Blogowy Klub Miłośników Jane Austen
Blog > Komentarze do wpisu

Zaręczyny cz. VII i VIII

 

VII

           

           

Lotem błyskawicy (za sprawą podsłuchujących pod drzwiami służących) rozeszła się w sąsiedztwie wiadomość, że pan Irvine porzucił narzeczoną dla jej kuzynki. Ludwika oczekiwała, że wszyscy będą jej serdecznie współczuć, a Edwarda i Dianę potępią z całą surowością, na jaką zasługiwała ich haniebna zdrada — tak się jednak nie stało. Tylko najbliżsi znajomi Mandeville’ów uznali, że „och, to doprawdy oburzające”, reszta stwierdziła filozoficznie: „Cóż, takie rzeczy się zdarzają”, a byli też i tacy, którzy w gronie zaufanych krewnych i przyjaciół nie kryli zadowolenia, że „ktoś wreszcie utarł pannie Ludwice tego zarozumiałego nosa”.

Edward i panna Fawkes cieszyli się, że sąsiedzi tak łatwo przebaczyli im nielojalność wobec Ludwiki, a pastor nie wyklął ich z ambony, ale Dianie do pełni szczęścia brakowało miłości ukochanego. Gdyby chociaż mogła być pewna, że się z nią ożeni! Tymczasem mijały kolejne tygodnie, a on ani słowem nie wspominał o zaręczynach, choć nawet przyzwoitość nakazywałaby już się oświadczyć. Codziennie razem spacerowali, czytali, doprowadzali do porządku zaniedbany ogród Edwarda i odbywali przejażdżki jego powozem, na które rodzice Diany i wszyscy życzliwi pobłażliwie przymykali oko; Edward jadał obiady u Fawkesów (o ile nie był wcześniej umówiony gdzie indziej), po czym rewanżował się zaproszeniem na herbatę — słowem: zachowywał się i był traktowany jak jej narzeczony. Dlaczego więc jeszcze się nie oświadczył?

Powody były dwa. Po pierwsze, jedyny pierścionek zaręczynowy, jaki Edward posiadał, poniewierał się gdzieś na rabacie w ogrodzie Mandeville’ów (ogrodnik obiecał go odnieść, jak tylko się znajdzie, ale czy to można dowierzać służbie?), po drugie zaś, ani rodzina, ani znajomi Edwarda — jak przypuszczał — nie byli jeszcze gotowi na spotkanie z Dianą. Jego siostry, Miriam i Jane, miały go odwiedzić latem — gdyby oznajmił im, że zamierza poślubić córkę sklepikarza (nie ujawniając, rzecz jasna, szczegółów ani rodzaju transakcji), uznałyby, że popełnia mezalians, z góry też uprzedziłyby się do Diany, traktując ją z wrogością jako tę, która omamiła ich brata, by dostąpić awansu, choć z ich dwojga to on bardziej zasługiwał na pogardę. Kiedy natomiast przedstawi im Dianę jako osobę neutralną, będą miały czas, by przekonać się co do jej zalet na tyle, by nie przywiązywać wagi do jej pochodzenia i nie tylko nie będą sprzeciwiać się zamiarom brata, lecz staną się również forpocztą Diany w kręgach londyńskich znajomych i — czego Edward życzył sobie najgoręcej — wstawią się za nią u starego pana Irvine’a, którego reakcji obawiał się najbardziej.

Tak planował Edward, który był z natury ostrożny, choć zdawał sobie sprawę, że jego postępowanie jest niestosowne i stawia Dianę w bardzo niezręcznej sytuacji.

           

 

VIII

 

Pewnego dnia, kiedy państwo Fawkes wraz z córką bawili z wizytą u Edwarda, służący doręczył mu małą paczuszkę, zawierającą bransoletę wysadzaną dużymi, różnokolorowymi kamieniami, która olśniła gości, gospodarza zainteresował jednak bardziej dołączony do przesyłki list. Przeczytał go ze zmarszczonym czołem, co kazało się domyślać, że bransoleta nie jest przeznaczona dla Diany, jak z początku sądzono.

— Co to jest, Edwardzie? — spytała Diana, chcąc się natychmiast upewnić, czy istotnie się myliła.

— To — rzekł, błądząc w oddali nieobecnym wzrokiem — należało kiedyś do... do kogoś, o kim pragnąłbym zapomnieć. Wysłałem tę bransoletę do wyceny znajomemu jubilerowi, ale odesłał mi ją z powrotem, twierdząc, że niewiele jest warta. Szkoda... myślałem... jest taka ładna...

