rozpoczynająca film

 

Film z Gwyneth Paltrow rozpoczyna się od słów, które idealnie oddają ducha opowiedzianej w nim historii i charakter Emmy: „W czasie kiedy miasto znaczyło cały świat a potańcówka cieszyła się większym zainteresowaniem niż ruchy wojsk, żyła sobie pewna młoda dama, która wiedziała jak ów świat powinien wyglądać”. Uważam to za całkiem dobry sposób na wprowadzenie widza w świat Emmy.

 

Z kolei scenę otwierającą film TV z Kate Beckinsale w roli głównej uważam za pomysł zupełnie nietrafiony. Najpierw widzimy złodzieja kur, który w nocy podkrada się do Hartfield, a potem nagle przenosimy się do sceny ślubu panny Taylor z panem Westonem.

 

Zdecydowanie najbardziej przypadł mi do gustu początek mini-serialu, w którym poznajemy krótko historię Emmy, Franka i Jane. Pozwoliło to uniknąć raczej nudnych monologów wygłaszanych przez pana Westona i pannę Bates, w których wyjaśniają oni, dlaczego Jane i Frank byli wychowywani przez obce osoby.

 

  1. Emma Woodhouse

 

Postać Emmy wykreowana przez Gwyneth Paltrow uważam za jedną z największych pomyłek tego filmu. Choć zdaję sobie sprawę, że ma ona wielu gorących zwolenników, sprawiła na mnie wrażenie sztucznej i mało wiarygodnej. Ponadto, nie podobała mi się swoista innowacja amerykańskiego scenarzysty, który kazał pannie Woodhouse samodzielnie powozić powozem i samotnie wybierać się na przejażdżki

 

Romola Garai tchnęła w Emmę dużo życia i pozytywnej energii i sprawiła, że szczerze ją polubiłam. Jednak gdy minął początkowy zachwyt, zadałam sobie pytanie: Czy taka naprawdę była książkowa Emma? Nie, zdecydowanie nie była tak trzpiotowata, rozchichotana i rozemocjonowana na każdym kroku. W serialu w wielu scenach panna Woodhouse nie zachowywała się jak dobrze wychowana dama z wyższych sfer (a przecież nią była i lubiła to podkreślać), a raczej jak podekscytowana wszystkim współczesna nastolatka. I choć ta Emma wzbudziła moją ogromną sympatię, muszę szczerze przyznać, że zbyt różni się od oryginału.

 

Najwierniej postać tytułowej bohaterki powieści pokazała Kate Beckinsale, która z jednej strony potrafiła zaprezentować jej dumę, zarozumiałość i wysokie mniemanie o sobie, a z drugiej życzliwość, poczucie humoru i dobre serce.

 

  1. Pozostała obsada (w skrócie)

 

Opisywanie wszystkich bohaterów i aktorów, którzy wcielili się w ich role, mija się z celem, więc postanowiłam skupić się na kilku zaledwie postaciach. W przypadku pozostałych osób dobór aktorów i ich przedstawienie bohaterów uważam za całkiem udane, choć przyznaję, że najbardziej spodobała mi się obsada serialu BBC, a najmniej wersji amerykańskiej.

 

    1. Jerzy Knightley

 

Uważam, że pan Knightley stworzony przez Johnny’ego Lee Millera w wersji z 2009 roku, to niestety dość kiepskie dopasowania aktora do roli. Po pierwsze ze względu na warunki fizyczne – nie jest wysoki i z pewnością nie jest o kilkanaście lat starszy od głównej bohaterki. Po drugie, od pewnego momentu wyraźnie okazuje Emmie, że jest w niej zakochany, co kłóci się z historią zawartą w powieści. I choć polubiłam stworzoną przez niego postać (podobnie jak w przypadku Garai), to jednak nie jest to prawdziwy Knightley.

 

    1. Harriet Smith

 

Zdecydowanie najlepszą Harriet zagrała Louise Dylan w adaptacji z 2009 roku. Aktorka idealnie pasuje do roli ładnej, młodziutkiej, niezbyt mądrej dziewczyny, która stopniowo przechodzi przemianę w nieco zarozumiałą, choć nadal uroczą pannę. Całkowitą porażką była rola Toni Collette w filmie z Gwyneth Paltrow. Stworzona przez nią panna Smith to dosyć potężna fizycznie, niezgrabna, momentami niemalże rubaszna dziewczyna, która z pewnością nie wygląda na nieśmiałe dziewczę mogące być pod czymkolwiek wpływem. O jej „wdzięku” najlepiej świadczy groteskowa scena, w której próbuje łapać motyle.

 

    1. Pan Woodhouse (ojciec Emmy)

 

Wspaniale zagrał go Michael Gambon w adaptacji z 2009 roku. Potrafił nadać mu głębię i wyjść poza drugoplanową postać przewrażliwionego staruszka.

