Blogowy Klub Miłośników Jane Austen
Blog > Komentarze do wpisu

Kasia zaprasza do dyskusji o ekranizacjach "Emmy"



Powieści Jane Austen cieszą się niesłabnącą popularnością na całym świecie, nie dziwi więc mnogość ich ekranizacji filmowych, telewizyjnych, a nawet teatralnych. Dzisiaj rozpoczynamy dyskusję na temat „Emmy”, która doczekała się trzech ekranizacji kinowych oraz ośmiu telewizyjnych. Powstały także wersje uwspółcześnione – amerykańska Cluless (1995) oraz bollywoodzka Aisha (2010). My jednak skupmy się na trzech najsłynniejszych adaptacjach:


  • Emma (1996) z Gwyneth Paltrow w roli Emmy (film amerykański)
  • Emma (1996) z Kate Beckinsale w roli Emmy (film TV wyprodukowany przez ITV)
  • Emma (2009) z Romolą Garai w roli Emmy (mini serial BBC)

 

Każda z tych wersji ma swoje zalety, ale i pewne niedociągnięcia. W przypadku ekranizacji powieści, zwłaszcza tych obszernych, często zdarza się, że autorzy scenariuszy nie trzymają się wiernie pierwowzoru. To z kolei bywa źródłem rozczarowania miłośników książkowego oryginału. Na szczęście w żadnej z adaptacji Emmy nie znajdziemy rażących zmian, co nie oznacza, że nie ma tam żadnych drobnych „poprawek”.

 

  1. Wrażenia ogólne

 

Bardzo spodobały mi się obydwie brytyjskie ekranizacji powieści, choć serial wydał mi się momentami nieco zbyt unowocześniony. Film z Kate w roli Emmy najlepiej oddaje ducha książki. Twórcom amerykańskiej wersji nie udało się zbudować takiej atmosfery. Odniosłam wrażenie, że starali się na siłę stworzyć zwykłą kostiumową komedię, co widać zwłaszcza w przerysowanych postaciach panny Bates i pana Woodhouse’a.

 

  1. Scena rozpoczynająca film

 

Film z Gwyneth Paltrow rozpoczyna się od słów, które idealnie oddają ducha opowiedzianej w nim historii i charakter Emmy: „W czasie kiedy miasto znaczyło cały świat a potańcówka cieszyła się większym zainteresowaniem niż ruchy wojsk, żyła sobie pewna młoda dama, która wiedziała jak ów świat powinien wyglądać”. Uważam to za całkiem dobry sposób na wprowadzenie widza w świat Emmy.

 

Z kolei scenę otwierającą film TV z Kate Beckinsale w roli głównej uważam za pomysł zupełnie nietrafiony. Najpierw widzimy złodzieja kur, który w nocy podkrada się do Hartfield, a potem nagle przenosimy się do sceny ślubu panny Taylor z panem Westonem.

 

Zdecydowanie najbardziej przypadł mi do gustu początek mini-serialu, w którym poznajemy krótko historię Emmy, Franka i Jane. Pozwoliło to uniknąć raczej nudnych monologów wygłaszanych przez pana Westona i pannę Bates, w których wyjaśniają oni, dlaczego Jane i Frank byli wychowywani przez obce osoby.

 

  1. Emma Woodhouse

 

Postać Emmy wykreowana przez Gwyneth Paltrow uważam za jedną z największych pomyłek tego filmu. Choć zdaję sobie sprawę, że ma ona wielu gorących zwolenników, sprawiła na mnie wrażenie sztucznej i mało wiarygodnej. Ponadto, nie podobała mi się swoista innowacja amerykańskiego scenarzysty, który kazał pannie Woodhouse samodzielnie powozić powozem i samotnie wybierać się na przejażdżki

 

Romola Garai tchnęła w Emmę dużo życia i pozytywnej energii i sprawiła, że szczerze ją polubiłam. Jednak gdy minął początkowy zachwyt, zadałam sobie pytanie: Czy taka naprawdę była książkowa Emma? Nie, zdecydowanie nie była tak trzpiotowata, rozchichotana i rozemocjonowana na każdym kroku. W serialu w wielu scenach panna Woodhouse nie zachowywała się jak dobrze wychowana dama z wyższych sfer (a przecież nią była i lubiła to podkreślać), a raczej jak podekscytowana wszystkim współczesna nastolatka. I choć ta Emma wzbudziła moją ogromną sympatię, muszę szczerze przyznać, że zbyt różni się od oryginału.