— Wiesz, co możesz z nią zrobić... — podsunęła Diana zalotnie.

Edward spojrzał na nią i uśmiechnął się.

— Chcesz ją dostać ode mnie jako prezent zaręczynowy? — spytał pod wpływem nagłego impulsu. — Nie wiem jednak, czy państwo się zgodzą... — zwrócił się do rodziców Diany.

— Będzie to dla nas zaszczyt zyskać takiego zięcia — odparł pan Fawkes, myśląc przy okazji o innych zyskach, jego małżonka przytaknęła ochoczo i w ten sposób Diana stała się narzeczoną Edwarda i posiadaczką pięknej, acz bezwartościowej bransolety. A że drzwi w bawialni pana Irvine’a lekko się nie domykały, nazajutrz o zaręczynach młodej pary wiedział w okolicy każdy dom, który posiadał służbę.

Od południa sklep kolonialny pana Fawkesa przeżywał prawdziwe oblężenie. Kobiety i mężczyźni, starzy i młodzi, państwo i służba — wszyscy tłoczyli się, by obejrzeć tę słynną bransoletę, o której krążyły już legendy, że należała do cesarzowej Chin, tłumacząc się przed sąsiadami, że „w domu nagle zupełnie zabrakło herbaty”, „myszy dobrały się do cukru” albo „świece całkiem wyszły”. Państwo Fawkes otrzymali też liściki od swych najbliższych przyjaciół: państwa Grey — rodziców Charlotty i państwa Lively — rodziców Kitty, którzy pytali, czy mogą zjawić się na herbacie, na co oczywiście wyrażono zgodę.                    

— Diano, czy to prawda...?! — zaczęła Kitty już od progu.

Diana uśmiechnęła się i dumnie wyciągnęła rękę z bransoletą. Zachwytom gości nie było końca.

— Czy to znaczy, że w końcu ci się oświadczył? — dociekała Charlotta.

Diana zarumieniła się i skinęła głową.

— Chwała Bogu, najwyższy czas! — powiedziała pani Lively. — Myśleliśmy, że już nigdy tego nie zrobi.

— Jakaś ty szczęśliwa Diano! — westchnęła Charlotta.

— Taka bransoleta jest ładniejsza i bardziej widoczna od pierścionka — stwierdziła pani Grey. — Pokaż ją bliżej do światła... och, musiała kosztować fortunę! — wykrzyknęła z przekonaniem.

Diana nadal się uśmiechała, choć w głębi duszy było jej przykro, bo wiedziała, że jej narzeczonego nic nie kosztowała ani ta bransoleta, ani zaręczyny, podobnie jak wiedziała, że Edward jej nie kocha. Ale to był sekret, z którego nie mogła się zwierzyć nikomu, nawet wiernym przyjaciółkom i ukochanej matce.

Był jednak jeszcze ktoś, kto znał jej tajemnicę — najbliższy przyjaciel Edwarda, Henry Ford. O ile w liście do rodziców odważył się Edward wspomnieć zaledwie jednym zdaniem o zerwaniu zaręczyn z Ludwiką de Mandeville i oświadczynach „pannie Dianie Fawkes, której rozliczne zalety sprawią niechybnie, iż pokochają ją jak własną córkę, a Miriam i Jane z radością powitają w niej nową siostrę”, o tyle przed przyjacielem nie zataił niczego, o czym, jako dżentelmen, nie zobowiązał się milczeć.

„Drogi Henry! — pisał. — Z pewnością ucieszy Cię wiadomość, że posłuchałem wreszcie Twej rady i zerwałem zaręczyny z Ludwiką, której próżności nigdy nie mogłeś znieść, choć przypuszczam, że mój następny wybór również nie wzbudzi Twego entuzjazmu, oświadczyłem się bowiem jej kuzynce, pannie Dianie Fawkes, córce kupca kolonialnego z E. Nie jest bardzo ładna ani młoda (ma dwadzieścia siedem lat), ale to miła, skromna i wykształcona dziewczyna, nadto posiada majątek w złocie, a ja sam wolę do końca życia stać za ladą niż przesiedzieć za biurkiem choćby jeden dzień. I cóż Ty na to? Że miłość mnie zaślepiła? Nie kocham jej, możesz mi wierzyć, ale to taka pokrewna dusza, doskonale się rozumiemy. Jej ojciec to grzeczny, oczytany człowiek, chociaż w młodości był marynarzem. Potrafi ciekawie opowiadać i bardzo cenię sobie jego towarzystwo. Pani Fawkes niewiele się odzywa (czego nie można powiedzieć o jej córce) i jest trochę nieśmiała, jak sądzę (aż dziw, że to rodzona siostra lady Violi), przyrządza za to wyśmienite potrawy, czy to na zimno, czy na gorąco. Jest jeszcze brat Diany, Jim, starszy od niej o siedem lat (a więc prawie mój rówieśnik), który pływa na morzu i nieczęsto bywa w domu, pisze za to długie, serdeczne listy, jak na kochającego syna i brata przystało. On to dostarcza ojcu towar do sklepu i muszę przyznać, że posiada doskonały gust. Czegóż tam nie ma! Musisz tu dokonać dużych zakupów, kiedy do mnie przyjedziesz, jeśli chcesz być uważany za przyjaciela rodziny...”