 

    1. Państwo Elton

 

Najbardziej wiarygodni i najbliżsi książkowym pierwowzorom wydali mi się Blake Ritson oraz Chrisina Cole z (cóż za niespodzianka ;)) wersji serialowej. Jako ciekawostkę dodam, że Ritson wcielił się także w postać Edmunda Bertrama w ekranizacji Mansfield Park z 2007 roku.

 

  1. Scenografia, kostiumy

 

We wszystkich filmach zadbano o piękną scenografię i stroje, choć w filmie TV są one nieco skromniejsze (co jest zrozumiałe biorąc pod uwagę różnice w budżetach filmu kinowego a telewizyjnego). W serialu prezentują się one najlepiej, co pewnie ma związek także z datą jego produkcji – ostatecznie nakręcono go 13 lat później.

 

 

Muszę przyznać, że powieść Emma nie przypadła mi do gustu tak bardzo jak pozostałe dzieła Jane Austen, jednak po obejrzeniu jej ekranizacji spojrzałam na nią cieplejszym wzrokiem. Gwyneth Paltrow utwierdziła mnie w przekonaniu, że główna bohaterka to niezwykle irytujące dziewczę. Dzięki Kate Beckinsale ją polubiłam, natomiast Romola Garai sprawiła, że niemalże ją pokochałam.

 

A jakie są Wasze odczucia po obejrzeniu różnych ekranizacji Emmy? Która wersja najbardziej przypadła Wam do gustu?



Autor: Kasia, Kącik z książką

 

poniedziałek, 09 kwietnia 2012


A taką zgadywankę otrzymałyśmy od Adriany Agnieszki (manuskrypt1) i zachęcamy Was do odpowiadania w komentarzach pod tym postem, w jakich okolicznościach i kto to powiedział:

 

1. "- Cieszę się, że Pani pochwala to, co uczyniłem - rzekł z zadowoleniem. - Byłem zresztą tego pewien. Takie imprezy są nic niewarte, jeżeli nie są gromadne. Licznej kompanii nigdy dosyć. Liczna kompania zapewnia dobrą zabawę. A pani Elton, to bądź co bądź, poczciwa kobieta. Nie można było jej pominąć."


2. "- Ja miałbym mieć powyżej uszu dostatku i pobłażliwości! Jest pani w zupełnym błędzie. Nie uważam siebie bynajmniej za człowieka, opływającego w dostatki i zepsutego pobłażliwością. We wszystkim, co najważniejsze, spotykają mnie stale niepowodzenia. Nie uważam bynajmniej, abym był człowiekiem szczęśliwym."

3. "- Istotnie, słów mi brak, by odpowiedzieć na pańską galanterię. Ale - tu zniżyła głos - nikt nic nie mówi oprócz nas dwojga, a to naprawdę za wiele: pleść głupstwa ku uciesze siedmiu milczących osób." 

4. "- Nigdy by mi to nie przyszło do głowy - wykrzyknęła ... z emfazą - bym miała prawo pytać o coś podobnego! Chociaż raczej, jako chaperon tej wycieczki... Nie należałam nigdy do podobnego grona... wycieczki krajoznawcze... panny... mężatki..."

5. " - Chciałam tylko nadmienić, że choć tak niefortunne wypadki zdarzają się zarówno mężczyznom, jak i kobietom, nie wyobrażam sobie, żeby były zbyt częste. Budzi się niekiedy nagłe i nierozważne uczucie, ale na ogół czas pozwala się z niego otrząsnąć. Jestem skłonna sądzić, że tylko słabe, chwiejne charaktery, których szczęście zdane jest zawsze na łaskę losu, mogą ścierpieć, aby przypadkowa znajomość pozbawiła ich swobody, stała się raz na zawsze nałożonym jarzmem."

6. "- Czyniłaś to nieświadomie, moja droga. Jane musiała jednak to mieć na myśli, gdy wspomniała o nieporozumieniach, o których Frank nam już kiedyś napomknął. Jednym z naturalnych następstw dwuznacznej sytuacji, w jaką dała się wplątać, było, jak powiada, że stała się nieopanowana. Poczucie, że źle postąpiła, wydało ją na pastwę niepokoju, uczyniło podejrzliwą i  skorą do irytacji w stopniu, który musiał być, który był trudny do zniesienia dla Franka."

7. "- Mężczyzna powinien zawsze pragnąć, by mógł wprowadzić kobietę do piękniejszego domu, niż dom, z którego ją zabiera, ten zaś, kto może to uczynić, jeśli przy tym nie wątpi w jej uczucie, jest, w moim pojęciu, najszczęśliwszym ze wszystkich śmiertelników."



Oczywiście są to fragmenty "Emmy" Jane Austen.


sobota, 31 marca 2012

 

"Emma" przeczytana, teraz czas ją obejrzeć :-). Proponujemy trzy ekranizacje:


 "Emma" (1996) z Gwyneth Paltrow (film)

  "Emma" (2009) z Romolą Garai (serial)

"Emma" (1996) z Kate Beckinsale (film TV)

 

Jeżeli ktoś chciałby coś do tej listy dorzucić, to oczywiście można ;-).

 

Dyskusję o ekranizacjach "Emmy" rozpoczniemy 21 kwietnia 2012 wpisem napisanym przez Kasię :-).

 

piątek, 30 marca 2012

 

Chciałybyśmy przedstawić Wam krótki plan, który mamy zamiar zrealizować w najbliższych miesiącach:

 

25 marca 2012dyskusja o „Emmie”

21 kwietnia 2012 – dyskusja o ekranizacjach „Emmy”

 

19 maja 2012dyskusja o „Rozważnej i romantycznej”

23 czerwca 2012 – dyskusja o filmie „Rozważna i romantyczna”

 

21 lipca 2012 – dyskusja o „Mansfield Park”

18 sierpnia 2012 – dyskusja o ekranizacjach „Mansfield Park”

 

22 września 2012 – dyskusja o „Opactwie Northanger”

20 października 2012  – dyskusja o filmie „Opactwo Northanger”

 

17 listopada 2012 – dyskusja o „Dumie i uprzedzeniu”

15 grudnia 2012 – dyskusja o ekranizacjach „Dumy i uprzedzenia”

 

19 stycznia 2013 – dyskusja o „Perswazjach”

16 lutego 2013 – dyskusja o filmie „Perswazje”

 

23 marca 2013 – dyskusja o książce: „Lady Susan; Watsonowie; Sanditon”

 

W harmonogramie uwzględniłyśmy nie tylko dyskusję o książkach co dwa miesiące, ale i o ekranizacjach. Mamy nadzieję, że będą chętni do rozmowy o filmach. Jeżeli nie, to możemy pominąć ten punkt.

Planujemy jeszcze rozmowy na temat książek o Jane Austen i nawiązujących do jej twórczości. Lista nie jest jeszcze gotowa, ale kiedy będzie, dołączymy ją tutaj.

Czy macie jeszcze jakieś pomysły? :-)



środa, 28 marca 2012


Chciałybyśmy Was zachęcić do przeczytania recenzji "Emmy", które przygotowałyśmy na swoich blogach:


Agnieszka (krainaczytania):

http://krainaczytania.blox.pl/2012/03/Swatka.html

 

Niezwykle trudno jest recenzować klasykę. Powieści zaliczane do tej kategorii już przez sam fakt figurowania w niej są szczególne. W dodatku, w jaki sposób zachęcić czytelnika do sięgnięcia po lekturę klasyczną, skoro jej sława trwa od wieków? Albo jak zniechęcić tego samego czytelnika do powieści, która przez lata traktowana jest niczym relikwia? Bez wątpienia jedną z takich właśnie pozycji klasycznych jest Emma autorstwa brytyjskiej pisarki żyjącej na przełomie XVIII i XIX wieku. Pracę nad powieścią Jane Austen rozpoczęła w 1814 roku, zaś po dwóch latach powieść trafiła w ręce czytelniczek. Jak podają źródła, powieść została wydana anonimowo. Pamiętajmy, że w czasach, kiedy tworzyła Jane Austen, nie patrzono przychylnie na pisanie powieści przez kobiety. Bardzo często było tak, że pisarki przybierały męskie pseudonimy, aby opublikować swoje dzieło.



 

Beata (felicja79):

http://cowartoprzeczytac.blox.pl/2012/03/Jane-Austen-Emma.html

 

Czytanie „Emmy” to była prawdziwa przyjemność! Obawiałam się trochę, że może będzie nudno, albo nie polubię głównej bohaterki, albo nie będzie już tak ciekawie, jak w „Rozważnej i romantycznej” czy „Dumie i uprzedzeniu”. Nic z tego. Było po prostu tak jak trzeba. Świetni bohaterowie, wciągająca fabuła, wspaniała rozrywka. I chyba to, za co cenią Jane Austen czytelnicy (a może głównie czytelniczki?), czyli możliwość oderwania się od trosk i problemów dnia codziennego, a w zamian przeniesienie do świata wcale nie różowego czy cukierkowego, ale jednak takiego, w którym kłopoty można udźwignąć i wszystko zawsze kończy się szczęśliwie. Tak, zdradziłam Wam zakończenie, ale chyba nikt nie jest specjalnie zdziwiony?

 

Emma to panienka z dobrego domu, ładna i inteligentna, a przy tym bardzo rozpieszczona:

 

„Emma Woodhouse, osóbka przystojna, rozumna i bogata, posiadająca dostatni dom i obdarzona pogodnym usposobieniem, otrzymała, zda się, wszelkie dary, jakie życie ofiarować może; toteż przeżyła na świecie blisko dwadzieścia jeden lat bez większych powodów do zmartwień i niezadowolenia.

Była młodszą z dwóch córek najczulszego i najpobłażliwszego z ojców, wskutek zaś wczesnego zamęścia siostry bardzo wcześnie została panią domu.”

 

Jej ulubionym zajęciem jest zabawa w swatanie innych. Wprost nie może się od tego powstrzymać, choć efekty bywają czasami przykre dla niej i dla jej najbliższych osób. Naiwna dziewczyna początkowo nie rozumie, że swoimi pomysłami może wyrządzić komuś krzywdę. Sama mając niewiele pojęcia o życiu, próbuje uczyć swoją siedemnastoletnią przyjaciółkę Harriet, co jest odpowiednie dla młodej damy i jakie znajomości i z kim wolno jej utrzymywać. Najbardziej denerwującą cechą Emmy są jej uprzedzenia wobec ludzi, dzielenie ich na lepszych i gorszych jedynie na podstawie ich statusu społecznego, nazwiska, pochodzenia. Do tego dochodzi niekonsekwencja w działaniu. Ale wszystkie te wady łatwo wybaczyć młodej pannie, która wciąż się jeszcze zmienia, dojrzewa do bycia dorosłą kobietą. Jej zaufani przyjaciele: była opiekunka pani Weston i brat szwagra a zarazem bliski sąsiad pan Knightley dbają, by nie popełniła zbyt wielkich głupstw. Szczególnie ten ostatni nie boi się mówić prawdy i piętnować jej naganne postępowanie.

 

Poza ciekawym portretem głównej bohaterki jest w tej powieści wiele unikatowych postaci. Opisanych z humorem i znawstwem ludzkiej psychiki. To kolejny wielki atut pisarstwa Austen. Jej powieść to trochę komedia obyczajowa, komedia charakterów i komedia pomyłek. W pamięci zostanie mi na pewno wiecznie narzekający ojciec Emmy, pan Woodhouse, bojący się przeciągów, uwielbiający kaszkę na kolację i litujący się nad każdą zamężną kobietą, mimo wszystko sympatyczny starszy pan. Ciekawie autorka pokazała też proces samooszukiwania się ludzi, którym zdaje się, że znają innych i siebie. Na przykładzie zakochania przedstawiła rożne etapy dochodzenia do prawdy o uczuciach. Emma zastanawia się, czy jest zakochana, analizuje siebie. A jednak, to co odkryje zupełnie przypadkiem nijak będzie się miało do jej wcześniejszych rozważań. Pisarka nie poświęca wiele miejsca na tkliwe dialogi zakochanych czy opisy ich miłości. Wręcz przeciwnie, skupia się na charakterach, sytuacjach, omyłkach. Gdy już bohaterowie odkryją, że kochają, niewiele więcej ma na ten temat do powiedzenia.

 

Cieszę się, że w końcu po wielu latach przeczytałam kolejną powieść Jane Austen. Na następną na pewno nie będę czekać tak długo.

 

Zamierzamy także gromadzić w jednym miejscu linki do wszystkich tekstów o tej książce napisanych przez członków naszego Klubu Jane Austen. Na razie swoje  wrażenia z lektury opisały następujące osoby:


Kasia:

http://kacikzksiazka.blogspot.com/2012/03/emma-jane-austen.html

 

Czy można recenzować powieści od lat uznane za klasykę literatury? Prawdopodobnie niektórzy mogą się o to pokusić. Ja jednak nie podejmę się tak trudnego zadania, więc dzisiaj chciałabym się jedynie podzielić z Wami moimi wrażeniami po przeczytaniu powieści Jane Austen pt. „Emma”.

 

Było to moje czwarte już spotkanie z twórczością tej niezwykłej angielskiej pisarki żyjącej na przełomie XVIII i XIX wieku. Duma i uprzedzenie, Mansfield Park oraz Rozważna i romantyczna oczarowały mnie i wielokrotnie do nich wracałam. Jednak w przypadku Emmy, mój zachwyt jest raczej stonowany. Powieść ta różni się od poprzednich przede wszystkim ze względu na postać głównej bohaterki. Do tej pory Jane Austen przyzwyczaiła mnie do pewnego schematu, dając w swych książkach pierwszeństwo młodym, łagodnym i ubogim kobietom, których głównym problemem było dobre zamążpójście. Do każdej z nich czułam sympatię już od pierwszych stron. W przypadku Emmy jednak, autorka stwierdziła: Zamierzam stworzyć bohaterkę, za którą nikt, prócz mnie, nie będzie przepadał. Cóż, niewątpliwie udało jej się to całkowicie.


Emma to dwudziestojednoletnia, piękna, lecz zarozumiała dama, której głównym zajęciem stało się swatanie ludzi. Pochodząca z majętnej, szlacheckiej rodziny dziewczyna ma wyjątkowo wysokie mniemanie o sobie. Jest przy tym święcie przekonana o tym, że utrzymywanie jakichkolwiek kontaktów z ludźmi, których status społeczny jest niższym od jej własnego, jest poniżej jej godności. Sama się więc do tego nie zniża, a także stara się „chronić” przed tym innych, nawet wbrew ich woli. Na nieszczęście dla swojej nowej przyjaciółki, Harriet, Emma postanawia wyswatać ją z młodym pastorem, panem Eltonem. Pomysł ten jest o tyle nietrafiony, że zainteresowany uderza w konkury do swatki. Jest to dopiero początek serii pomyłek, które stają się źródłem problemów, skandali i cierpienia dla wciągniętych w nie osób.

 

Choć powieść została określona mianem komedii obyczajowej, jest to komedia raczej słodko-gorzka, z przewagą goryczy. Autorka w trafny sposób demaskuje zakłamanie i obłudę wyższych sfer ówczesnych czasów. Niemniej jednak, Emma zachowuje fascynujący klimat charakterystyczny dla poprzednich dzieł pisarki, która naprawdę potrafi oczarować czytelnika. Zachwycają opisy strojów, spotkań towarzyskich czy nawet codziennych zwyczajów.

 

W przeciwieństwie jednak do poprzednich powieści, nie sądzę bym wróciła ponownie do Emmy. Niechęć do głównej bohaterki odebrała mi częściowo przyjemność czytania. Jej egoizm, nieustanne manipulowanie ludźmi i całkowite lekceważenie skutków pogrywania sobie cudzymi uczuciami sprawiały, że nie potrafiłam wykrzesać z siebie choćby iskierki sympatii. Wprawdzie przechodzi ona stopniowo przemianę, osobiście wątpię jednak w jej trwałość. Autorce należy się duże uznanie za niezwykły talent do obserwacji ludzkich charakterów. Stworzyła interesujące, choć czasem nieco przerysowane, postaci o różnorodnych, precyzyjnie nakreślonych charakterach.

 

Z pewnością każda miłośniczka prozy Jane Austen powinna sięgnąć po tę powieść. Nie poleciłabym jej jednak tym, którzy dopiero chcą poznać twórczość pisarki. Zdecydowanie lepsze wrażenie zrobi na nich Duma i uprzedzenie czy Mansfield Park, a Emma mogłaby ich niepotrzebnie zrazić.

 

 

Julka (wspolnabiblioteczka):

http://wspolnabiblioteczka.blogspot.com/2012/03/emma-woodhouse-i-jane-fairfax-komedia-i.html

 

Emma Jane Austen jak na  komedię obyczajową przystało opowiada o życiu eleganckich i bogatych kobiet i mężczyzn, ich wzajemnych relacjach, potyczkach intelektualnych, a także dowcipnie opisuje relacje małżeńskie i poprzedzające je zaloty. Nie zabrakło także w Emmie odpowiednio porcjowanej krytyki stosunków społecznych, a wszystko to zostało podane w sposób elegancki i z wdziękiem.
W Emmie Jane Austen występuje kilka  postaci kobiecych, ale dzisiaj chciałabym napisać kilka słów o najciekawszych z nich: Emmie Woodhouse i Jane Fairfax.

Jane Fairfax - bohaterka tragedii?
 
W 18-wiecznej literaturze popularny był motyw nieszczęśliwej młodej kobiety, która znalazła się, nie ze swojej winy, w sytuacji bez wyjścia. Często bohaterki takiego dramatu umierały z żałości, popełniały samobójstwo, albo popadały w szaleństwo. Zazwyczaj heroina była bardzo piękną i dobrze wykształconą kobietą, ale bez środków do życia i wsparcia najbliższej rodziny. Bohaterka z 18-wiecznego dramatu powinna być również samotna, otoczona przez ludzi, którzy jej nie rozumieją. Popatrzmy więc teraz na Jane Fairfax.
Jane została zabrana z rodzinnego domu po śmierci matki. Rodzina, która się nią zajęła nie była z nią spokrewniona. Wprawdzie Jane zaprzyjaźniła się z córką państwa Campbell i czuła się  w tej rodzinie bardzo dobrze, ale zdawała sobie sprawę, że najlepsze co ją może czekać w życiu to posada guwernantki w jakimś bogatym domu. Sama mówi o tym jak o przekleństwie ciążącym nad nią i nie ma złudzeń co do przyszłego zajęcia. "Są w mieście takie miejsca, gdzie sprzedaje się nie ludzkie dusze wprawdzie, ale ludzkie intelekty" (cytuje z pamięci). Jest muzykalna, a muzyka przypomina jej o dawnych, lepszych czasach. Tu też przebija nutka melancholii. Przyjazd Jane do Highbury poprzedził nieszczęśliwy wypadek w Weymouth. Było dramatycznie, może nawet melodramatycznie. Jane wypadła za burtę i o mało nie utonęła. Wyrwana ze swojego dotychczasowego środowiska Jane czuje się w tym małym, poukładanym światku Highbury obco. Zamyka się w sobie, odgradza od świata. Nawet swoje rozterki miłosne przeżywa tak, jak na heroinę przystało: traci apetyt, cierpli z powodu migreny, nie przyjmuje gości.  Obiekt jej uczuć - Frank Churchill nadaje się idealnie na kawalera, który łamie serca kobiet bez trudu i cienia żalu. Na szczęście Jane Austen oszczędziła Jane zakończenia rodem z 18-wiecznego dramatu. Ku radości nas czytelniczek.

Emma - bohaterka komedii?
 
W odróżnieniu od Jane Fairfax, Emma Woodhouse nie musi troszczyć się o swoją przyszłość. Jest dobrze zabezpieczona materialnie, po śmierci ojca cały majątek przypadnie jej. Jest ładna, ma pogodne usposobienie i cieszy się dobrym zdrowiem. Emma postanawia zabawić się w kupidyna. Jest niepoprawną swatką. Wypuszcza strzały w konkretnym kierunku, sama będąc w bezpiecznym ukryciu. Niestety pod koniec powieści sama siebie rani boleśnie. Strzała nie trafia wprawdzie w stopę, ale za to prosto w serce. Wszystko dlatego, że Emma zbyt późno uświadamia sobie jak zmienne są koleje losu a miłość kapryśna.  Gorliwość Emmy w swataniu znajomych brała się z egocentryzmu, który jak wiemy mógł bardzo zaszkodzić zarówno szczęściu Harriet i pana Martina, jak i ostatecznie jej samej.  Bo czy na początku powieści Emma dobrze odczytywała ludzkie emocje i charaktery? Niekoniecznie. Była ślepa na to, co widzieli inni. Stworzyła sobie świat we własnej wyobraźni, który rządził się takimi prawami, jakie uważała za słuszne. Przydzielała ludziom role i sama grała jedną z nich. Manipulując Harriet Smith sprawiła, że ta zaczęła mierzyć za wysoko w stosunku do swoich możliwości.  Sama też stała się ofiarą manipulacji Franka Churchilla. W trakcie czytania powieści widzimy jak Emma dojrzewa, dorasta, uczy się rozumieć siebie i otaczających ją ludzi.Thomas Rand w swojej pracy1) przyrównuje Emmę do Malvolio z Wieczoru Trzech Króli - dramatu Williama Szekspira. Malvolio, namiestnik w zamku księżnej Olivii,  często błędnie odczytuje zachowanie innych bohaterów sztuki, co prowadzi do licznych nieporozumień i komplikacji. Wieczór Trzech Króli tak jak i powieść Emma to komedia pomyłek, która prowadzi w końcu do szczęśliwego zakończenia i kilku ślubów.
Która zatem jest Wam bliższa: romantyczna heroina Jane Fairfax, czy marzycielska i trochę samolubna Emma Woodhouse?

Przypisy:
1) Rand, Thomas: Emma and Twelfth Night. In: "Persuasion: the Jane Austen Journal", nr 30 (Rocznik 2008), s.181.

 

 

Lena:

http://ksiazkowepodrozowanie.blogspot.com/2012/04/emma-jane-austen.html

 

Co takiego jest w powieściach Jane Austen, że od lat czytają je nowe pokolenia czytelników, a może bardziej czytelniczek? Ja sama zainteresowałam się nimi dosyć dawno, bo po obejrzeniu w TVP1 serialu "Duma i uprzedzenie". Jakiś czas potem wiedziona ciekawością, kupiłam książkę i wsiąkłam. Ale dzisiaj ma być o "Emmie", nie o "Dumie i uprzedzeniu".

"Emma" jest inna od pozostałych książek Austen. Bohaterką jest młoda kobieta, Emma Woodhouse - zamożna panna, która nie chce wyjść za mąż. Wcześnie osierocona przez matkę, została wychowana przez guwernantkę pannę Taylor i swojego ojca. Guwernantka zawsze była łagodna i z czasem stała się raczej przyjaciółką niż przewodniczką panny Emmy, a główną troską pana Woodhouse jest jego stan zdrowia. Kiedy jej siostra wychodzi za mąż, Emma staje się panią domu. Wkrótce potem w związek małżeński z panem Westonem wstępuje również panna Taylor. Jej dotychczasowa podopieczna jest przekonana, że to ona ich szczęśliwie wyswatała. Zachęcona tym sukcesem postanawia poszukać innych wyzwań na tym polu. Okazja nadarza się kiedy poznaje byłą uczennicę pobliskiej szkoły dla dziewcząt - Harriet. Emma postanawia znaleźć dla niej odpowiednią partię. Głosem rozsądku może być tylko sąsiad i przyjaciel rodziny - pan Knightley.
Wraz z pojawieniem się w otoczeniu Emmy nowych postaci sytuacja nabiera charakteru komedii omyłek, w której nic nie jest tym, czym wydaje się być.

Emma nie jest bohaterką, którą instynktownie lubimy. Straciła matkę, ale jej chyba nie pamięta. Żyje szczęśliwie, otoczona kochającymi ją ludźmi. Jej ojciec jest bogaty, sama więc nie musi szukać męża, by podnieść swoją pozycję społeczną. Jej rodzina jest powszechnie szanowana. Właściwie można powiedzieć, że robi co chce nie zważając na opinie innych. Rozsądne podpowiedzi pana Knightley'a często sobie lekceważy, jeśli nie pokrywają się z jej planami, chociaż darzy go sympatią i szacunkiem. Emma jest w oczywisty sposób zarozumiała, ale próbując planować życie innym, chce dla nich jak najlepiej. Wiemy, że w gruncie rzeczy ma dobre serce.
Jest inteligentna, ale używa swojego rozumu w niewłaściwy sposób. Na początku nieustannie mnie irytowała. Potem dostrzegłam w niej pewien urok. Może przez to, że nie jest chodzącym ideałem, że ma wady. Może dlatego, że chcąc jak najlepiej, niekoniecznie z właściwych pobudek, jednak czegoś się w końcu uczy. A może dlatego, że mam wrażenie, że zawsze pozostanie odrobinę niepoprawna.

Jak zwykle w swych powieściach obok perypetii miłosnych, Austen opisuje różne warstwy społeczne i to jak przynależność do nich determinuje życie bohaterów. Obserwujemy więc działania poszczególnych postaci, dla których małżeństwo staje się sposobem na wzbogacenie. Bo pieniądze w tym świecie grają jednak dużą rolę. W zależności od ich posiadania lub nie, staropanieństwo może być godne pożałowania lub szacunku. Ich brak karze trzymać zaręczyny w sekrecie. One determinują kontakty towarzyskie i plany na przyszłość.
Mimo tych raczej gorzkich realiów autorka nasyciła "Emmę" dużą dozą pogody i sympatii.  Kolekcja pamiątek Harriet, hipochondryzm panna Wodhouse'a, interesowność pana Eltona, czy śmieszność panny Bates nie wywołuje niechęci. Ich wady potraktowane są z życzliwym dystansem. Nawet dwulicowość jednego z panów nie spotyka się z końcową karą, a wszyscy inni też znajdują osoby im przeznaczone. Postacie potraktowane są z lekkim przymrużeniem oka, a kolejne omyłki Emmy wywołują wyrozumiały uśmiech czytelnika, który wielu rzeczy domyśla się znacznie szybciej, niż bohaterowie. Nie przeszkadza to jednak cieszyć się lekturą.

"Emmę" czyta się jak lekką komedię. Nie ma tu atmosfery potępienia, nawet jeśli postępki niektórych, nie spotykają się z naszą aprobatą. Wady głównej bohaterki wynikają z przecenienia własnych zdolności i niedojrzałości, ale my wiemy, że na końcu wszystko dobrze się ułoży, a ona sama znajdzie uczucie, które było znacznie bliżej, niż kiedykolwiek podejrzewała.
Polecam każdemu bo ta powieść to odzwierciedlenie świetnego zmysłu obserwacji i poczucia humoru, jakie niewątpliwie posiadała Austen. Dobrze, że możemy się nim cieszyć.


Jeżeli ktoś z Was napisał dłuższy tekst na temat "Emmy" na swoim blogu i chciałby się nim z nami podzielić, to prosimy o zostawianie linków w komentarzu pod tym postem, a my w miarę możliwości będziemy go uaktualniać. Jeżeli ktoś nie ma bloga, może przysłać nam swój tekst na nasz adres mailowy, a my umieścimy go bezpośrednio na blogu klubowym.

 

poniedziałek, 26 marca 2012

Krótki test na sprawdzenie, ile pamiętamy z książki przysłała nam Julka.


O kim mowa w podanych niżej cytatach? Dla ułatwienia dodam, że należy spodziewać się opisu:


Emmy Woodhouse
pana Woodhouse
Izabelli Knightly, siostry Emmy
Jana Knightly, męża Izabelli
Jerzego Knightly
Panny Bates
Pani Bates
Jane Fairfax
panny Churchill, matki Franka, pierwszej żony pana Westona
pana Westona,
panny Taylor, drugiej żony pana Westona
Franka Churchilla
pana Eltona
pani Elton
pani Goddard, przełożonej pensji
panny Smith
pana Martina

A) "(...) nie potrafiła docenić swojego losu; znalazła bowiem męża o tak gorącym sercu i łagodnym usposobieniu, iż pragnął przychylić żonie nieba za to, że w swej wielkiej dobroci raczyła go pokochać; sama miała jednak charakter silny lecz nie najlepszy".

B) "(...) była wiekową damą, która nie mogła już rozbić nic zgoła poza wypiciem filiżanki herbaty i zagraniem partyjki kwadryla".

C) "Była kobietą nieładną, o silnie rozwiniętym instynkcie macierzyńskim i ciężko pracowała za młodu, uważała więc, że należy się jej od czasu do czasu chwila wytchnienia, jak na przykład do kogoś na herbatę".

D) "Prezentował się bardzo dobrze i sprawiał wrażenie rozumnego człowieka, lecz nie posiadał przy tym żadnych innych zalet".

E) "(...) wyrobiła sobie o nim bardzo wysokie pojęcie wiedziała, że ma usposobienie pogodne, charakter prawy, że jest młodzieńcem zasługującym na szacunek, przy czym nie brak mu ani rozumu, ani znajomości świata".

F) "(...) mężczyzna wysoki, dystyngowany i bardzo inteligenty, wybijał się coraz bardziej w swoim zawodzie, był wzorowym mężem i ojcem i w gruncie rzeczy najzacniejszym człowiekiem, jednakże jego niezmiennie powściągliwy sposób bycia sprawiał, że nie cieszył się powszechną sympatią, umiał też niekiedy okazywać, że jest w złym humorze".

G) "(...)oprócz doskonałej urody i walorów duchowych posiadała posag dość pokaźny, (...) sprawa nie bez znaczenia, (...) a także mająca znaczenie praktyczne".

H) "Był człowiekiem nerwowym, łatwo wpadał w depresję, przywiązywał się do tych, do których towarzystwa nawykł, nie cierpiał się z nimi rozstawać, ponadto nienawidził wszelkich nowości".

I) "(...) nie była to uroda klasyczna, ale niezmiernie ujmująca. Oczy ciemnoszare, o czarnych brwiach i rzęsach, którym nie można niczego zarzucić. (...) Był to typ urody, której dominującą cechą jest umiar i wytworność".

J) "Jego wysoka, silna postać, prosta jak świeca wśród masywnych kształtów i zgarbionych pleców starszych panów, musiała zdaniem Emmy przyciągać wszystkie oczy".

K) "Był bardzo przystojny: wzrost, postawa, sposób bycia, wszystko było w nim bez zarzutu, w twarzy zaś przebijała inteligencja i żywość. (...) Jego zachowanie cechowała swoboda zdradzająca wyrobienie światowe".

L) "(...) była ładną, elegancką osóbką o łagodnym i spokojnym sposobie życia, nadzwyczaj miła i tkliwa, całkowicie oddana rodzinie".

M) "(...) jest tak tak bezpośredni, żywy, niemal zbyt impulsywny, wszyscy za to go lubią, gdyż jest przy tym tak dobroduszny, ale nie należy tego naśladować".

N) "Była to bardzo ładna dziewczyna. (...) Niewielkiego wzrostu, pulchna, miała delikatną świeżą cerę, jasne włosy, regularne rysy, wyraz twarzy pełen słodyczy".

O) "Kochała wszystkich, szczęście wszystkich leżało jej na sercu, jej bystre oko umiało dostrzec zalety każdego; siebie samą uważała za istotę wyjątkowo szczęśliwą, obdarzoną widomymi oznakami łaski losu: idealną matką, dobrymi sąsiadami i przyjaciółmi, domem, gdzie nie zbywało na niczym".

P) "(...) nie była istotą o słabym charakterze; bardziej dorosła do sytuacji niż wiele innych dziewcząt na jej miejscu, miała zdrowy rozsądek, energię i siłę ducha, co rokowało nadzieję, że przetrwa zwycięsko życiowe trudności (...) Zważywszy, jak bardzo jest urodziwa, nie wydaje się zbytnio troszczyć o swoją urodę; próżność jej ma źródło w czym innym".

R) "(...) była przyjaciółką i towarzyszką, jaką nieliczni tylko posiadają: inteligentna, wykształcona, pomocna, łagodna".



Julko
, bardzo serdecznie Ci dziękujemy!

Odpowiedzi zamieściłyśmy w pierwszym komentarzu :-).

 



PS Jeżeli ktoś miałby chęć, wysłać nam coś związanego z Jane Austen i jej książkami, to czekamy! Jesteśmy otwarte na Wasze propozycje!

 

1 , 2 , 3 , 4 , 5
| < Październik 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
            1
2 3 4 5 6 7 8
9 10 11 12 13 14 15
16 17 18 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
30 31          



Dyskutują na blogu:

Agnieszka (krainaczytania)
Beata (felicja79)

Adriana Agnieszka (manuskrypt1)
Aurora
Danusia (avo_lusion)
Dorota Anna (zaczytania)
Dorota (polonisty)
Julka (wspolnabiblioteczka)
Kaye
Kasia
Lena
Maniaczytania
nusia00
zona.oburzona





Harmonogram dyskusji:


EMMA
25 marca 2012
dyskusja o „Emmie”
21 kwietnia 2012
dyskusja o ekranizacjach „Emmy”


ROZWAŻNA I ROMANTYCZNA
19 maja 2012
dyskusja o „Rozważnej i romantycznej”
23 czerwca 2012
dyskusja o filmie „Rozważna i romantyczna”


MANSFIELD PARK
21 lipca 2012
dyskusja o „Mansfield Park”
18 sierpnia 2012
dyskusja o ekranizacjach „Mansfield Park”


OPACTWO NORTHANGER
22 września 2012
dyskusja o „Opactwie Northanger”
20 października 2012
dyskusja o filmie „Opactwo Northanger”


DUMA I UPRZEDZENIE
17 listopada 2012
dyskusja o „Dumie i uprzedzeniu”
15 grudnia 2012
dyskusja o ekranizacjach „Dumy i uprzedzenia”


PERWAZJE
19 stycznia 2013
dyskusja o „Perswazjach”
16 lutego 2013
dyskusja o filmie „Perswazje”


SANDINTON
23 marca 2013
dyskusja o „Sanditon”


LADY SUSAN, WATSONOWIE
20 kwietnia 2013
dyskusja o „Lady Susan; Watsonowie”


ZAPRASZAMY SERDECZNIE!








Napisz do nas e-mail
Agnieszka
Beata





Szablon