 

Najwierniej postać tytułowej bohaterki powieści pokazała Kate Beckinsale, która z jednej strony potrafiła zaprezentować jej dumę, zarozumiałość i wysokie mniemanie o sobie, a z drugiej życzliwość, poczucie humoru i dobre serce.

 

  1. Pozostała obsada (w skrócie)

 

Opisywanie wszystkich bohaterów i aktorów, którzy wcielili się w ich role, mija się z celem, więc postanowiłam skupić się na kilku zaledwie postaciach. W przypadku pozostałych osób dobór aktorów i ich przedstawienie bohaterów uważam za całkiem udane, choć przyznaję, że najbardziej spodobała mi się obsada serialu BBC, a najmniej wersji amerykańskiej.

 

    1. Jerzy Knightley

 

Uważam, że pan Knightley stworzony przez Johnny’ego Lee Millera w wersji z 2009 roku, to niestety dość kiepskie dopasowania aktora do roli. Po pierwsze ze względu na warunki fizyczne – nie jest wysoki i z pewnością nie jest o kilkanaście lat starszy od głównej bohaterki. Po drugie, od pewnego momentu wyraźnie okazuje Emmie, że jest w niej zakochany, co kłóci się z historią zawartą w powieści. I choć polubiłam stworzoną przez niego postać (podobnie jak w przypadku Garai), to jednak nie jest to prawdziwy Knightley.

 

    1. Harriet Smith

 

Zdecydowanie najlepszą Harriet zagrała Louise Dylan w adaptacji z 2009 roku. Aktorka idealnie pasuje do roli ładnej, młodziutkiej, niezbyt mądrej dziewczyny, która stopniowo przechodzi przemianę w nieco zarozumiałą, choć nadal uroczą pannę. Całkowitą porażką była rola Toni Collette w filmie z Gwyneth Paltrow. Stworzona przez nią panna Smith to dosyć potężna fizycznie, niezgrabna, momentami niemalże rubaszna dziewczyna, która z pewnością nie wygląda na nieśmiałe dziewczę mogące być pod czymkolwiek wpływem. O jej „wdzięku” najlepiej świadczy groteskowa scena, w której próbuje łapać motyle.

 

    1. Pan Woodhouse (ojciec Emmy)

 

Wspaniale zagrał go Michael Gambon w adaptacji z 2009 roku. Potrafił nadać mu głębię i wyjść poza drugoplanową postać przewrażliwionego staruszka.

 

    1. Państwo Elton

 

Najbardziej wiarygodni i najbliżsi książkowym pierwowzorom wydali mi się Blake Ritson oraz Chrisina Cole z (cóż za niespodzianka ;)) wersji serialowej. Jako ciekawostkę dodam, że Ritson wcielił się także w postać Edmunda Bertrama w ekranizacji Mansfield Park z 2007 roku.

 

  1. Scenografia, kostiumy

 

We wszystkich filmach zadbano o piękną scenografię i stroje, choć w filmie TV są one nieco skromniejsze (co jest zrozumiałe biorąc pod uwagę różnice w budżetach filmu kinowego a telewizyjnego). W serialu prezentują się one najlepiej, co pewnie ma związek także z datą jego produkcji – ostatecznie nakręcono go 13 lat później.

 

 

Muszę przyznać, że powieść Emma nie przypadła mi do gustu tak bardzo jak pozostałe dzieła Jane Austen, jednak po obejrzeniu jej ekranizacji spojrzałam na nią cieplejszym wzrokiem. Gwyneth Paltrow utwierdziła mnie w przekonaniu, że główna bohaterka to niezwykle irytujące dziewczę. Dzięki Kate Beckinsale ją polubiłam, natomiast Romola Garai sprawiła, że niemalże ją pokochałam.

 

A jakie są Wasze odczucia po obejrzeniu różnych ekranizacji Emmy? Która wersja najbardziej przypadła Wam do gustu?



Autor: Kasia, Kącik z książką

 

sobota, 21 kwietnia 2012, felicja79

Polecane wpisy

  • Jane Austen, Lady Susan, Watsonowie

    Wydawnictwo: Prószyński i S-ka , 2009  Niestety to już ostatnia książka Jane Austen prz

  • Jane Austen i pewna dama, Sanditon

    Wydawnictwo: Prószyński i S-ka , 1999 Pierwsze jedenaście rozdziałów napisała Jane Austen, kolejne dwadzieścia dziewięć „pewna dama”. Pomysł kontyn

  • Jane Austen - „Perswazje”

    Autor: Jane Austen  Tytuł oryginalny: Persuasion Język oryginalny: angielski Wydawnictwo: Prószyński i S-ka Przekład: Anna Przedpełska-Trzeciakowsk

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
felicja79
2012/04/21 14:26:04
Moje odczucia co do tych trzech ekranizacji są zupełnie inne :-).

Wrażenia ogólne:
Najlepiej oglądało mi się film amerykański, jako jedyny sprawił, że się uśmiechnęłam w kilku momentach i dzięki temu wydaje mi się, że właśnie ta ekranizacja dobrze oddaje ducha książki.

Scena rozpoczynająca film:
Tu znowu najlepsza wg mnie z cytatem z "Emmy". Najgorsza z kurami, a pomysł z pokazaniem dzieciństwa Emmy, Franka i Jane bardzo ciekawy, ale trochę melodramatyczny.

Emma Woodhouse:
Gwyneth mnie nie zachwyciła w tej roli, ale potem obejrzałam serial z Romolą i nagle dostrzegłam zalety pierwszej z aktorek. Druga zupełnie nie pasuje do książkowego pierwowzoru. A Kate gra jak dla mnie zbyt współcześnie, nie czuje się, że to dziewczyna z XIX wieku.

Jerzy Knightley:
Najlepiej zagrany w wersji amerykańskiej, najlepsze sceny z tego filmu to jego dyskusje z Emmą.

Harriet Smith:
Toni Collette zupełnie nie pasuje wyglądem do tej roli, ale wypadła przynajmniej śmiesznie.

panna Bates:
Żadna z aktorek nie spełniła moich oczekiwań co do wykreowania tej postaci.

Scenografia, kostiumy:
Tu zdecydowanie znowu wersja amerykańska. Tak właśnie sobie wyobrażam tamtej dziewiętnastowieczny świat. Jasne kolory, piękne stroje, to mi się w filmach kostiumowych bardzo podoba.