Po przeczytaniu listu podobnej treści, pan Ford kazał służącemu natychmiast spakować kufer i przygotować konie do drogi, bynajmniej nie wiedziony chęcią przypodobania się narzeczonej i przyszłym teściom Edwarda, ale pierwsze spotkanie z Dianą i jej rodzicami uspokoiło jego obawy.

— Nie znam bardziej uroczej i wykształconej panny oprócz moich i twoich sióstr — rzekł przyjacielowi, kiedy zostali sami. - Jeśli jej nie kochasz, nie jesteś jej wart, Edwardzie...

 

 

prawa autorskie zastrzeżone przez Dorotę Trąbkę



niedziela, 12 maja 2013, krainaczytania

Polecane wpisy

  • Zaręczyny cz. XV, XVI i XVII

    XV Kilka dni później nadeszła długo oczekiwana korespondencja od Jima, ale jej ton nie był tak pogodny jak poprzednich. Pan Fawkes drżącym z przejęcia głosem o

  • Zaręczyny cz. XIII i XIV

    XIII „Droga Anno!— pisała Diana. —  Twój list, codziennie przeze mnie oczekiwany, sprawił mi niewymowną radość. W zamian przesyłam Ci

  • Zaręczyny cz. XII

    XII Zdrowy rozsądek nie pozwolił jednak Dianie zbyt długo cieszyć się z listu. Im więcej zastanawiała się nad sposobem, w jaki Edward i Henry mieliby poznać t

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
mama_pietruszki
2013/05/12 15:28:04
Super! Świetnie sie czyta :)
-
felicja79
2013/05/12 18:28:22
Byłoby zabawnie, gdyby teraz przyjaciel Edwarda zakochał się w Dianie :-).
-
2013/05/14 21:48:19
Zrobiły mi się zaległości, ale okazało się wielce interesującym czytać kilka odcinków pod rząd.
Wtedy czytadło jeszcze bardziej przypomina książki J.A.



Dyskutują na blogu:

Agnieszka (krainaczytania)
Beata (felicja79)

Adriana Agnieszka (manuskrypt1)
Aurora
Danusia (avo_lusion)
Dorota Anna (zaczytania)
Dorota (polonisty)
Julka (wspolnabiblioteczka)
Kaye
Kasia
Lena
Maniaczytania
nusia00
zona.oburzona





Harmonogram dyskusji:


EMMA
25 marca 2012
dyskusja o „Emmie”
21 kwietnia 2012
dyskusja o ekranizacjach „Emmy”


ROZWAŻNA I ROMANTYCZNA
19 maja 2012
dyskusja o „Rozważnej i romantycznej”
23 czerwca 2012
dyskusja o filmie „Rozważna i romantyczna”


MANSFIELD PARK
21 lipca 2012
dyskusja o „Mansfield Park”
18 sierpnia 2012
dyskusja o ekranizacjach „Mansfield Park”


OPACTWO NORTHANGER
22 września 2012
dyskusja o „Opactwie Northanger”
20 października 2012
dyskusja o filmie „Opactwo Northanger”


DUMA I UPRZEDZENIE
17 listopada 2012
dyskusja o „Dumie i uprzedzeniu”
15 grudnia 2012
dyskusja o ekranizacjach „Dumy i uprzedzenia”


PERWAZJE
19 stycznia 2013
dyskusja o „Perswazjach”
16 lutego 2013
dyskusja o filmie „Perswazje”


SANDINTON
23 marca 2013
dyskusja o „Sanditon”


LADY SUSAN, WATSONOWIE
20 kwietnia 2013
dyskusja o „Lady Susan; Watsonowie”


ZAPRASZAMY SERDECZNIE!








Napisz do nas e-mail
Agnieszka
Beata





Szablon