Blogowy Klub Miłośników Jane Austen
Blog > Komentarze do wpisu

Jak Emma Woodhouse swatała innych

 



 

Kategoria: Klasyka światowa
ISBN: 83-7337-209-1
Tytuł oryginału: Emma
Data wydania: 14.10.1996



 

 

 

 

 

 

 

Jak wiemy powieści pisane głównie z myślą o kobietach to dość popularna gałąź literatury. Zdaniem znacznej większości pań prym wśród tego typu książek wiedzie niezmiennie Jane Austen. Nie można zaprzeczyć, iż to właśnie kobieta jest tą, której zgoła łatwiej jest zrozumieć rozterki i problemy innych kobiet. Z całym szacunkiem dla panów, ale mężczyźni nie posiadają umiejętności tak wnikliwego zbadania psychiki płci pięknej, jak czyni to kobieta.

Dzisiaj rozmawiamy o jednej z chyba najbardziej znanych powieści autorstwa Jane Austen. Oczywiście mowa tutaj o Emmie, nad którą pracę Autorka rozpoczęła w 1814 roku, choć jej akcję umieściła u schyłku XVIII wieku. Jane pisała tę powieść przez dwa lata, aby w roku 1816 oddać ją w ręce swoich wiernych czytelniczek. Brytyjka ukazuje w niej losy młodej damy, niespełna dwudziestojednoletniej, której największą rozrywką jest wtrącanie się w życie innych, a szczególnie swatanie ich, nawet wbrew ich woli. Już od pierwszych stron powieści czytelnik zadaje sobie pytanie: Czy panna Woodhouse, szukająca partnerów życiowych dla swych przyjaciół, odnajdzie czas, aby zadbać o swoje własne szczęście?

Pamiętajmy, że Emma to osoba niezwykle elokwentna i doskonale wychowana. Uważa, że jej zachowanie jest bez zarzutu. Pomimo że posiada swoje własne zdanie, potrafi z łatwością nawiązywać nowe znajomości. Jest bardzo grzeczna, a przy okazji roztacza wokół siebie aurę mądrości i nowoczesności, jak również głębokiego zainteresowania światem, który ją otacza. Zwróćmy uwagę, że taka postawa nie jest często spotykana w XIX-wiecznej Anglii. Akcja powieści rozpoczyna się w momencie, gdy bliska przyjaciółka, a zarazem wieloletnia guwernantka tytułowej bohaterki, panna Tylor, wychodzi za mąż.

Panna Tylor przebyła szesnaście lat w rodzinie pana Woodhouse’a, nie tyle w charakterze guwernantki, co przyjaciółki, szczerze przywiązanej do obu panienek, a zwłaszcza do Emmy. Wytworzyła się pomiędzy nimi zażyłość raczej siostrzana. Nawet wówczas, gdy panna Tylor nominalnie piastowała jeszcze godność guwernantki, ładna z natury, nie potrafiła narzucić pupilce niemal żadnych rygorów; z biegiem lat zaś, choć od dawna już zniknął nawet cień jej autorytetu, żyły nadal pod jednym dachem jak dwie szczerze do siebie przywiązane przyjaciółki, przy czym Emma postępowała tak, jak się jej podobało, ceniąc sobie wielce zdanie panny Tylor, lecz kierując się przeważnie własnym.[1]

Przypomnijmy, że Emma zamieszkuje w wiosce o nazwie Highbury w posiadłości Hartfield. Ponieważ mieszka tam jedynie z ojcem, niemalże wciąż mającym swoje humory, po ślubie panny Tylor z miejscowym wdowcem, panem Weston’em, czuje się nieco osamotniona. Jej starsza siostra, Izabella, już jakiś czas wcześniej opuściła dom rodzinny, wychodząc za mąż za Jana Knightley’a i zamieszkała w Londynie. W związku z tym Emma roztacza opiekę nad młodziutką Harriet Smith, snując wobec niej swoje plany matrymonialne. Postanawiając odmienić los Harriet, Emma za wszelką cenę stara się wyswatać ją z młodym pastorem, panem Eltonem. Niemniej jednak, zabawa w swatkę kończy się tym, iż pastor swoje uczucia kieruje właśnie ku Emmie, zamiast obdarzyć nimi jej przyjaciółkę. Oczywiście nasza bohaterka kategorycznie odmawia poślubienia pana Eltona, gdyż już dawno przysięgła sobie, że nigdy nie wyjdzie za mąż!

Jedyną osobą w otoczeniu Emmy jest brat jej szwagra, Jerzy Knightley, który bez żadnych skrupułów potrafi wytknąć jej błędy. Tak też dzieje się i w tym przypadku. Rozgoryczona Emma musi ostatecznie przyznać Knightley’owi rację, który przestrzegał ją przed takim, a nie innym rozwojem zdarzeń.

– Od początku byłem zdania, że ta zażyłość nie ma ani odrobiny sensu – powiedział po chwili pan Knightley – ale trzymałem język za zębami; teraz widzę, że będzie ona nieszczęściem dla Harriet. Nafaszeruje ją pani tak wygórowanymi pojęciami o jej urodzie i pretensjami, że wkrótce żaden z tych, którzy ją otaczają, nie wyda się jej godny. Próżność, gdy uderzy do słabej głowy, może okazać się zgubną. Nic łatwiejszego dla młodej dziewczyny, jak mierzyć za wysoko. Jest rzeczą wielce prawdopodobną, że panna Harriet Smith nie tak łatwo znajdzie konkurenta, choć to naprawdę bardzo ładna dziewczyna. Synowie dobrych rodzin mogą nie chcieć koligacji z dziewczyną niewiadomego pochodzenia, zaś większość ludzi przezornych obawiałaby się kabały, w jaką mogliby się wplątać, gdy tajemnica jej urodzenia zostanie ujawniona. Niech jej pani pozwoli wyjść za Roberta Martina, a będzie miała zapewniony do końca życia spokój, szacunek ludzki i szczęście, ale jeżeli wzbudzi w niej pani ambicję poślubienia jedynie człowieka z wysoką pozycją towarzyską i fortuną, może pozostać pensjonariuszką pani Goddard do końca swoich dni albo do chwili (bo Harriet Smith należy do rzędu tych kobiet, które wyjdą za mąż za byle kogo)… aż do chwili, gdy z rozpaczy będzie uszczęśliwiona, jeżeli uda jej się złapać syna starego nauczyciela kaligrafii.[2]

Kiedy już sprawa z Harriet ostatecznie się wyjaśnia i wiadomo jest, że pan Elton nie poślubi żadnej z nich, na drodze Emmy staje syn pana Westona, Frank Churchill, który wychowywany przez rodzinę w Londynie, automatycznie staje się spadkobiercą ich majątku. Panna Woodhouse bez większego udziału ze swojej strony, zakochuje się w nim, lecz nie wie jeszcze, że on także nie jest jej pisany. W jej sercu powoli zaczyna rodzić się uczucie do zupełnie innego mężczyzny. Oczywiście podejrzeń, intryg i nieporozumień nie ma końca.

I cóż można więcej napisać o Emmie? Dyskusję należałoby podjąć na kilku płaszczyznach. Po pierwsze, przyjrzyjmy się konstrukcji samej powieści. Głównym jej motywem jest miłość, a dokładniej rzecz ujmując, jest to intryga miłosna, która prowadzona jest tak profesjonalnie, że czytelnik do samego końca jest przekonany, iż happy end na pewno nie nastąpi.

Drugą kwestią jest tutaj postać głównej bohaterki. Emma może momentami denerwować. Jej zarozumiałość i pewność siebie może być na dłuższą metę męcząca. Przecież nikt nie lubi, jak obcy ludzie wtrącają się do jego życia. Czyż nie pamiętamy jak nas próbowano swatać? Przypomnijmy sobie, Drogie Czytelniczki, jak jakaś daleka ciotka usiłowała nam wmówić, że akurat z tym mężczyzną powinnyśmy związać swój los, a z tamtym nie, bo on na nas nie zasługuje. Myślę, że w życiu każdej z nas były takie właśnie chwile, kiedy ktoś za wszelką cenę próbował podejmować za nas decyzje wbrew naszej woli i ku naszemu wielkiemu niezadowoleniu. I jak się wtedy czułyśmy? Chyba nie najlepiej. Była złość i gniew na delikwenta lub delikwentkę, która chce wtargnąć w nasze życie. Myślę, że dla wielu z nas Emma byłaby właśnie taką niepożądaną osobą. Denerwowałaby nas, złościła i doprowadzała do furii.

Kolejnym aspektem, nad którym należałoby się zastanowić to postacie żeńskie występujące w powieści. Weźmy, na przykład, taką panią Elton – żonę pastora. Czyżby pobyt na wsi w otoczeniu osób niżej urodzonych sprawił, że domaga się od nich pochwał i komplementów, nawet jeśli oni nie mają ochoty na ich wyrażanie? A mężczyźni? Jaka jest ich rola w tym wszystkim. Wydaje się, że najmądrzejszym mężczyzną jest pan Jerzy Knightley. Jego rozsądek i życiowa mądrość jest tutaj dość wyraźnie zaznaczona.

Spróbujmy więc rozstrzygnąć te kwestie. A może dorzućmy do nich coś jeszcze? Coś, co nam utkwiło w pamięci po przeczytaniu Emmy.

 



[1] J. Austen, Emma, Wyd. COMFORT, Warszawa 1991, s. 5.

[2] Ibidem, s. 47.



niedziela, 25 marca 2012, krainaczytania

Polecane wpisy

  • Jane Austen, Lady Susan, Watsonowie

    Wydawnictwo: Prószyński i S-ka , 2009  Niestety to już ostatnia książka Jane Austen prz

  • Jane Austen i pewna dama, Sanditon

    Wydawnictwo: Prószyński i S-ka , 1999 Pierwsze jedenaście rozdziałów napisała Jane Austen, kolejne dwadzieścia dziewięć „pewna dama”. Pomysł kontyn

  • Jane Austen - „Perswazje”

    Autor: Jane Austen  Tytuł oryginalny: Persuasion Język oryginalny: angielski Wydawnictwo: Prószyński i S-ka Przekład: Anna Przedpełska-Trzeciakowsk

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Swatka z Kraina Czytania
  Jane Austen           Emma       Wydawnictwo: PRÓSZYŃSKI I S-KA Warszawa 1996 Tytuł oryginału: Emma     Niezwykle trudno jest recenzować klasykę. Powieści zaliczane do tej kategorii już przez sam fakt figurowania w niej są ... »
Wysłany 2012/03/25 15:30:07
Jane Austen, Emma z Co warto czytać?
  Wydawnictwo: Prószyński i S-ka , 1996 65279   Czytanie 8222 Emmy 8221 to była prawdziwa przyjemność! Obawiałam się trochę, że może będzie nudno, albo nie polubię głównej bohaterki, albo nie będzie już tak ciekawie, jak w ... »
Wysłany 2012/03/25 18:47:16
Komentarze
avo_lusion
2012/03/25 15:14:06
Widzę, że zrodził się tutaj bardzo ciekawy portret kobiecy. A mężczyźni? Eee tam, to drugi plan;)))
-
2012/03/25 15:19:39
och ten cały Jerzy... jak można powiedzieć kobiecie prosto w oczy, że była beznadziejną guwernantką, i że jedyny plus z tego, że spędzała czas z Emmą, to to, że sama nauczyła się posłuszeństwa. a to z pewnością przyda się pannie Tylor w małżeństwie, bo jak wiadomo, żona musi być posłuszna... :/
-
krainaczytania
2012/03/25 15:22:29
@Danusia
Ciekawy, ale jaki wkurzający :) