Blogowy Klub Miłośników Jane Austen
Kategorie: Wszystkie | Dyskusje | Recenzje | Ogłoszenia | Różne | Powieść
RSS
sobota, 27 kwietnia 2013

 

II

 

Edward nie mógł sobie życzyć ze strony sąsiadów lepszego przyjęcia, a odkąd z ust lady Violi wyszła wiadomość, że jego ojcu zdarza się widywać króla Jerzego, osobiście zaś rozmawiał ze stangretem Jego Królewskiej Mości, każda szanująca się rodzina za punkt honoru postawiła sobie podjąć pana Irvine’a obiadem, a młodzież przyrzekła pokazać mu wszystkie atrakcje hrabstwa, jak tylko stan dróg się poprawi.

Tymczasem Edward zwiedzał okolicę pieszo, w towarzystwie narzeczonej i jej kuzynki Diany, której ciotka Viola wyznaczyła niewdzięczną rolę przyzwoitki. Zadanie to panna Fawkes przyjęła z dużym oporem, jednakże humor znacznie jej się poprawił, kiedy odkryła w Edwardzie miłośnika sztuki, muzyki i książek. Znał na pamięć najpiękniejsze cytaty z angielskich poetów i szczerze zachwycał się urokami wsi; w jego oczach pojawiało się wówczas rozmarzenie, a twarz nabierała szczególnego wyrazu, tak że wydawał się prawie przystojny. Ludwika przyjmowała te pochwały jako hołdy należne jej samej, o ile dotyczyły posiadłości jej ojca, reszta nie obchodziła jej wcale, nie lubiła też dużo chodzić, żeby nie zniszczyć eleganckich bucików i często zdarzało się, że mówiła: „Na mnie nie liczcie, jestem zmęczona, idźcie sami.”

— Czy to aby wypada? — spytała na początku Diana.

— Przecież to mój narzeczony, nie twój — odpowiedziała Ludwika i Diana poszła. Matce Diany to się jednak nie podobało i radziła córce, aby na przyszłość brała ze sobą przyjaciółkę — Kitty lub Charlottę, a najlepiej obie. Ale za pierwszym razem Kitty miała gości, a Charlotta opiekowała się młodszym rodzeństwem; za drugim Kitty nie było, a Charlotta była chora, za trzecim zaś Diana doszła do wniosku, że istotnie nie ma nic złego w samotnych spacerach z narzeczonym Ludwiki — wkrótce przecież miał zostać jej kuzynem i nikt nie powinien podejrzewać ich o romans, jeśli miała na sobie stary płaszcz, domową suknię (w razie gdyby miała zaczepić nimi o jakiś krzak) i obuwie na grubej podeszwie. Czasem zresztą przyłączali się do nich znajomi panowie czy panie, nie można było zatem mieć tym dwojgu nic do zarzucenia.

W kwietniu pogoda poprawiła się na tyle, że przedsięwzięto wycieczkę do T. Sześć powozów wiozło spragnionych rozrywki młode damy i kawalerów. Zwiedzano rezydencję baroneta pod nieobecność rodziny, zjedzono obiad w gospodzie, a później kilku panów zaproponowało spacer na wzgórze do ruin zamku. Ludwika i jej przyjaciółki sprzeciwiły się natychmiast temu pomysłowi, argumentując, że ich delikatne obuwie nie wytrzyma wspinaczki pod górę, co skutecznie zniechęciło pozostałe panie, ale Diana, Kitty i Charlotta oznajmiły, że ich to nie dotyczy i w ten sposób towarzystwo podzieliło się na dwie grupy. Edward wahał się przez chwilę między obowiązkiem a przyjemnością, po czym wybrał to drugie. Ludwika dąsała się, że narzeczony ją opuszcza, jej towarzyszki miały za złe Dianie, Kitty i Charlotcie zaanektowanie najprzystojniejszych dżentelmenów, a panna Fawkes odczuwała coś w rodzaju podekscytowania i satysfakcji.

 

 

prawa autorskie zastrzeżone przez Dorotę Trąbkę

18:49, krainaczytania , Powieść
Link Komentarze (4) »
czwartek, 25 kwietnia 2013

 

I

           

           

Panna Ludwika de Mandeville przywiozła sobie z Londynu osobliwy prezent — narzeczonego — i zamierzała jak najszybciej przedstawić go sąsiadom. Jej rodzice, sir James i lady Viola, uznali, że nie ma ku temu lepszego sposobu niż wydanie balu, na który zaproszono wszystkich co znaczniejszych mieszkańców okolicy, a także tych mniej znacznych, którzy byli lub mogli być przydatni rodzinie z Mandeville Mansion. Datę ustalono na ostatni dzień karnawału, który tego roku trwał wyjątkowo długo.

Każdy szlachetnie urodzony przybywający na prowincję w naturalny sposób budzi ciekawość — cóż dopiero narzeczony najładniejszej i najbogatszej panny w promieniu kilkunastu lub nawet kilkudziesięciu mil. Tym, którzy mieli okazję widzieć pana Edwarda Irvine’a już wcześniej (wynajął wiejski domek przerobiony na pałacyk wedle ostatniej mody) i którzy twierdzili, że nie jest zbyt urodziwy, nie dawano wiary. Niestety, w dniu balu przekonano się powszechnie, że to prawda. Rysy twarzy zupełnie przeciętne, wysokie czoło, trochę orli nos, trochę krzywe zęby — z całą pewnością nie można go było nazwać przystojnym, że jednak posiadał nienaganne maniery i żywą inteligencję, a kiedy się uśmiechał, rozsiewał wokół siebie więcej uroku niż niejeden naprawdę piękny mężczyzna, chętnie wybaczono mu pozostałe jego braki.

Panna Ludwika wyglądała na zadowoloną, ale nie wyglądała na zakochaną, co jej kuzynka, Diana Fawkes, córka kupca kolonialnego z E., obserwowała z rosnącym niesmakiem.

— Jeśli będziesz mnie zapewniać, że go kochasz — odezwała się, kiedy spacerowały same po ogrodzie Mandeville’ów następnego dnia - przestanę cię traktować jako osobę godną zaufania.

— Ależ oczywiście, że go nie kocham — przyznała beztrosko Ludwika. — Ani on mnie. Jest synem wysoko postawionego urzędnika Skarbu Jego Królewskiej Mości i ma odziedziczyć stanowisko po ojcu, ale praca za biurkiem napawa go takim wstrętem, jak chyba każda praca w ogóle, że postanowił bogato się ożenić, żeby nie musieć robić w życiu nic, co nie sprawia mu przyjemności. Wyjaśnił mi to nasz wspólny znajomy, a ja, gdy tylko się o tym dowiedziałam, spotkałam się z Edwardem i zawarłam z nim umowę. Posiada on wiele zalet, a największą z nich stanowi fakt, że nie jest to mężczyzna zdolny zawracać w głowie kobietom.

— Z pewnością nie. Czy jednak małżeństwo bez miłości...?

— Od miłości ważniejszy jest wzajemny szacunek i niewchodzenie sobie w drogę. Nie zniosłabym obok siebie mężczyzny, który chciałby mnie posiąść na własność, a ciągle spotykam tylko takich, którzy najchętniej zamknęliby mnie w złotej klatce, jak kanarka.

— Stać cię przecież na to, żeby w ogóle nie wychodzić za mąż.

— Mam zostać starą panną, żeby ludzie mówili, że nikt mnie nie chciał? A poza tym, jako mężatka zaznam więcej swobody, którą tak sobie cenię. Ty, jako córka niżej urodzonego szlachcica, nie potrafisz sobie nawet wyobrazić, ile ograniczeń niesie ze sobą przyjście na świat w wyższych sferach.

 

 

prawa autorskie zastrzeżone przez Dorotę Trąbkę



08:57, krainaczytania , Powieść
Link Komentarze (6) »
środa, 24 kwietnia 2013

 

Kochani,

 

Dla wszystkich fanów twórczości Jane Austen mamy niezwykłą niespodziankę. Otóż zgłosiła się do nas osoba, która jest zafascynowana powieściami Jane Austen podobnie jak my. Autorka napisała mini powieść w stylu Austen, którą zamierzamy publikować w odcinkach na blogu poświęconym Jane Austen. Powieść nosi tytuł „Zaręczyny”. Wszystkich zainteresowanych serdecznie zapraszamy do zapoznania się z utworem i komentowania. Mamy nadzieję, że będzie to dla Was miła lektura, która udowodni, że dziś również są wśród nas pisarze, którzy chcą tworzyć niezapomniane dzieła. Tak więc zapraszamy do lektury!

Pierwszy odcinek będziecie mogli przeczytać już jutro. Autorką powieści jest Dorota Trąbka. A oto kilka słów o samej powieści.

Ludwika de Mandeville, córka bogatego właściciela ziemskiego, chcąc wyrwać się spod rodzicielskiej pieczy, zaręcza się z synem wysokiego urzędnika, zainteresowanym wyłącznie jej posagiem. Spotyka się to z dezaprobatą jej kuzynki, Diany, która czekając na miłość, osiągnęła wiek niemal całkowicie pozbawiający ją możliwości zamążpójścia. Gdy los postawi na jej drodze pewnego dżentelmena, Diana zdecyduje się na bardzo ryzykowny krok...

Czy między dwojgiem ludzi, którzy traktują zaręczyny jak zwykłą umowę, ma szansę pojawić się prawdziwe uczucie?

Do czego zdolna jest kobieta pragnąca poślubić mężczyznę, którego kocha i jaką cenę przyjdzie jej zapłacić za miłość?

W „Zaręczynach”, oprócz subtelnych nawiązań do powieści Jane Austen, odnajdą Czytelniczki ulubione cechy jej twórczości: żywą narrację, humor, ironię, bystrą obserwację ludzkich charakterów, opis szlachetnych uczuć, a nade wszystko – intrygującą historię miłosną, osadzoną w realiach romantycznej epoki.



09:49, krainaczytania , Powieść
Link Komentarze (4) »
sobota, 20 kwietnia 2013

 

Jane Austen, Lady Susan, Watsonowie

Wydawnictwo: Prószyński i S-ka, 2009 

 

Niestety to już ostatnia książka Jane Austen przeczytana w ramach podjętego przeze nas rok temu wyzwania. W lutym 2012 zaprosiłyśmy Was z Agnieszką z Krainy Czytania do naszego Blogowego Klubu Miłośników Jane Austen. Od tamtego czasu udało nam się wspólnie przeczytać: „Emmę”, „Rozważną i romantyczną”, „Mansfield Park”, „Opactwo Northanger”, „Dumę i uprzedzenie”, „Perswazje”, „Sanditon” i w końcu: „Lady Susan” i „Watsonów”.

Najpierw przeczytałam „Watsonów”. To raczej niezapadający w pamięć niedokończony fragment utworu. Głowna bohaterka, Emma Watson, wraca do rodzinnego domu po wielu latach spędzonych pod opieką ciotki. Musi na nowo poznać swoich bliskich, ojca i rodzeństwo. Na ponad trzydziestu stronach świetnie zostały zarysowane charaktery kilku postaci (głównie ich wady), jest też bal i zapowiedź romansu. Szkoda tylko, że sama Emma jest raczej w cieniu, jakby obserwowała wszystko i wszystkich z boku i w żaden sposób się nie wyróżnia spośród pozostałych bohaterek prozy Austen: jest dobrze wychowana, inteligentna, dobra. Podobnie jak w przypadku „Sanditon” trudno ocenić ledwo rozpoczęte dzieło.

Za to „Lady Susan” na pewno zostanie mi w pamięci. To bardzo krótka powieść w listach napisana przez Jane Austen w młodości. Myślałam, że będzie najsłabsza w jej dorobku (pomyliłam się) i zostawiłam ją sobie na koniec. Tytułowa bohaterka zaskoczyła mnie kompletnie. Kobieta trzydziestopięcioletnia, wdowa i matka, uwodząca mężczyzn i manipulująca otoczeniem, pozbawiona jakichkolwiek zasad moralnych. Kłamie, oszukuje, rozbija pary i małżeństwa, niszczy szczęście córki. Podobała mi się zarówno fabuła, jak i forma utworu. Dzięki listom poznajemy relacje kilku osób o tych samych zdarzeniach, a także możemy lepiej przyjrzeć się charakterom postaci. Tak o lady Susan pisze jeden z bohaterów, Reginald De Courcy:

 

Kochana Siostro!

Wieść, że przyjmujecie na łono rodziny najbardziej czarującą kokietkę w Anglii zasługuje w moim mniemaniu na najwyższe uznanie. Doceniam jej kunszt, jako że sam posiadam w owej dziedzinie pewne zasługi, wszelako zasłyszane ostatnio szczegóły jej pobytu w Langford każą mi podejrzewać, iż osoba ta nie poprzestaje na niewinnym flircie, który zwykle zadowala większość ludzi, lecz chlubnie stawia sobie za cel unieszczęśliwienie całej rodziny. Swym zachowaniem wobec pana Manwaringa przysporzyła wiele zgryzoty jego żonie, a jej umizgi do młodzieńca zaręczonego z siostrą pana Manwaringa pozbawiły Bogu ducha winne dziewczę narzeczonego. […]

Cóż to musi być za kobieta! Niecierpliwię się, by ją poznać, tym chętniej skorzystam z miłego zaproszenia, dzięki czemu sam wyrobię sobie zdanie na temat jej czarnoksięskich praktyk [...]”



Prawdziwy czarny charakter w twórczości Jane Austen na pewno warto poznać.

Ocena: 5/6

 

sobota, 23 marca 2013

 

Jane Austen i pewna dama, Sanditon

Wydawnictwo: Prószyński i S-ka, 1999

 

Pierwsze jedenaście rozdziałów napisała Jane Austen, kolejne dwadzieścia dziewięć „pewna dama”. Pomysł kontynuacji dzieła dziewiętnastowiecznej angielskiej pisarki był ryzykowny, ale według mnie efekt jest bardzo udany.

Powieści Jane Austen nigdy dość! Szkoda, że napisała ich tylko kilka. Nikt już dziś nie pisze tak, jak ona. Tym bardziej cieszy fakt, że znalazła się osoba, która potrafiła naśladować jej styl. Różnice są, ale wątpię by ktoś samodzielnie rozpoznał moment (szczególnie czytając tłumaczenie), w którym Marie Dobbs przejęła pałeczkę i „włączyła się w opowieść”.

Przez pierwsze strony najważniejsze postaci i miejsca zostały dobrze przez Austen zarysowane. Jednak ilość osób i powolne tempo akcji utrudniają dociekania, jaki rozwój fabuły autorka zaplanowała w „Sanditon”. Znamy jej zwyczaje, upodobanie do szczęśliwych zakończeń i łączenia młodych kobiet i mężczyzn w pary. Wiemy, czego nigdy by nie napisała. Ale czy na pewno? Pisarze zmieniają się, z czasem zmienia się ich twórczość.

Tematem „Sanditon” jest tytułowa miejscowość, nadmorski kurort, jej mieszkańcy i ich goście. Dwudziestodwuletnia Charlotta Heywood jest rozsądną i spokojną dziewczyną uważnie obserwującą ludzi wokół siebie. Ma zwyczaj nie tylko im się przyglądać, ale również ich oceniać. Do Sanditon została zaproszona przez małżeństwo Parkerów i to dzięki nim poznaje okoliczne towarzystwo: bogatą lady Denham, jej towarzyszkę: biedną Klarę Brereton, jej krewnych: sir Edwarda Denhama i Esther Denham i wielu innych.

Zaletą książki są bogate portrety psychologiczne postaci i interesująca fabuła. Przez pewien czas nie wiadomo, kto będzie wybrankiem Charlotty (i innych pań). Jest też jedna tajemnica, dość prosta do rozwiązania, a przy tym urozmaicająca akcję. Minus dostrzegam jeden – końcowy awanturniczy wątek i niedostateczna motywacja bohatera, który go rozpoczął. Może w filmie wyglądałoby to atrakcyjnie, ale mi nie pasuje do powieści Jane Austen.

Charlottę polubiłam. W uroczy sposób zmaga się ona z własnymi uczuciami i próbuje zachować rozsądek w obliczu miłości (co się jej nie bardzo udaje):

 

Krótko mówiąc: była na prostej drodze do zakochania się – i znalazła się w połowie tej drogi, zanim uświadomiła sobie choćby, że na nią wstąpiła. Przy całym swoim zrównoważeniu i trzeźwości nie spostrzegła otwierającej się przed nią przepaści – najwyższego szaleństwa, jakim jest obdarzenie kogoś uczuciem, przy braku pewności, że zostanie ono odwzajemnione. I jak wiele mniej rozsądnych młodych dam, Charlotta zachowywała się w najnormalniejszy i najnielogiczniejszy zarazem sposób.”



Marie Dobbs stworzyła postać podobną do bohaterek Austen: rozważną, kierującą się sumieniem i moralnością, dobrze wychowaną, dobrą dla innych. I dlatego „Sanditon” czyta się bardzo przyjemnie.

Ocena: 5/6

 

PS Jeżeli ktoś ma ochotę, może spróbować zgadnąć, czy przytoczony przeze mnie fragment napisała Jane Austen czy Marie Dobbs.


Autorka recenzji: Felicja, Co warto czytać?

niedziela, 24 lutego 2013

 

Kochani,

 

Ponieważ uznałyśmy, że jednoczesne czytanie i omawianie trzech ostatnich niedokończonych przez Jane Austen powieści to zbyt dużo, jak na jeden raz, postanowiłyśmy zmienić harmonogram. Tak więc 23 marca 2013 dyskutujemy o powieści „Sanditon”, natomiast na 20 kwietnia 2013 przekładamy dyskusję o „Lady Susan” i „Watsonowie”. Oczywiście w grę wchodzą również kontynuacje.

Mamy nadzieję, że zmiana harmonogramu nie będzie stanowić dla Was problemu. Gdyby ktoś był chętny do napisania recenzji „Sanditon”, serdecznie zapraszamy i czekamy na zgłoszenia, a także na Wasze sugestie.

18:02, krainaczytania , Ogłoszenia
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 17 lutego 2013

 

Autorką tekstu jest Lena (Książkowe Podróżowanie)

 

Perswazje” Jane Austen ekranizowano cztery razy. Dwa razy książkę przeniesiono na ekran jako serial, kolejno w 1960 i 1971 roku. Za każdym razem produkcją zajmowało się BBC. 

Potem nastąpiła duża przerwa i w 1995 roku znowu za sprawą BBC do telewidzów trafił film na podstawie tej powieści. Tę samą formę obrano w 2007 roku.

Przyznam się, że bardzo lubię powieści Jane Austen w wersjach filmowych czy serialowych. Idealnie sprawdzają się właściwie przy każdym nastroju. Już wielokrotnie przekonałam się, że chyba nie potrafią mi się znudzić. Dlatego też często wracam do obu filmów na podstawie „Perswazji", choć obie wersje różnią się od siebie. Niestety nie udało mi się do tej pory obejrzeć wcześniejszych serialowych adaptacji, choć myślę, że kiedyś to nadrobię.

 

 

Po zakończeniu oglądania „Perswazji” z 1995 roku, byłam przekonana, że żadne nowe podejście do tematu, nie zmieni mojego zdania, że jest to jedna z najlepszych ekranizacji powieści Jane Austen. Twórcy wiernie potraktowali tekst i w każdym ujęciu widać szacunek do twórczości Austen. Ujęło mnie to, że nie próbowano na siłę upiększyć otoczenia, a przede wszystkim głównych bohaterów, dzięki czemu miałam wrażenie, że oglądam prawdziwą, żywą i przejmującą historię, a nie kolorową bajkę. 

Odtwórcy ról Anny i kapitana Wentwortha, Amanda Root i Ciaran Hinds, świetnie sobie poradzili z klimatem książki. Anna w ujęciu Amandy Root jest początkowo dosyć smutną kobietą, która straciła nadzieję na własne szczęście. Ponowne spotkanie z Wentworthem jest dla niej przypomnieniem, że gdyby kiedyś przeciwstawiła się rodzinie, jej życie może wyglądałoby dzisiaj całkiem inaczej. Jednak wraz z rozwojem wydarzeń, kiedy Anna przekonuje się, że być może nadal nie jest obojętna Fryderykowi, jej twarz rozkwita nadzieją i nieśmiałym uczuciem radości. 

Początkowo wydawało mi się, że Ciaran Hinds jest nieco za stary do roli Fryderyka Wentwortha, ale potem przekonałam się do jego udziału w filmie. Przede wszystkim byłam w stanie uwierzyć, że jego postać spędziła dużo czasu na morzu. Nie ma tutaj wrażenia aktorów odgrywających swoje role. Na ich miejscu są autentyczne postacie. 

Dbałość o wiarygodność widać też w całym podejściu do tworzenia tego filmu. Wnętrza wyglądają jakby mieszkali w nich prawdziwi ludzie, na stołach widać okruszki, poduszki są niekiedy nierówno ułożone na kanapach. Kiedy bohaterowie wybierają się na spacer, wracają z niego z potarganymi wiatrem włosami, a suknie kobiet mają na sobie ślady błota. Małe szczegóły, które mają duże znaczenie przy odbiorze całości.

W moim odczuciu film idealnie oddaje ducha powieści Austen, zachowując przy tym napięcie towarzyszące odżywającemu uczuciu dwojga ludzi.

 

 

Do adaptacji z 2007 roku podeszłam nieco sceptycznie. „Mansfield Park” z tego samego roku,  nie bardzo mi się podobał, ale wizja ponownego spotkania z bohaterami, których się lubi, była bardzo kusząca.

Główne role grają Sally Hawkins i Rupert Penry-Jones. Od początku zauważalne jest, że główny nacisk położony jest na postać Anny. Liczne bliskie ujęcia jej twarzy każą zwracać szczególną uwagę na rozwój jej postaci, uczucia, które nią targają. Trudne zadanie dla aktorki, która jednak poradziła sobie z nim bardzo dobrze. Dobrym wyborem było też, zamieszczenie scen z Anną, która zapisuje swoje odczucia w dzienniku.

Nie mam również zastrzeżeń do postaci kapitana Wentwortha, który jest trochę szorstki, ale szarmancki i uprzejmy wobec Anny i jej rodziny. Jednak pół filmu zastanawiałam się dlaczego nie występuje tutaj w mundurze, który chyba miał obowiązek nosić. 

Całość oglądało się naprawdę dobrze, ale moim zdaniem kilka momentów zepsuło trochę ogólne dobre wrażenie. Przede wszystkim nie rozumiem końcowych scen, w których Anna biegnie po całym Bath, obijając się po ludziach. Bohaterka Jane Austen chyba nigdy by czegoś takiego nie zrobiła. Rozumiem, że zmieniły się oczekiwania widza, który chce więcej dramatyzmu, ale to jest moim zdaniem niewiarygodne.

Tej wersji „Perswazji” bliżej jest do pięknej ilustracji, troszkę wypranej z autentyzmu, choć cienka granica na szczęście nie została przekroczona, a historia opisana przez Austen, broni się sama. 

Myślę, że oba podejścia do powieści Austen znajdą swoich zwolenników. Trzeba po prostu obejrzeć, żeby wyrobić sobie własne zdanie. Ja jednak mam sentyment to starszej wersji, która jest spokojniejsza, ale bardzo prawdziwa i naprawdę wzruszająca. Polecam i jestem ciekawa Waszych wrażeń.

 


18:18, felicja79
Link Komentarze (4) »
piątek, 15 lutego 2013

 

Tak jak zawsze publikujemy recenzje członków naszego klubu:

 

Agnieszka (krainaczytania)

http://krainaczytania.blox.pl/2013/01/Dojrzala-i-romantyczna.html

 

Dojrzała i romantyczna


Powszechnie uważa się, iż Perswazje to najpoważniejszy konkurent Dumy i uprzedzeniaw kwestii najbardziej udanej powieści w dorobku literackim Jane Austen. Być może jest w tym odrobina prawdy, ponieważ moim zdaniem obydwie powieści są do siebie podobne. Tak samo jak podobne są główne bohaterki. W obydwu przypadkach mamy też do czynienia z „miłością od drugiego wejrzenia”, choć powody takiego a nie innego postępowania zainteresowanych panien są odmienne.


Różnicę na pewno stanowi język, jakim posługuje się Jane Austen. Perswazjom bez wątpienia brakuje lekkości i dowcipu tak charakterystycznego dla Dumy i uprzedzenia, lecz z drugiej strony to właśnie Perswazje są tym dziełem, które jest najdojrzalsze pod względem sposobu przekazywania uczuć oraz ukazywania schematów myślenia. Czytelnik dostrzega jak bardzo zmienia się w tym przypadku kierunek twórczości Autorki, która stawia na powagę i delikatność w konstruowaniu charakterów postaci, jak również w kreowaniu samych bohaterek, którym nieobce są życiowe doświadczenia, co zarazem kształtuje ich umysły i precyzuje poglądy, dzięki czemu stają się mniej chwiejne pod względem moralnym oraz intelektualnym. Delikatność w kwestii demaskowania ludzkich wad i niedoskonałości nie polega w tym przypadku na łagodzeniu ich przy pomocy śmiechu lub ukazywaniu bohaterów poprzez ich działania oraz sposób, w jaki są traktowani i jak traktują innych, a także poprzez konfrontację tego, co sami o sobie mówią bądź myślą z tym wszystkim, co twierdzi i myśli o nich otoczenie. Tego nie dostrzeżemy na przykład w Emmie. Tego rodzaju zabieg stwarza narratorowi możliwość zachowania względnego dystansu wobec historii, jaką akurat opowiada.

Read more:

 

 

Beata (felicja79)

http://cowartoprzeczytac.blox.pl/2013/01/Jane-Austen-Perswazje.html

 

Czy można wyperswadować komuś miłość? Czy życzliwa osoba może doradzić nam źle? Nie wyobrażam sobie, żeby zakochana dziewczyna mogła dobrowolnie zrezygnować ze swojego szczęścia tylko dlatego, że tego chcą jej bliscy. A poza tym książka bardzo mi się podobała. Polubiłam dobrą i szlachetną Annę Elliot, która nieszczęśliwie dla siebie zerwała w młodości zaręczyny z kapitanem Fryderykiem Wentworthem za namową przyjaciółki lady Russell. Spokojna, wnikliwa narracja, studium ludzkich charakterów to mocne strony tej i innych powieści Jane Austen.

W ramach Klubu Jane Austen przeczytałam wcześniej pięć książek i szósta niczym nowym mnie nie zaskoczyła. Zarys fabuły znałam już wcześniej. Zresztą nie jest to skomplikowana intryga, zakończenia można się domyślić od samego początku, a jednak czyta się z przyjemnością. Odległy świat dziewiętnastowiecznej Anglii z jednej strony urzeka wizją spokojnego wiejskiego życia spędzanego na rozrywkach w gronie rodziny i znajomych i wyjazdach do miejscowości uzdrowiskowych, z drugiej strony dawne konwenanse i sztuczne podziały na lepszych i gorszych obywateli, życie kobiet i mężczyzn spędzane na nicnierobieniu wywołują refleksję, że obecnie jest lepiej.

„Perswazje” skupiają się na problemach matrymonialnych. Przyglądamy się młodym kobietom i mężczyznom, którzy próbują znaleźć mężów/żony. Liczą się dla nich albo uczucia, albo pieniądze i pozycja (albo jedno i drugie). Bohaterowie dzielą się na „dobrych” i „złych”, choć nie wszyscy od początku zdradzają swoją prawdziwą naturę. Pisarka świetnie pokazuje ludzkie wady: egoizm, próżność, głupotę, wyrachowanie, chciwość. Przeciwstawia im zalety takie, jak: dobroć, ofiarność, wierność, szlachetność.

Niektóre motywy z „Perswazji” znaleźć można w innych utworach Jane Austen, stąd wrażenie, że czyta się coś już dobrze znanego. Gdybym miała porównać tę książkę z „Dumą i uprzedzeniem” albo „Rozważną i romantyczną”, to wydaje mi się, że jest prawie tak samo dobra, ale przez to, że przeczytałam ją na końcu nie ma już dla mnie tego uroku nowości (może też komplikacji fabularnych i niespodzianek jest w niej mniej i jest krótsza). Na pewno jest za to dla mnie lepsza od „Mansfield Park” i „Opactwa Northanger”, po prostu nie ma tych wad, które one mają.

Ocena: 5/6

 

 

Julka (wspolnabiblioteczka)

http://wspolnabiblioteczka.blogspot.com/2013/01/perswazje-klub-jane-austen.html

 

"Perswazje" jest ostatnią w pełni ukończoną przez autorkę powieścią. Została napisana w latach 1815-16 i opublikowana dwa lata później. Jej bohaterka dwudziestosiedmioletnia Anne Elliot, pochodzi z arystokratycznej rodziny. Jej ojciec to próżny Sir Walter Elliot, właściciel posiadłości Kellynch Hall. Jako 19-letnia dziewczyna Anne zakochuje się z wzajemnością w młodym marynarzu Fryderyku Wentworth. Jej matka chrzestna i najlepsza przyjaciółka Lady Russell odradza jej jednak zaręczyny z człowiekiem, którego przyszłość jest niepewna. Anne z ciężkim sercem przyznaje jej rację i zrywa zaręczyny. Mijają lata, a Anne nadal jest sama i ma coraz mniej widoków na zamążpójście. Jej uroda gaśnie. Tymczasem w wyniku problemów finansowych rodzina Anne musi przenieść się do Bath i wynająć posiadłość. W jej rodzinnym domu ma zamieszkać admirał Croft z małżonką, którą jest siostrą kapitana Wentwortha. Nasza opowieść o miłości może się rozpocząć. Co wyróżnia Perswazje spośród innych powieści Jane Austen?


Nowy typ kobiecej bohaterki:
Pani Croft, żona admirała Crofta nie ma stałego domu, ani dzieci. Towarzyszy swojemu mężowi w trudach żeglugi. Razem z nim zwiedza świat. Jej wypowiedzi są poste i rzeczowe. Nie zajmują jej tylko sprawy "kobiece", bo obraca się głównie wśród mężczyzn. Nie jest damą w potrzebie, którą trzeba ratować, to ona może poratować cię w razie potrzeby, jest opanowana, przedsiębiorcza i opiekuńcza. Jest zwiastunem nowej epoki w którą wierzyła bohaterka Jane Austen. Jej świat miał się zmienić właśnie dzięki marynarce, dzięki awansom ludzi z niższych sfer, ożywieniu skostniałego systemu klasowego. Miał być to świat nowych możliwości. Myślę, że można śmiało założyć, że pani Croft stała się wzorem dla Anne, w końcu w którymś momencie mówi, że małżeństwo państwa Croft, to jedyna szczęśliwa znana jej para małżeńska.

W powieści pojawia się też samotna, ale w pełni samodzielna kobieta - pielęgniarka Rooke. Podkreślony jest jej profesjonalizm, a nie służebna rola zawodu. Jane Austen miała już prawie 40 lat, kiedy zaczynała pisać Perswazje. Czy miało miało to wpływ na pojawienie się w niej takich postaci jaki pani Rooke? Całkiem możliwe, że tak. Pani Rooke pomaga innym, robi to z oddaniem, ale nie poświęca się. W dodatku jej pacjenci lubią słuchać jej opowieści. Jane Austen, niezamężna pisarka,  też jak tylko mogła starała się być użyteczna dla swojej rodziny, a wieczorami jej krewni zapewne z przyjemnością słuchali fragmentów jej twórczości.

Powieść o przygnębieniu i tęsknocie:
 Anne Elliott nie jest radosną bohaterką, taką jak Emma Woodhouse, czy Elizabeth Bennett. Anne nie  może oczekiwać pomocy, ani psychicznego wsparcia od swojej własnej narcystycznej rodziny. Matka nie żyje, a siostry odziedziczyły egoistyczne nastawienie do świata po swoim ojcu. Powieść Perswazje jest przepełniona jej tęsknotą za straconą szansą na prawdziwą miłość. Anne wielokrotnie przypomina sobie, że mimo tego, że kapitan Wentwortha znów pojawił się w jej życiu, to niczego nie musi to zmienić. Powstał między nimi mur nie do przebicia. Sama zresztą skutecznie uszczelnia wszelkie rysy w tym murze. Unika kapitana Wentwortha, jej umysł jest w stanie cichej rozpaczy, chronicznego przygnębienia.  Anne wycofała się, zamknęła w sobie, postanowiła nigdy nie dać poznać po sobie, jak bardzo przeżywa całą sytuację. A jej uczucia nadal są żywe, emocje bardzo silne. Na szczęście Anne poznaje nowych ludzi: przyjaciół kapitana, swojego kuzyna pana Elliota, odnajduje dawną szkolną koleżankę. To wszystko pozwala jej "przebudzić się", otrząsnąć z melancholii. Zmiany widać nawet na jej twarzy. Energia dodaje jej urody. W końcu udaje jej się pokonać melancholię, która trwała przecież osiem lat i podążyć własną ścieżką.

Warto zajrzeć:
1. Rzepka, Charles J. "Making It in a Brave New World: Marriage, Profession, and Anti-Romantic Ekstasis in Austen's Persuasion." Studies in the Novel 26.2 (Summer 1994): 99-120. Rpt. in Nineteenth-Century Literature Criticism. Ed. Kathy D. Darrow. Vol. 222. Detroit: Gale, 2010. Literature Resource Center

2. Dalton, Elizabeth. "Mourning and Melancholia in Persuasion.." Partisan Review 62.1 (Winter 1995): 49-59. Rpt. in Nineteenth-Century Literature Criticism. Ed. Kathy D. Darrow. Vol. 216. Detroit: Gale, 2010. Literature Resource Center 

 

 

 Kasia - Kącik z książką

http://kacikzksiazka.blogspot.com/2013/01/perswazje-jane-austen.html

 

Gdy pojawia się nazwisko Jane Austen, większość z nas natychmiast kojarzy je z powieściami takimi jak „Duma i uprzedzenie”, „Rozważna i romantyczna” czy „Mansfield Park”. Dzięki blogowemu Klubowi Jane Austen w tym miesiącu miałam okazję sięgnąć po książkę, o której mówi się znacznie mniej i która została wydana po raz pierwszy już po śmierci pisarki.

Główną bohaterką „Perswazji” jest dwudziestosiedmioletnia Anne Elliot, pochodząca z arystokratycznej, lecz niezbyt majętnej rodziny. Jej ojciec, sir Walter – człowiek nadzwyczaj próżny i mający wypaczone pojęcie na temat honoru rodziny - żyjąc ponad stan, roztrwonił niemal cały majątek. W konsekwencji Elliotowie zostają zmuszeni do opuszczenia rodowej rezydencji i przeniesienia się na pewien czas do Bath. Na prośbę - choć bliższe prawdy byłoby stwierdzenie, że na żądanie - Mary, młodszej, zamężnej już siostry, Anne nie opuszcza jednak rodzinnych stron, lecz pozostaje na miejscu jako jej towarzyszka. Staje się to okazją do spotkania z kapitanem Wentworthem, z którym była zaręczona kilka lat wcześniej, lecz którego odrzuciła za namową rodziny. Uczucia Anne odżywają, nic nie wskazuje jednak na to, by Wentworth wybaczył jej odrzucenie i upokorzenie…

Na tle pozostałych powieści „Perswazje” wyróżniają się z kilku powodów. Już na pierwszy rzut oka można zauważyć, że są znacznie skromniejsze objętościowo. Z tego powodu książkę czyta się niemal błyskawicznie, choć nie ukrywam, że po skończonej lekturze odczuwałam pewien niedosyt, głównie ze względu na dosyć oszczędną liczbę dialogów oraz mało wyraziste zakończenie.

