Blogowy Klub Miłośników Jane Austen
Blog > Komentarze do wpisu

Zaręczyny cz. XV, XVI i XVII

 

 

XV

 

Kilka dni później nadeszła długo oczekiwana korespondencja od Jima, ale jej ton nie był tak pogodny jak poprzednich. Pan Fawkes drżącym z przejęcia głosem odczytał żonie i córce jej treść, a kiedy skończył, Diana wybiegła do swego pokoju, gdzie długo płakała, a potem napisała do narzeczonego list.

„Drogi Edwardzie!

Stała się rzecz straszna: statek, na którym płynął mój brat został porwany przez piratów u wybrzeży Indii. Towar zrabowano, a ludzi wzięto do niewoli. Gubernator Bombaju zgodził się zapłacić okup za wszystkich szlachetnie urodzonych, pozostawiając resztę na pastwę barbarzyńców. Jim nie mógł tego znieść. Pożyczył od gubernatora pieniądze i wykupił swoich towarzyszy, chociaż wiedział, że nigdy nie będą w stanie mu się odwdzięczyć. Teraz Jim nie może się ruszyć z Bombaju, dopóki nie spłaci długu za siebie i za tamtych. Jest to dla nas ogromna suma — prawie tyle, ile mój ojciec odłożył przez ponad trzydzieści lat. To wielce chrześcijański uczynek i nie mam tego Jimowi za złe, ale  mój posag jest stracony na zawsze. Sądzę też, że moi rodzice będą wkrótce zmuszeni zamknąć sklep, bo ogromnie niepokoją się o Jima i chcą go ściągnąć na stałe do Anglii, a to przecież on przywoził nam prawie cały towar. Nie wiem, co się teraz z nami stanie, wiem tylko, że sytuacja finansowa naszej rodziny znacznie się pogorszy, nawet jeśli mojemu ojcu i Jimowi uda się znaleźć jakąś pracę. Liczę się z tym, że być może przyjdzie mi zostać guwernantką jakichś rozkapryszonych dzieci, ale nie to jest jeszcze najgorsze  rozumiem bowiem aż nadto dobrze, że nie będziesz mógł mnie już poślubić. Błagam Cię, wyjedź stąd jak najszybciej i nie przychodź się pożegnać, to byłoby dla mnie nie do zniesienia.

Zawsze będę Cię kochać i zawsze będę się za Ciebie modlić.

Twoja Diana”

 

Opuściła pokój i poleciła Betsy natychmiast zanieść list Edwardowi.

 Moje drogie dziecko  odezwał się pan Fawkes, kiedy służąca wyszła  na cóż było tak płakać? Ostatecznie wszystko dobrze się skończyło i Jimowi nie grozi już żadne niebezpieczeństwo.

 Nic nie rozumiecie!  wybuchnęła Diana.  Nie mam już posagu, Edward się ze mną nie ożeni!

 Przecież cię kocha  przypomniała pani Fawkes.

 Nie kocha mnie! Nigdy mnie nie kochał! Chodziło mu wyłącznie o nasze złoto!

 Powiedziałaś mu...?  spytał ojciec ze zgrozą.

 Tak, nie mówiłam tylko, gdzie je ukryłeś. Wiem, że nie powinnam była tego robić, ale jak inaczej mogłam sprawić, żeby chciał się ze mną zaręczyć?  rzekła Diana i na nowo zalała się łzami.

 A to drań - stwierdził pan Fawkes.  I pomyśleć, ile wydaliśmy, żeby należycie go ugościć, a ja dawałem mu jeszcze rabaty w naszym sklepie.

 

 

XVI

           

Diana siedziała przy oknie w swoim pokoju, próbując zająć piekące od łez oczy i drżące ze zdenerwowania ręce robótką. Raz po raz, niezadowolona z efektów, pruła ścieg i zaczynała go od nowa. Być może lepiej zrobiłoby jej towarzystwo Kitty i Charlotty, ale bała się wyjść z domu, żeby nie spotkać Edwarda. Nie chciała go widzieć, nie chciała o nim słyszeć... i nie chciała o nim zapomnieć. Nieustannie przywoływała w myślach jego twarz, jakby z niepokoju, że upływ czasu zatrze w jej pamięci obraz jedynego mężczyzny, którego kochała.

Nagle ktoś gwałtownie nacisnął klamkę i mocno pchnął drzwi do środka. Diana podskoczyła na krześle i odwróciła się, by złajać Betsy za niewłaściwe otwieranie drzwi, ale zamiast służącej w progu pokoju stanął Edward. Diana wydała z siebie lekki okrzyk i zerwała się z miejsca, bezwiednie upuszczając robótkę na podłogę.

 Jakim ja byłem głupcem!  wykrzyknął Edward bez powitania.  Jakim ja byłem głupcem, Diano! A jednak zaręczyny z Ludwiką wydają mi się jedną z najmądrzejszych rzeczy, jakie w życiu zrobiłem, bo gdyby nie one, nigdy nie poznałbym ciebie! Ile czasu zmarnowałem, zanim nauczyłem się właściwie ciebie cenić! Henry pierwszy otworzył mi oczy. „Nie znam bardziej uroczej i wykształconej panny oprócz moich i twoich sióstr - powiedział.  Jeśli jej nie kochasz, nie jesteś jej wart, Edwardzie.” To były najostrzejsze słowa, jakie od niego usłyszałem. Zabolały mnie. Próbowałem o nich zapomnieć, ale powracały do mnie dzień i noc. Tak, mój przyjaciel miał rację  nie byłem cię godzien, Diano. Nie okazałem się wiele lepszy od Mulgrave’a: ja też dla pieniędzy grałem komedię przed twoimi rodzicami i znajomymi, oszukiwałem ludzi, którzy byli wobec mnie tacy życzliwi. Rozumiem oburzenie twojego ojca, kiedy w końcu dowiedział się prawdy. Nie chciał mnie do ciebie puścić. „Łotr z pana!  powiedział  Chciał pan dostać moje złoto i mój sklep!” „Nazwał mnie pan łotrem i słusznie  odparłem.  Przyznaję: zaręczając się z pańską córką, miałem na względzie zyskać posag i źródło utrzymania, ale dziś wiem, że ma pan w domu coś znacznie bardziej cennego niż złoto i sklep.”

 Czy to możliwe?!  zawołała Diana.  Czy jest coś, co mój ojciec mógłby sprzedać i...

 To już nie należy do twojego ojca. Dał to mnie. Naprawdę nie domyślasz się, Diano?  spytał miękko, z tajemniczym uśmiechem, a jego oczy były bardziej rozmarzone niż kiedykolwiek.

W jednej chwili pojęła, w czym rzecz i oblała się rumieńcem.

 Rumieniec na twej twarzy zdradza mi, że dobrze zgadłaś  powiedział, ujmując jej dłonie.  Długo broniłem się przed samym sobą, ale dziś zostałem ostatecznie zwyciężony przez twój list. Osiągnął skutek dokładnie odwrotny od zamierzonego, podobnie jak moje narzeczeństwo.  Roześmiał się.  Sięgałem myślami do gwiazd, a tak niewiele wiedziałem o sobie samym! Kiedy rozstałem się z Ireną, byłem pewien, że już nigdy nikogo nie pokocham, a teraz zdaje mi się, że wcale jej nie kochałem, że nigdy nie była mojemu sercu tak droga jak ty.

Po twarzy Diany spływały łzy wzruszenia i przez moment czuła się zupełnie szczęśliwa, wkrótce jednak jej radość przesłaniać zaczęły mroki dawnych obaw.

 A co będzie, jeśli twój ojciec nie wyrazi zgody na nasz ślub? Z czego będziemy żyli, jeśli poślubisz mnie wbrew jego woli?  spytała.

 Ach, Diano, nie wiesz jeszcze najważniejszego! Przed chwilą był u mnie twój wuj, sir James. Wyraził ubolewanie z powodu zachowania Ludwiki, choć odniosłem wrażenie, że bardziej przejął się faktem, że wszystko się wydało niż tym, że jego własną córkę stać było na podobną niegodziwość. Zarzekał się, że o niczym nie wiedział i zaproponował mi zadośćuczynienie, prosił jednak, bym nie żądał zbyt wiele, gdyż czasy są ciężkie, nawet dla takich jak on. „Nie śmiałbym nigdy prosić pana o pieniądze - rzekłem  ale jest coś, co może mi pan ofiarować bez większej szkody dla siebie, a z wielką korzyścią dla mnie. Gdyby znalazła się w okolicy jakaś parafia, którą mógłbym objąć jako pastor...” Pamiętasz, Diano, że oprócz literatury studiowałem na Oxfordzie także teologię. Zawsze liczyłem się z tym, że, jeśli wszystko inne zawiedzie, zostanę duchownym. Wolałbym oczywiście tego uniknąć, gdyż życie pastora nie zawsze bywa przyjemne, ufam jednak, że, mając tak wierną i oddaną  towarzyszkę jak ty, znajdę je zupełnie znośnym. Sir James wyraźnie odetchnął z ulgą i powiedział, że mógłbym dostać wiejską parafię w H., którą teraz obsługuje nasz pastor. Nie lubi on tam jeździć, szczególnie w pochmurne dni, kiedy najbardziej dokucza mu reumatyzm. Pomyśl, Diano, co za szczęśliwy zbieg okoliczności! To nie dalej niż półtorej mili od mojego, a wkrótce także twojego, domu; przy ładnej pogodzie nie będziemy musieli nawet używać powozu. Widzisz? Wszystko zaczyna układać się po naszej myśli.

 Tak bym chciała dać ci coś w posagu...  westchnęła Diana, niepocieszona.

 Och, Diano, czy kobieta może wnieść do małżeństwa coś bardziej wartościowego niż miłość? Wiem, jak bardzo mnie kochasz i jestem z tego dumny. Żaden król nie był nigdy bogatszy ode mnie.

Słysząc te słowa, Diana nie potrafiła dłużej opierać się ogarniającej ją radości i rzuciła się zaskoczonemu Edwardowi na szyję.

 Dobrze wiem, co sobie o mnie teraz myślisz  powiedziała, tuląc policzek do jego twarzy.

 Co takiego?  

 Że jestem źle wychowana. Żadnej z twoich sióstr nie przyszłoby nigdy do głowy zachować się w ten sposób. Ale pomyśl sobie, że gdybym była tak dobrze wychowana jak one, nadal byłbyś narzeczonym Ludwiki, a może nawet jej mężem.

 

 

XVII

 

Wypływając z Bombaju, Jim cieszył się na spotkanie z rodziną i smucił zarazem, przypuszczał, bowiem, że to jego ostatnia tak długa podróż i że żegna się z Indiami na zawsze. Rodzice błagali go w liście, żeby wrócił na stałe do Anglii, a on zanadto ich kochał, by ośmielił się sprzeciwiać ich woli. Ojciec zapewniał go, że znajdzie w Londynie innego dostawcę towarów, a matka skarżyła się, że będzie czuć się bardzo samotna, kiedy Diana wyjdzie za mąż i wyprowadzi się z domu, gdyż właśnie się zaręczyła.

W istocie, pani Fawkes bardzo przeżywała fakt, że jej córka przeniesie się na wieś, którą od E. dzielił półgodzinny spacer, a jej serce nieledwie pękało z żalu, kiedy późną jesienią Diana wyjeżdżała z państwem Grey do Londynu. Pan Fawkes nie mógł sobie pozwolić na podobne sentymenty, gdyż musiał przyjąć do sklepu nowy towar, narzekać na drożyznę i targować się z dostawcą.

Diana, oprócz tęsknoty za rodzicami, odczuwała strach przed spotkaniem z rodziną Edwarda, szczególnie zaś z jego ojcem, który jawił się w jej wyobraźni jako bezduszny tyran. Greyowie potrafili jej współczuć, ale nie umieli podnieść jej na duchu i cała droga do Londynu minęła Dianie w niewesołym nastroju. Czasem jakiś piękny widok sprawiał, że zapominała o swej udręce i po prostu cieszyła się podróżą, ale takie chwile nigdy nie trwały zbyt długo.

Edward odwiedził Caldwellów i ich gości już jako pastor. Diana żałowała ogromnie, że nie mogła być obecna na jego święceniach, ale uspokoił ją, mówiąc, że uroczystość nie była ani w połowie tak zajmująca jak występy Fryderyka Mulgrave’a. Gospodarze czuli się zawiedzeni, że wizyta narzeczonego ich przyjaciółki trwała zaledwie kilka minut; nalegali, by został na herbacie, ale Edward wymówił się grzecznie i, złożywszy obietnicę dłuższej wizyty następnego dnia, sprowadził Dianę do powozu, który miał ich zawieźć pod jego dom. Oboje byli tak zdenerwowani czekającym ich spotkaniem, że prawie się do siebie nie odzywali.

