Blogowy Klub Miłośników Jane Austen
Blog > Komentarze do wpisu

Zaręczyny cz. XII

 

XII

 

 

Zdrowy rozsądek nie pozwolił jednak Dianie zbyt długo cieszyć się z listu. Im więcej zastanawiała się nad sposobem, w jaki Edward i Henry mieliby poznać tożsamość Millsa, tym mniej wierzyła, że kiedykolwiek im się to uda. Londyn to takie duże miasto! Gdyby chociaż znała tam kogoś, kto mógłby jej pomóc... Jej ojciec posiadał w Londynie rozległe kontakty, ale wiedziała, że nie zechce zrobić nic dla Edwarda, a ona była zbyt dumna, żeby go o to prosić.

Ale czy powinna unosić się honorem, kiedy w grę wchodziło jej szczęście, kiedy można było tak wiele zyskać albo stracić tak wiele? Musiała porozmawiać z ojcem.

— Tato, jeśli chcesz mieć całkowitą pewność, że Mills nie wprowadził nas celowo w błąd, a Edward słusznie zasługuje na publiczne potępienie, nie pozostaje ci nic innego, jak zapytać o to kogoś, kto ich zna. Może któryś z twoich londyńskich znajomych...

—Jeszczem nie oszalał na tyle, żeby wystawiać swoją rodzinę na pośmiewisko i to w samym Londynie! - przerwał gniewnie. — Wykluczone! Wybij to sobie z głowy!

— Ależ, tato, nie możemy siedzieć z założonymi rękami i udawać, że nic się nie stało! Zostaliśmy oszukani i upokorzeni i to na oczach wszystkich. Edward Irvine albo William Mills — jeden z nich kłamie. Musimy znać prawdę. To sprawa honoru naszej rodziny. Jim by tego tak nie zostawił.

— Edward Irvine to nie jest człowiek, do którego miałbym ochotę się przyznawać, biorąc pod uwagę stosunki, które nas łączą, a których moja córka nie uważa za stosowne zerwać, nie bacząc na ból, jaki zadaje swojej rodzinie - odparł chłodno pan Fawkes.

— Nie musisz im mówić, że Edward to mój narzeczony ani o co Mills go oskarża. Po prostu, jako człowiek interesu, chcesz wiedzieć, czy ci dwaj są ludźmi godnymi zaufania.

— No cóż — rzekł ojciec po chwili namysłu — nie zaszkodzi spróbować.

Odpowiedzi, które nadeszły, nie były zadowalające. Jedna osoba spotkała kiedyś starego pana Irvine’a, nie miała natomiast nigdy do czynienia z jego synem; ktoś pisał, że William Mills to szesnastoletni syn mleczarza, ktoś inny pod takim nazwiskiem znał jedynie siedemdziesięcioletniego woźnicę; Fanny Mills nie była zaś znana nikomu.

Nadzieja Diany gasła. Edward i Henry nigdy nie wpadną na trop Millsa, a na jej narzeczonym już zawsze ciążyć będzie hańba czynu, którego nie popełnił. Czy odważy się tu wrócić, wiedząc, że cała okolica ma go za łotra i rozpustnika? Zrobiłby to, gdyby ją kochał, ale przecież jemu na niej nie zależy. Była pewna, że kiedy tylko trafi mu się lepsza partia (a o takie w Londynie nietrudno), natychmiast zerwie zaręczyny. Nie było czasu do stracenia, powinna zaraz jechać do Londynu i wziąć z Edwardem ślub, zanim będzie za późno, ale spodziewała się, że ojciec nie wyrazi na to zgody. Nie będzie chciał jej tam zawieźć, a ona nie umiała powozić na tyle dobrze, żeby ważyć się na odbycie tak długiej drogi; samotna podróż dyliżansem była dla młodej kobiety zbyt ryzykowna, zresztą Diana nie chciała martwić rodziców ucieczką. Ale gdyby znalazł się ktoś, kto mógłby bezpiecznie odwieźć ją na miejsce, nie wahałaby się ani chwili, żeby jechać i poślubić Edwarda, nawet wbrew woli ojca i matki. Nie mogliby się przecież na nią długo gniewać. Gdyby pojechała do Londynu w towarzystwie brata, nikt nie domyśliłby się, że uciekła, a rodzice, żeby ratować jej reputację, udawaliby przed sąsiadami, że od początku o wszystkim wiedzieli.

Ach, gdyby Jim tu był, dziś może byłaby już żoną Edwarda, a cała ta sprawa z Millsem przybrałaby mniej dramatyczny obrót. Jim na balu nie straciłby głowy jak oni wszyscy. Udałby, że wierzy Millsowi i serdecznie mu współczuje, a potem zaprosiłby go do gospody i upił, a ten wyśpiewałby mu wszystko, co Jim chciałby wiedzieć, i to w dodatku przy świadkach. Taki był Jim!        

Diana poczuła, że znów tęskni za bratem. Potrzebowała go teraz bardziej niż kiedykolwiek. Gdyby wrócił, nie siedziałby w domu bezczynnie jak ojciec, ale wyjechałby do Londynu i rozpytywał się o Millsa, gdzie tylko się da. 

Zastanawiała się, co zrobiłby Jim na jej miejscu. Pewnie jeszcze raz przeczytałby to, co o wynikach śledztwa pisał Edward. Wyciągnęła z szuflady list i spróbowała spojrzeć na niego oczami Jima, bez wzruszeń i emocji, które poprzednio były jej udziałem. Przestudiowała tekst kilkakrotnie i znalazła w nim dwa zdania, na które z pewnością zwróciłby uwagę jej brat: „Mills ma siostrę o imieniu Fanny” oraz „Henry podejrzewa, że człowiek, który pojawił się na balu w E. nie jest tym, za kogo się podaje”. Co z nich wynikało? Otóż, jeśli wróg Edwarda przyjął tożsamość realnie istniejącego człowieka, musi go znać i, wedle wszelkiego prawdopodobieństwa, jest to znajomość wzajemna, a skoro tak, to żeby dowiedzieć się, kim jest ów mężczyzna, wystarczyłoby podać prawdziwemu Williamowi Millsowi jego rysopis.

To takie proste, a jednak nie przyszło jej to do głowy za pierwszym razem. Czy Edward i Henry się tego domyślą? Koniecznie powinna podzielić się z nimi swoim spostrzeżeniem.

Ledwie wyciągnęła przybory do pisania, a już zawstydziła się swojej naiwności. Bo niby jaki rysopis mieliby podać Millsowi? „Młody, szczupły, wysoki, elegancko ubrany, przystojny, włosy ciemny blond, niebieskie oczy” — co czwarty młody londyński dżentelmen mógł tak wyglądać, zresztą, to, co robiło wrażenie w E., w stolicy niekoniecznie musiało uchodzić za coś niezwykłego; a poza tym, wróg Edwarda mógł spotkać Millsa gdzieś przelotnie albo tylko słyszeć o nim i jego siostrze Fanny.

Oczywiście jej brat od razu wziąłby pod uwagę taką ewentualność i przesłałby do Londynu podobiznę mężczyzny, który pojawił się na balu (Jim szkicował wprawdzie głównie statki, ale jego „Portret rodzinny” był na tyle udany, że pan Fawkes kazał go oprawić i powiesić nad kominkiem), niestety — ani ona, ani Edward nie umieli rysować, a nie wolno jej było przecież prosić o to kogoś obcego. Ostatecznie taką podobiznę mogłaby wykonać Kitty, ale nie obyłoby się to bez naruszenia tajemnicy, którą pragnął zachować Edward, bo chociaż jej przyjaciółka miała złote serce, to dyskrecja nie była jej mocną stroną. Nie potrafiłaby wytrzymać, by nie zwierzyć się z sekretu swojej matce, a następnego dnia wiedziałaby już o nim cała okolica.

Jak miała prosić o pomoc Kitty, żeby przyjaciółka nie zaczęła się niczego domyślać? Co powiedziałby jej Jim? Och, Jim nie potrzebowałby wiele się tłumaczyć, wystarczyłoby, żeby użył trochę swego czaru, na który niewiele kobiet potrafiło zostać obojętną, ale Diana musiała wymyślić dla Kitty naprawdę rozsądną wymówkę. 

 

 

prawa autorskie zastrzeżone przez Dorotę Trąbkę

 



sobota, 08 czerwca 2013, krainaczytania

Polecane wpisy

  • Zaręczyny cz. XV, XVI i XVII

    XV Kilka dni później nadeszła długo oczekiwana korespondencja od Jima, ale jej ton nie był tak pogodny jak poprzednich. Pan Fawkes drżącym z przejęcia głosem o

  • Zaręczyny cz. IX

    IX Przyjazd sióstr pana Irvine’a został odłożony ze względu na chorobę ich bliskiej przyjaciółki. Fakt ten napełnił rozczarowaniem całą okolicę, obie bow

  • Zaręczyny cz. VII i VIII

    VII Lotem błyskawicy (za sprawą podsłuchujących pod drzwiami służących) rozeszła się w sąsiedztwie wiadomość, że pan Irvine porzucił narzeczoną dla jej kuzynk

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2013/06/08 13:42:33
Czyli w dalszym ciągu martwy punkt.
Może w między czasie inny wątek mógłby się dziać?
Tak ładnie się zaczęło, a teraz zbytnio wyhamowało.
-
krainaczytania
2013/06/08 13:50:52
@Veanka
Ale to jest pytanie do Autorki powieści. Ja tu jestem tylko od publikowania ;-)



Dyskutują na blogu:

Agnieszka (krainaczytania)
Beata (felicja79)

Adriana Agnieszka (manuskrypt1)
Aurora
Danusia (avo_lusion)
Dorota Anna (zaczytania)
Dorota (polonisty)
Julka (wspolnabiblioteczka)
Kaye
Kasia
Lena
Maniaczytania
nusia00
zona.oburzona





Harmonogram dyskusji:


EMMA
25 marca 2012
dyskusja o „Emmie”
21 kwietnia 2012
dyskusja o ekranizacjach „Emmy”


ROZWAŻNA I ROMANTYCZNA
19 maja 2012
dyskusja o „Rozważnej i romantycznej”
23 czerwca 2012
dyskusja o filmie „Rozważna i romantyczna”


MANSFIELD PARK
21 lipca 2012
dyskusja o „Mansfield Park”
18 sierpnia 2012
dyskusja o ekranizacjach „Mansfield Park”


OPACTWO NORTHANGER
22 września 2012
dyskusja o „Opactwie Northanger”
20 października 2012
dyskusja o filmie „Opactwo Northanger”


DUMA I UPRZEDZENIE
17 listopada 2012
dyskusja o „Dumie i uprzedzeniu”
15 grudnia 2012
dyskusja o ekranizacjach „Dumy i uprzedzenia”


PERWAZJE
19 stycznia 2013
dyskusja o „Perswazjach”
16 lutego 2013
dyskusja o filmie „Perswazje”


SANDINTON
23 marca 2013
dyskusja o „Sanditon”


LADY SUSAN, WATSONOWIE
20 kwietnia 2013
dyskusja o „Lady Susan; Watsonowie”


ZAPRASZAMY SERDECZNIE!








Napisz do nas e-mail
Agnieszka
Beata





Szablon