Pomijając jednak ten mankament, muszę przyznać, że powieść bardzo mi się podobała i zdecydowanie uplasowała się wśród moich ulubionych powieści Jane Austen. Przede wszystkim jest to książka znacznie dojrzalsza od swoich poprzedniczek. Niektórzy określają ją nawet mianem jednej z pierwszych powieści psychologicznych, choć osobiście wydaje mi się to stwierdzenie nieco na wyrost.

Anne Elliot stała się najbliższą mi bohaterką, jakie wyszły spod pióra autorki, odbierając tym palmę pierwszeństwa nawet Elizabeth Bennet. Jest starsza niż typowa główna postać kobieca w powieściach romansowo-obyczajowych z tamtej epoki. Zbliża się do trzydziestki i w realiach swoich czasów jest już uznawana za starą pannę, której młodość i świeżość przeminęła, a pozostało jedynie szlachetne pochodzenie. Choć z jednej strony jest osobą delikatną, uległą i raczej nie wyróżniającą się w towarzystwie, z drugiej dorosła do tego, by dobrze poznać swoje uczucia i być gotową walczyć o swoje szczęście. W młodości, za namową rodziny i przyjaciół, odrzuciła mężczyznę, który był miłością jej życia, ponieważ nie mógł poszczycić się ani wysokim urodzeniem, ani majątkiem. Czy można jednak dziwić się, że młoda, niedoświadczona i niepewna siebie dziewczyna przeciwstawi się woli wszystkich otaczających ją ludzi, którzy odradzają jej ten związek nie ze złośliwości, lecz ponieważ szczerze wierzyli, że nie ma on szans?

„Perswazje” to także ironiczne, a jednocześnie gorzkie, spojrzenie na angielskie społeczeństwo w XIX wieku. Stawia w wyjątkowo mało korzystnym świetle zwłaszcza klasy wyższe, zaślepione w kwestii podziałów klasowych. Wstręt i pogarda arystokratów wobec osób niżej urodzonych, które często przewyższają ich inteligencją i moralnością, przyprawia aż o dreszcze. Patrząc na rodzinę Elliotów, zwłaszcza sir Waltera i najstarszą siostrę Anne, Elizabeth, można dojść do wniosku, że priorytety życiowe tych ludzi sprowadzały się jedynie do otaczania się ludźmi utytułowanymi i/lub wyjątkowo urodziwymi. Dziwić, o ile nie szokować, może także wyjątkowo specyficzne podejście do spraw honoru – nie przyznanie się do znajomości z osobą nie posiadającą odpowiednio wysokiego tytułu było honorowe, natomiast ograniczenie wydatków na dorożkę lub ilości wydawanych wystawnych kolacji już nie…

Jestem przekonana, że książka ta przypadnie do gustu wszystkim miłośniczkom prozy Jane Austen, dlatego też serdecznie ją Wam polecam!

 

 

Tradycyjnie zachęcamy do przesyłania nam swoich recenzji powieści Jane Austen!

 

sobota, 19 stycznia 2013

 

 

Autor: Jane Austen 
Tytuł oryginalny: Persuasion
Język oryginalny: angielski 
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Przekład: Anna Przedpełska-Trzeciakowska
Kategoria: Literatura piękna 
Gatunek: klasyka obca 
Forma: powieść 
Rok wydania: 2003
Liczba stron: 246


 

 

 

 

 

Autorką tekstu jest Lena (Książkowe Podróżowanie)

 

Kiedy myślę o powieściach Jane Austen, zawsze narzuca mi się podział na dwie grupy. W jednej są: „Duma i uprzedzenie”, „Emma” i „Rozważna i romantyczna”, „Opactwo Northanger”. Ich bohaterki są młode, a perypetie jakie je spotykają, nie są pozbawione wątków humorystycznych. Kiedy je czytam mam wrażenie, że z ich kart płynie poczucie optymizmu i wiary w szczęśliwe zakończenie.

Całkiem inne są natomiast „Perswazje” i „Mansfield Park”. Tematem głównym obu jest oczywiście historia miłosna, ale przedstawiona z innego punktu widzenia.

W „Perswazjach” Jane Austen bohaterką jest już zbliżająca się do 30. roku życia Anne Elliot, kobieta, której świeżość młodości już przeminęła. Niezbyt ceniona przez ojca i siostry, od początku zdobyła jednak moją sympatię.

Anne jest  typem osoby, twardo stąpającej po ziemi i potrafiącej stawić czoła problemom, które spotykają jej rodzinę.

Elliotów poznajemy w trudnym momencie, kiedy muszą całkowicie zmienić swój tryb życia. Do tej pory wiedli egzystencję wypełnioną przyjemnościami, kolejnymi sezonami w Londynie, a radością pana Elliota było przeglądanie „Almanachu baronetów” i napawanie się własną pozycją społeczną. Kłopoty finansowe, które zmuszają ich do przeprowadzki i wynajęcia własnej siedziby są, w ich przekonaniu, wynikiem nieszczęśliwych zbiegów okoliczności, a nie rozrzutnego życia, które nie miało pokrycia w rzeczywistych dochodach, płynących z majątku.

Posiadłość zostaje w końcu wynajęta, Anne postanawia spędzić jeszcze trochę czasu, przed wyjazdem do Bath, w domu swojej siostry, Mary,

Wtedy też spotyka ponownie mężczyznę, którego kiedyś darzyła szczerym, ale nieśmiałym uczuciem młodej kobiety, rozbitej pomiędzy własnymi pragnieniami, a oczekiwaniami rodziny. Ponieważ jej wybranek – kapitan Wentworth nie był wtedy osobą majętną ani uznaną w środowisku marynarskim, Anne uległa namowom rodziny i przyjaciół i odrzuciła propozycję małżeństwach. Po latach, kiedy dom Elliotów wynajmuje siostra Wentwortha z mężem ich spotkanie wydaje się nieuniknione. Jednak ich pozycja uległa przez ten czas zmianie. Kapitan zdobył majątek i szacunek, zaś Anne, choć nadal może się poszczycić dobrym pochodzeniem, czuje, że jej czas już minął. Cóż, określenie jej mianem starej panny, samo ciśnie się na usta.

A jednak Jane Austen sprawiła, że od początku kibicowałam jej postaci, choć sama Anne nie widziała już dla siebie praktycznie żadnej nadziei na odmianę losu. Swoje położenie przyjmuje z godnością. Jej działania zmierzające, do tego, by znaleźć dla siebie azyl wśród rodziny, która nie podziela jej upodobań i przekonań są pełne cichej rezygnacji z marzeń, dawno uznanych za niemożliwe do spełnienia.

Jej spotkania z kapitanem Wentworthem praktycznie pozbawione są rozmów, ale angielska pisarka potrafiła nasycić je taką dozą napięcia płynącego z wzajemnych spojrzeń i drobnych gestów, że od razu można wyczuć, że nie wszystko jest tutaj stracone. Obie strony są jednak jakby zamknięte w swoich skorupach. Zarówno Anne, jak i Wentworth pamiętają, że łączą je przykre wspomnienia i żadne nie chce powtórnego zranienia, choć Anne jest świadoma tego, że jej uczucia nie uległy zmianie. Ale czy druga strona czuje to samo?

Rozdziały tej powieści wypełniają rozważania, dociekania, nieśmiałe przypuszczenia, poczucie kiełkującej nadziei, które są jednak zaraz weryfikowane przez ciągłe wątpliwości, czy spojrzenie, gest, pojedyncze słowo zostały na pewno dobrze zrozumiane.

Subtelność tych opisów jest przejmująca i nie pozwala nikomu pozostać obojętnym, wobec rozgrywającej się na naszych oczach, cichej walki o własne szczęście.

„Perswazje” to niewiele ponad 200 stron w wydaniu, które czytałam, a jednak powieść nasycona jest tyloma trafnymi spostrzeżeniami na temat społeczeństwa, zasad funkcjonowania w towarzystwie, a pojawiające się postacie drugoplanowe to prawdziwy majstersztyk. Niektóre wręcz karykaturalne rysy uwypuklają wszelkie wady nieodpowiedniego wykształcenia, czy podporządkowania wszechwładnej etykiecie.

Postępowanie Anne wydaje się sposobem autorki, na wyrażenie przekonania, że tylko decyzje podjęte w zgodzie z własnym sumieniem, kierowanie się poczuciem moralności i przyzwoitości gwarantuje prawdziwe szczęście. 

I choć powieść pozbawiona jest dramatycznych wydarzeń, czy gwałtownych zwrotów akcji, to śledzenie fabuły dostarcza prawdziwej przyjemności, polegającej na obcowaniu z pięknem stylu, jakim posługuje się autorka. A historia miłosna po raz kolejny oparta na wadze właściwego urodzenia i majątku, zagłębiająca się w emocje targające głównymi bohaterami, ani przez chwilę nie staje się nużąca. 

 

10:38, krainaczytania , Dyskusje
Link Komentarze (17) »
niedziela, 30 grudnia 2012

 

Agnieszka (krainaczytania)

http://krainaczytania.blox.pl/2012/11/Milosc-od-drugiego-wejrzenia.html

 

Miłość od drugiego wejrzenia



Duma i uprzedzenie to bez wątpienia jedna z najpopularniejszych powieści, które wyszły spod pióra Jane Austen. Ale czy jest to zarazem powieść najlepsza? Niektórzy twierdzą, iż należy o niej mówić jako o swego rodzaju arcydziele literackim. Osobiście nie podzielam tego zdania, ponieważ dla mnie najlepszą powieścią Jane Austen w dalszym ciągu pozostaje Mansfield Park [klik], co wcale nie oznacza, że Duma i uprzedzenie zupełnie nie trafia w mój gust. Wręcz przeciwnie. Fabuła powieści wywarła na mnie całkiem pozytywne wrażenie, a jako osoba o romantycznej duszy do samego końca kibicowałam głównym bohaterom, choć wiedziałam, że przecież Jane Austen nigdy nie pozwoliłaby na to, aby dwa tak bardzo zakochane serca żyły już zawsze z dala od siebie.

Tekst Dumy i uprzedzenia po raz pierwszy został opublikowany w 1813 roku, choć powieść została napisana znacznie wcześniej, bo jeszcze w wieku XVIII. Pomimo że fakt ten miał miejsce ponad dwieście lat temu, to jednak do dnia dzisiejszego książka ta przekazuje nam wciąż aktualne komunikaty i morały. Fabuła tej powieści osadzona jest w wiejskich realiach na terenie Anglii. Akcję książki rozpoczyna wydarzenie, które dla mieszkańców wsi staje się swego rodzaju sensacją. Otóż, w niedalekim sąsiedztwie majątku państwa Bennet, osiedla się zamożny kawaler, pan Charles Bingley. Nowy sąsiad jest naprawdę godny uwagi, chociażby tylko dlatego, że jego roczny dochód jest całkiem spory, bo sięga aż pięć tysięcy funtów, na co pani Bennet (z domu Fanny Gardiner) reaguje niezwykle emocjonalnie. W dodatku dzierżawca majątku Netherfield Park jest także przystojny, miły, dobroduszny, lubiący wszystkich, którzy go otaczają, a to sprawia, że inni również darzą go sympatią. Jednak pan Bingley ma jedną wadę. Jego ufność do ludzi jest zbyt duża, co powoduje, że bardzo łatwo ulega wpływom. Lecz fakt ten wcale nie przeszkadza pani Bennet w planowaniu małżeństwa którejś ze swoich pięciu córek. Oczywiście potencjalnym zięciem bez wątpienia ma okazać się nowy sąsiad, bo przecież „jest prawdą powszechnie znaną, że samotnemu a bogatemu mężczyźnie brak do szczęścia tylko żony.”

 


 

Beata (felicja79)

http://cowartoprzeczytac.blox.pl/2012/11/Jane-Austen-Duma-i-uprzedzenie.html

 

Książkę pewnie znacie. Może czytaliście? Może oglądaliście ekranizację? A może tylko coś o niej słyszeliście? Ja przeczytałam ją po raz drugi w życiu (pierwszy raz pewnie z dziesięć lat temu). Podobała mi się niesamowicie!

Pewne rzeczy pamiętałam z pierwszej lektury, inne zupełnie uciekły mi z pamięci, ale całość nadal zaskakuje mnie swoim pięknem i doskonałością. To wspaniała, mądra powieść, z bardzo inteligentną narracją, zabawna, dopracowana. O ludziach, miłości, uczciwości, małżeństwie. Bohaterowie zostali świetnie sportretowani (i to nie tylko ci pierwszoplanowi), ich dialogi są bardzo naturalne, a przedstawione sytuacje prawdopodobne i „życiowe” (szczególnie sceny z życia rodzinnego i towarzyskiego). Narrator wprost pokazuje wady jednych osób i zalety drugich, ale są i tacy, których ocena zmienia się po ujawnieniu nowych faktów.

Tradycyjnie nie zamierzam streszczać Wam fabuły, by nie psuć nikomu przyjemności czytania. Napiszę tylko, że w centrum wydarzeń jest rodzina Bennetów, a raczej dwie najstarsze córki: Jane i Elżbieta, oraz panowie Bingley i Darcy, którzy wprowadzają się do majątku w ich sąsiedztwie. Uczuć, romansów w tej powieści nie brakuje, ale dla mnie szczególnie cenne są trafne obserwacje psychologiczne i poczucie humoru autorki. To jedna z tych książek, które potrafią poprawić nastrój.

Najbardziej podczas czytania zastanawiałam się nad podobieństwem „Dumy i uprzedzenia” do „Rozważnej i romantycznej”. Niektóre wątki (uwiedzenie młodej dziewczyny, które potem wychodzi na jaw), bohaterowie (Wickham – Willoughby), relacje (np. między siostrami) są łudząco wręcz podobne. Wydawało mi się, jakby była to ta sama historia, lecz opowiedziana zupełnie inaczej, dojrzalej. Tylko dlaczego Jane Austen dokonała tych powtórzeń?

Najbardziej znane z całej książki są jej pierwsze zdania:

Jest prawdą powszechnie znaną, że samotnemu a bogatemu mężczyźnie brak do szczęścia tylko żony.

Jakkolwiek za pojawieniem się takiego pana w sąsiedztwie niewiele wiadomo o jego poglądach czy uczuciach, owa prawda jest tak oczywista dla okolicznych rodzin, że przybysz zostaje od razu uznany za prawowitą własność tej czy innej ich córki.”



Co takiego jest w „Dumie i uprzedzeniu”, że mimo wielu lat (1813 – data premiery w Anglii) jest nadal czytana przez miliony czytelników na całym świecie, wznawiana przez wydawnictwa, ekranizowana, adaptowana, że wciąż jest wzorem dla innych pisarzy? To trudne pytanie i pewnie nie ma na nie jednej odpowiedzi. Wydaje mi się, że poza genialną warstwą językową, stylistyczną, literacką, powieść ta oferuje obraz szlachetnej miłości i szlachetnych bohaterów, którzy nas urzekają i oczarowują.

Ocena: 5+/6

 


 

makowa pani

http://makowapani.blogspot.it/2013/02/ach-ta-jane-austen.html

 

Ach, ta Jane Austen...

Kilka dni temu (dokładnie 28 stycznia) minęło równe 200 lat od dnia publikacji "Dumy i uprzedzenia" Jane Austen (data według Anniversaries of 2013 z Daily Telegraph z 28 grudnia 2012, można również sprawdzić na Wikipedii). Jak można wyczytać w bibliografii pisarki, Jane Austen pisała powieść w latach 1796 i 1797, a jej pierwotny tytuł brzmiał First Impressions. Potem przez wiele lat leżała niewydana w szufladzie autorki, dopiero 28 (spotkałam się również ze wzmianką, że 27) stycznia 1813 roku powieść ukazała się w trzech częściach jako dodatek do gazety Morning Cronicle wydana przez T. Egerton, Whitehall. Wszystkie egzemplarze zostały sprzedane, dlatego też w listopadzie tegoż roku ukazała się druga edycja; trzecia natomiast w 1817. Dodać należy, że wydanie to nie zostało podpisane właściwym imieniem i nazwiskiem, tylko jako powieść napisana przez "autora Rozważnej i Romantycznej" wydanej dwa lata wcześniej.

Już w 1813 roku ukazało się pierwsze tłumaczenie Dumy i uprzedzenia na język francuski, a potem kolejno tłumaczenie niemieckie, duńskie i szwedzkie.

Po polsku powieść pierwszy raz ukazała się dopiero w 1956 roku nakładem PIW. Przekładu dokonała Anna Przedpełska-Trzeciakowska, wznowienie nastąpiło w 1975 roku. Po roku 1990 książka była wydawana wielokrotnie, zazwyczaj w tłumaczeniu Anny Przedpełskiej-Trzeciakowskiej, chociaż Wydawnictwo Zielona Sowa wydało Dumę i uprzedzenie w przekładzie Katarzyny Surówki, a edycja powieści Wydawnictwa Prószyński i Spółka, która ukazała się w 2006 roku, została przetłumaczona przez Magdalenę Gawlik-Małkowską.

W ostatnich dniach natknęłam się na kilka artykułów dotyczących tej rocznicy. Jestem zagorzałą fanką tej książki, zresztą jak i całej twórczości tejże pisarki i trudno mi przejść obojętnie obok jakiejkolwiek wzmiance dotyczącej tejże pisarki. Tak i też było w ubiegłym tygodniu... napotkane artykuły zostały wycięte i umieszczone w specjalnej teczce. To takie moje dziwne chomikowanie... ale może kiedyś się przyda.

I cóż mam powiedzieć o mojej Jane Austen? Dlaczego jej "Duma i uprzedzenie" nadal jest tak popularna? Przecież minęło ponad 200 lat, można by sądzić, że to już przeżytek, poza tym takie tam sobie romansidło dla kobiet... a jednak książka cieszy się wielką popularnością także współcześnie – w plebiscycie BBC z 2003 roku na ulubioną książkę brytyjskiego czytelnika (UK's Best-Loved Book) Duma i uprzedzenie zajęła drugie miejsce, zaraz po Władcy Pierścienia.
Książka stała się również ciekawym kąskiem dla reżyserów. Ekranizacji kinowych i telewizyjnych na podstawie powieści jest kilka (ale o tym kiedy indziej).

Można by się zastanowić dlaczego tak się dzieje? W czym tkwi jej urok? 

Oczywiście nie ja pierwsza zadaję sobie to pytanie, powstała niezliczona ilość publikacji na ten temat i trudno, żebym tutaj wszystkie streszczała. Z pewnością trafne obserwacje pisarki, humor i pewna lekkość pióra, z jaką powieść została napisana, a przede wszystkim wątki romansowe i niemal dramatyczna forma utworu sprawiają, że czytelnik czuje się wciągnięty w sam środek wydarzeń.

Mogę dodać od siebie: ludzie się zmieniają, czasy się zmieniają, ale nasze ludzkie problemy od setek lat pozostają niezmienne. I to niezależnie od miejsca, w którym mieszkają. O tym właśnie pisała Jane Austen. I chyba dlatego też jej popularność wciąż trwa... 

 

Zapraszamy do przesyłania nam swoich recenzji "Dumy i uprzedzenia"!

 

1 , 2 , 3 , 4 , 5
| < Sierpień 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
  1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31      



Dyskutują na blogu:

Agnieszka (krainaczytania)
Beata (felicja79)

Adriana Agnieszka (manuskrypt1)
Aurora
Danusia (avo_lusion)
Dorota Anna (zaczytania)
Dorota (polonisty)
Julka (wspolnabiblioteczka)
Kaye
Kasia
Lena
Maniaczytania
nusia00
zona.oburzona





Harmonogram dyskusji:


EMMA
25 marca 2012
dyskusja o „Emmie”
21 kwietnia 2012
dyskusja o ekranizacjach „Emmy”


ROZWAŻNA I ROMANTYCZNA
19 maja 2012
dyskusja o „Rozważnej i romantycznej”
23 czerwca 2012
dyskusja o filmie „Rozważna i romantyczna”


MANSFIELD PARK
21 lipca 2012
dyskusja o „Mansfield Park”
18 sierpnia 2012
dyskusja o ekranizacjach „Mansfield Park”


OPACTWO NORTHANGER
22 września 2012
dyskusja o „Opactwie Northanger”
20 października 2012
dyskusja o filmie „Opactwo Northanger”


DUMA I UPRZEDZENIE
17 listopada 2012
dyskusja o „Dumie i uprzedzeniu”
15 grudnia 2012
dyskusja o ekranizacjach „Dumy i uprzedzenia”


PERWAZJE
19 stycznia 2013
dyskusja o „Perswazjach”
16 lutego 2013
dyskusja o filmie „Perswazje”


SANDINTON
23 marca 2013
dyskusja o „Sanditon”


LADY SUSAN, WATSONOWIE
20 kwietnia 2013
dyskusja o „Lady Susan; Watsonowie”


ZAPRASZAMY SERDECZNIE!








Napisz do nas e-mail
Agnieszka
Beata





Szablon