Podsumowując poszczególne punkty widać, która z wersji najbardziej mi się spodobała. Niestety nie jest na tyle dobra, żeby do niej wracać.
-
felicja79
2012/04/21 14:28:36
@Kasia, Kącik z książką
Zapomniałam napisać, że jestem pod wrażeniem Twojego tekstu! Opisałaś wszystko tak dokładnie i w bardzo uporządkowany sposób. To mi się podoba. Teraz łatwo się do tego odnieść :-).
-
avo_lusion
2012/04/21 18:18:05
Ja ekranizacji nie widziałam, jakoś nie mam nastroju, ale ogólnie filmy kostiumowe lubię. A najbardziej czekam na dyskusję odnoszącą się do Rozważnej i romantycznej:)
-
Gość: Kasia Kącik z książką, *.dynamic.mm.pl
2012/04/21 20:40:35
@felicja79
Cieszę się, że spodobał Ci się ten tekst, choć widać, że nasze filmowe preferencje są całkowicie różne :)
Sama zaproponowałam wczoraj, żebyśmy rozpoczęły dyskusję koło południa, ale miałam niestety tak zakręcony dzień, że dopiero teraz udało mi się usiąść na spokojnie do komputera...
I nie wiem niestety jak to jest z dodawaniem zdjęć z filmów do artykułów. U siebie na blogu tego nie stosuję, bo piszę o książkach :) Ale jak to się ma do praw autorskich to nie mam pojęcia :(
-
felicja79
2012/04/21 21:07:53
@avo_lusion
Ja też bardzo lubię filmy kostiumowe :-). Akurat "Emma" nie jest pozycją obowiązkową, za dużo niedociągnięć. Każda z wersji tu omawianych jest sporo gorsza od książki. Zupełnie inaczej sobie wyobrażałam bohaterów i fabułę podczas czytania :-).
-
felicja79
2012/04/21 21:10:36
@Kasia Kącik z książką
Tekst naprawdę świetny! Choć rzeczywiście bardzo się różnimy w ocenie filmów. Ciekawe jak będzie przy innych ekranizacjach :-).
Co do zdjęć, to ostatnio zrobiłam się wrażliwa na punkcie praw autorskich i zamierzam tego pilnować na swoich blogach.
A na dyskusję mamy jeszcze czas. Liczę, że niedługo przyłączy się do niej więcej osób :-).
-
Gość: Kasia Kącik z książką, *.dynamic.mm.pl
2012/04/21 21:25:51
Też jestem ciekawa, jak będzie przy następnych ekranizacjach. Zwłaszcza, że do tej pory obejrzałam tylko po jednej wersji "Mansfield Park", "Rozważnej i romantycznej" i oczywiście moje ukochane - "Duma i uprzedzenie" :)
-
felicja79
2012/04/22 11:49:37
@Kasia Kącik z książką
Ja wiele razy widziałam "Rozważną i romantyczną" i dla mnie to najlepsza ekranizacja powieści Jane Austen. Traktuje ją jak taki wzorzec i porównuje do niej inne. "Emma" tego porównania nie wytrzymuje. "Dumę i uprzedzenie" widziałam chyba w kilku wersjach, ale żadna nie spełniła oczekiwać. Więc chyba będziemy się jednak nadal różnić :-).
-
2012/04/22 19:58:39
A ja przepraszam, ale muszę skończyć oglądać wszystkie wersje. Wiem, ale się trochę opóźniłam. Właśnie przed chwilą skończyłam oglądać "Rozważnych i Romantycznych. Klub miłośników Jane Austen". Zaczęli właśnie od Emmy. Bardzo luźno nawiązuje do Jane. Kiedy pierwszy raz oglądałam ten film, miałam nadzieję, że będzie bardziej przypominał jej bohaterów. A tutaj najbardziej wyrazista była Eleonora (nauczycielka). A jeśli chodzi o samą "Emmę", to na razie widziałam tylko tę wersję amerykańską, dlatego nie mam odniesienia do innych jej wersji. Napiszę coś, dopiero, kiedy skończę wszystkie. Teraz mogę jedynie napisać. że Jeremy Northam nie podoba mi się, jako Pan Knightley.
-
Gość: Kasia Kącik z książką, *.dynamic.mm.pl
2012/04/22 21:06:55
@manuskrypt1
A mi akurat Northam jako jeden z nielicznych aktorów odpowiadał w amerykańskiej ekranizacji :)
@felicja79
Im więcej różnych opinii, tym lepsze bywają dyskusje :)
-
felicja79
2012/04/24 19:45:53
@manuskrypt1
Bardzo mi się podobał film "Klub miłośników Jane Austen". Potem przeczytałam książkę i pomyślałam, żeby założyć taki Klub :-).
A dyskusji nie zamykamy, można się dopisywać cały czas, jeżeli ktoś nie zdążył obejrzeć wszystkich wersji, wciąż może to zrobić :-).
-
felicja79
2012/04/24 19:48:53
@Kasia Kącik z książką
W tym jednym się zgadzamy :-).

A wracając do tych trzech wersji "Emmy" może na moje wrażenia miała wpływ kolejność oglądania. Najpierw obejrzałam "Emmę" z Gwyneth Paltrow, potem serial z Romolą Garai, a na końcu wersję z Kate Beckinsale. Dwie ostatnie wydały mi się nudne, ale może dlatego też, że niektóre sceny były bardzo podobne.
-
2012/04/27 11:29:41
Felicjo, obejrzałam filmy w takiej samej kolejności, jak Ty, oprócz "Klubu Miłośników Jane Austen". Ale wrażenia mam odmienne :) Ten znowu wydawał mi się taki trochę zrobiony "po łebkach". Ja zrobiłabym go trochę inaczej. Przede wszystkim uczyniłabym bardziej wyraźne postacie. Bo jak na razie to tylko dwie są tak najbardziej wyraziste Eleonora i Marianna. No i więcej poświęciłabym omówieniom książek.
A jeśli chodzi o adaptacje "Emmy" to jako film (całość) najbardziej spodobała mi się wersja z Romolą Garai. Chociaż mam kilka zastrzeżeń do bohaterki w jej wykonaniu. Natomiast jeśli chodzi o Pana Knightleya, to najbardziej podobał mi się w wersji z Kate Backinsale. Taki prawdziwy, żywy, z werwą. Obajrzałam jeszcze jeden serial BBC z 1972 roku. Świetnie zrobiony, jak "Ja, Klaudiusz" w scenerii teatru. Ale jeśli chodzi o samo przedstawienie powieści, to stawiam go na ostanim miejscu razem z wersją z Gwyneth Paltrow.
-
wspolnabiblioteczka
2012/04/27 16:03:55
Ja też jestem spóźniona. Dopiero teraz oglądam wersje z Kate Beckinsale.
Felicja79 - ja też lubię wersję amerykańska, bo jest najzabawniejsze z nich wszystkich. Gwyneth bardzo mi pasuje jako Emma. Romola i Kate są jak dla mnie trochę za mało urodziwe do tej roli (uroda kwestia gustu, a Emma miała być posągowo piękna).

Najlepsza sceny to dla mnie ta z strzelaniem z łuku ;) i oświadczynami pana Eltona (obie wersja amerykańska). Zresztą film amerykański widziałam chyba z 6 razy, serial BBC oglądałam 3. To też o czymś świadczy. Przy okazji, Opactwo i P&P oglądałam a ze 33 razy ;)
-
Gość: Lena, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2012/04/27 18:30:36
Cieszę się, że nie ja jedyna najbardziej lubię wersję z Gwyneth Paltrow. Podczas ostatniego czytania "Emmy" zauważyłam, że jest to bardzo pogodna książka. Taka książkowa wersja komedii romantycznej. I film amerykański moim zdaniem to oddaje. Poza tym ma najlepszego Knightley'a ze wszystkich. Jego sceny z Emmą są po prostu świetne. W wersji serialowej też mi się podoba, ale nie wygląda na tyle starszego od Emmy. Poza tym Ramola jest dobrą aktorką i lubię jej Emmę, ale zachowuje się za współczesnie i to mi przeszkadza. Mimo tą cała wersję serialową uważam za udaną. oglądałam ją z przyjemnością. Na ostatnim miejscu jest u mnie wersja z Kate.
-
wspolnabiblioteczka
2012/04/27 19:25:29
To jeszcze raz ja :) Właśnie skończyłam wersję z Kate i muszę przyznać, że jest bardzo dobra, naprawdę. Wcześniej oglądałam ten film tylko fragmentami, bo jak pisałam już wcześniej nie podeszła mi "taka Emma" ze względu na typ urody. Inaczej ją sobie wyobrażałam.
Wspaniałe są te wstawki z marzeń Emmy. W Northam Abbey jest podobnie i to dodaje smaczku opowieści. Tak też jest i tym razem. Ta wersja podoba mi się też ze względu na kreację Franka Churchilla. W pozostałych wersjach jest to ot taki lekkoduch. A tutaj łobuz i łamacz damskich serc całą gębą. Można go pokochać, kiedy tak żartuje i zabawia towarzystwo i znienawidzić w ostatniej scenie, kiedy stojąc za Emma głośno podziwia wdzięki Jane. W dodatku w tej wersji wyraźnie widać, że Frank był jej mężczyzną z marzeń, tym, którego wyobrażała sobie. Dokładnie jak to będzie, co powie. I nagle pojawił się. Przystojny jak na portrecie, zabawny, inteligentny, światowy. To cud naprawę, że nie zakochała się i wielkie miłosierdzie, ze strony autorki, że dała Jane poślubić Franka na koniec :) Oj bo szykowało się na niezły melodramat. Zawód miłosny jak się patrzy. Taki słodki drań z tego Franka. Ma rację Knightly, kiedy mówi, jak to szczęściarz z Franka. Kobiety mu przebaczają, przeszkody same usuwają się z drogi, choć Frank wcale na to nie zasługuje.

A teraz małą prywatę przemycę. Właśnie odebrałam list od Adriany Agnieszki w której była wspaniała torba. Pamiętacie? Wygrałam konkurs. I te wewnętrzne kieszonki! Dziękuję :)
-
maniaczytania
2012/04/28 11:19:54
"Emmy" do dziś nie przeczytałam niestety, ale o ekranizacjach chętnie się wypowiem :)

Najbardziej podobała mi się wersja z Romolą Garai, najmniej ta z Kate. Jeśli chodzi o same odtwórczynie głównej roli to najlepsza była jednak Gwyneth, Kate - okropna, brr.
Najlepszy Knightley to oczywiście Jeremy Northam - widać, że starszy, ale jest taki przystojny i z błyskami humoru w oczach. Za to Jonny Lee Miller też mi się podoba, zwłaszcza, że potrafi pięknie "patrzeć" - i tu dodam ciekawostkę, o której nie wspomniała Kasia we wpisie głównym - Jonny Lee Miller także zagrał w "Mansfield Park" Edmunda Bertrama w wersji z 1999r. , a także, jak się niedawno dowiedziałam w miniserialu MP z 1983r.
-
felicja79
2012/04/28 20:59:13
@manuskrypt1
Czyli jednak ocena filmów nie zależy od kolejności ich oglądania :-).
Mi wersja z Ramolą Garai nie przypadła do gustu chyba właśnie przez tę aktorkę. Ona zupełnie mi nie pasuje do wizerunku Emmy, który stworzyła Jane Austen. Nie tak ją sobie wyobrażałam. Ten jej uśmiech szeroki wiecznie przyklejony do twarzy trochę mnie denerwował. Jakby to była postać komediowa...
A pan Knightley, tak jak pisałam, dla mnie najlepszy w wersji amerykańskiej. Najbardziej przypomina pierwowzór książkowy. I w scenach między nim a Emmą przynajmniej coś iskrzy :-).
-
felicja79
2012/04/28 21:12:46
@wspolnabiblioteczka
Co do urody Gwyneth, to się zgadzam. Najbardziej pasuje wyglądem do tej roli. Gdzieś przeczytałam, że ktoś zarzucał jej, że jest za chuda i potem przez cały film się przyglądałam i rzeczywiście, momentami wygląda chorobliwie chudo, ale co poradzić?

Ja "Emmę" widziałam tylko raz :-). To chyba nie jest taki film, do którego chciałabym wrócić jeszcze kiedyś.
-
felicja79
2012/04/28 21:16:11
@Lena
Glosy się rozłożyły na wszystkie wersje :-). Zgadzam się z Tobą, że film amerykański oddaje pogodny, komediowy charakter książki. Właściwie to z większością Twojej wypowiedzi się zgadzam. Poza fragmentem o oglądaniu z przyjemnością serialu, mnie on nudził.
-
felicja79
2012/04/28 21:19:05
@maniaczytania
Cieszę się, że przyłączyłaś się do dyskusji o ekranizacjach :-). Co do odtwórców głównych ról jak najbardziej się zgadzam. Zastanawiam się jednak, za co cenisz serial z Ramolą Garai?
-
maniaczytania
2012/04/28 21:33:33
Za świetne tło, dekoracje, kostiumy, lekkie "unowocześnienie" filmowe (np. ten początek).
Za znakomitych aktorów, za "chemię" między głównymi bohaterami. Za przepiękne zdjęcia. Za muzykę cudowną. Za wspaniałe niektóre sceny, np. scenę balową.
-
felicja79
2012/04/29 12:04:35
@maniaczytania
Sporo tego! :-). Szkoda, że ja nie dostrzegłam tych zalet.
-
maniaczytania
2012/04/29 12:10:07
Felicjo - obejrzyj jeszcze raz :)
-
felicja79
2012/04/29 13:36:33
@maniaczytania
Chyba będę musiała! :-).
W moim przypadku oglądanie trzech filmów na podstawie jednej książki w tak krótkim czasie i po raz pierwszy to nie był dobry pomysł.
Oglądanie następnych ekranizacji muszę sobie bardziej rozłożyć w czasie, albo skupię się tylko na jednej :-).
-
Gość: Kasia - Kącik z książką, *.dynamic.mm.pl
2012/05/03 21:53:25
Po długiej nieobecności już wróciłam. Miałam dosyć zakręcony tydzień, łącznie z chrzcinami córeczki i najazdem rodziny, więc niewiele korzystałam z komputera. teraz postaram się nieco nadrobić :)

@maniaczytania
Wymieniłaś te zalety serialu, które najbardziej mi się spodobały. Muszę niestety przyznać, co wspomniałam też w tekście, że niestety odtwórczyni Emmy nie oddała dobrze tej postaci. Stworzyła przesympatyczną rolę, ale niestety niewiele ma ona wspólnego z austinowym oryginałem :(
Ale cały czas, wbrew powszechnej tutaj opinii, nie jestem przekonana do wersji amerykańskiej, a do Gwyneth w szczególności...
-
felicja79
2012/05/04 12:25:52
@Kasia - Kącik z książką
Dobrze, że wróciłaś :-). Jak widzisz dyskusja ładnie nam się rozwinęła :-).

Zgadzam się, że Gwyneth idealną Emmą nie jest. To jednak oznacza, że może w przyszłości się takiej doczekamy ;-).
-
Gość: Kasia - Kącik z książką, *.dynamic.mm.pl
2012/05/06 20:05:39
Aż przecierałam oczy na początku :) Ale cieszę się, że w końcu coś się ruszyło przy tym wątku :)



Dyskutują na blogu:

Agnieszka (krainaczytania)
Beata (felicja79)

Adriana Agnieszka (manuskrypt1)
Aurora
Danusia (avo_lusion)
Dorota Anna (zaczytania)
Dorota (polonisty)
Julka (wspolnabiblioteczka)
Kaye
Kasia
Lena
Maniaczytania
nusia00
zona.oburzona





Harmonogram dyskusji:


EMMA
25 marca 2012
dyskusja o „Emmie”
21 kwietnia 2012
dyskusja o ekranizacjach „Emmy”


ROZWAŻNA I ROMANTYCZNA
19 maja 2012
dyskusja o „Rozważnej i romantycznej”
23 czerwca 2012
dyskusja o filmie „Rozważna i romantyczna”


MANSFIELD PARK
21 lipca 2012
dyskusja o „Mansfield Park”
18 sierpnia 2012
dyskusja o ekranizacjach „Mansfield Park”


OPACTWO NORTHANGER
22 września 2012
dyskusja o „Opactwie Northanger”
20 października 2012
dyskusja o filmie „Opactwo Northanger”


DUMA I UPRZEDZENIE
17 listopada 2012
dyskusja o „Dumie i uprzedzeniu”
15 grudnia 2012
dyskusja o ekranizacjach „Dumy i uprzedzenia”


PERWAZJE
19 stycznia 2013
dyskusja o „Perswazjach”
16 lutego 2013
dyskusja o filmie „Perswazje”


SANDINTON
23 marca 2013
dyskusja o „Sanditon”


LADY SUSAN, WATSONOWIE
20 kwietnia 2013
dyskusja o „Lady Susan; Watsonowie”


ZAPRASZAMY SERDECZNIE!








Napisz do nas e-mail
Agnieszka
Beata





Szablon