Obawy ich, wprawdzie uzasadnione, okazały się, na szczęście, niepotrzebne, choć kto wie, jak przyjąłby wybrankę syna stary pan Irvine, gdyby nie... indyjscy piraci. Bohaterski czyn Jima, w wyniku którego Diana straciła posag, o czym niechętnie musiał opowiedzieć swojej rodzinie Edward, zjednał ogromną sympatię państwa i panien Irvine zarówno dla młodego żeglarza, jak i jego siostry. Ojciec Edwarda nie tylko udzielił narzeczonym błogosławieństwa, ale także postanowił zaopatrzyć Dianę w odpowiednią wyprawę weselną, skutkiem czego panna Fawkes spędziła wiele miłych chwil w towarzystwie przyszłej teściowej i szwagierek, robiąc zakupy w najlepszych londyńskich sklepach.

Ślub młodej pary odbył się jednak wiosną w E., w wąskim gronie rodziny i przyjaciół z obu stron. Miriam i Jane zdecydowały się zabawić u brata dłużej niż pozostali goście, zachwycone jego małym, ale wygodnie i elegancko urządzonym domem, pięknym ogrodem i... bratem szwagierki, pisząc w listach do przyjaciółek, że chętnie by się za niego wydały, gdyby był czymś więcej niż synem kupca. Małżeństwo Jima z jedną z sióstr Irvine było zresztą cichym życzeniem państwa Fawkes i Edwarda, który zaprzyjaźnił się ze szwagrem prawie tak samo, jak z Henrym, Diana wolałaby jednak, żeby brat ożenił się z Kitty lub Charlottą.

Parafia w H. przyjęła nowego pastora bardzo życzliwie i nie było niedzieli czy święta, by wypuszczono go z zakrystii z pustymi rękami. Edward wykonywał obowiązki duchownego najsumienniej, jak tylko mógł, a choć nie zasłynął z wygłaszania szczególnie płomiennych i porywających kazań, codziennie dawał swoim życiem przykład, jak być dobrym sąsiadem i jeszcze lepszym mężem. 

 

 

KONIEC

 

 

 

prawa autorskie zastrzeżone przez Dorotę Trąbkę



niedziela, 30 czerwca 2013, krainaczytania

Polecane wpisy

  • Zaręczyny cz. XII

    XII Zdrowy rozsądek nie pozwolił jednak Dianie zbyt długo cieszyć się z listu. Im więcej zastanawiała się nad sposobem, w jaki Edward i Henry mieliby poznać t

  • Zaręczyny cz. X i XI

    X Tymczasem w Salach Ansamblowych burmistrz na próżno starał się przywrócić nastrój zabawy. Po ujawnieniu skandalicznego zachowania Edwarda Irvine’a, kt

  • Zaręczyny cz. IX

    IX Przyjazd sióstr pana Irvine’a został odłożony ze względu na chorobę ich bliskiej przyjaciółki. Fakt ten napełnił rozczarowaniem całą okolicę, obie bow

TrackBack
TrackBack URL wpisu:



Dyskutują na blogu:

Agnieszka (krainaczytania)
Beata (felicja79)

Adriana Agnieszka (manuskrypt1)
Aurora
Danusia (avo_lusion)
Dorota Anna (zaczytania)
Dorota (polonisty)
Julka (wspolnabiblioteczka)
Kaye
Kasia
Lena
Maniaczytania
nusia00
zona.oburzona





Harmonogram dyskusji:


EMMA
25 marca 2012
dyskusja o „Emmie”
21 kwietnia 2012
dyskusja o ekranizacjach „Emmy”


ROZWAŻNA I ROMANTYCZNA
19 maja 2012
dyskusja o „Rozważnej i romantycznej”
23 czerwca 2012
dyskusja o filmie „Rozważna i romantyczna”


MANSFIELD PARK
21 lipca 2012
dyskusja o „Mansfield Park”
18 sierpnia 2012
dyskusja o ekranizacjach „Mansfield Park”


OPACTWO NORTHANGER
22 września 2012
dyskusja o „Opactwie Northanger”
20 października 2012
dyskusja o filmie „Opactwo Northanger”


DUMA I UPRZEDZENIE
17 listopada 2012
dyskusja o „Dumie i uprzedzeniu”
15 grudnia 2012
dyskusja o ekranizacjach „Dumy i uprzedzenia”


PERWAZJE
19 stycznia 2013
dyskusja o „Perswazjach”
16 lutego 2013
dyskusja o filmie „Perswazje”


SANDINTON
23 marca 2013
dyskusja o „Sanditon”


LADY SUSAN, WATSONOWIE
20 kwietnia 2013
dyskusja o „Lady Susan; Watsonowie”


ZAPRASZAMY SERDECZNIE!








Napisz do nas e-mail
Agnieszka
Beata





Szablon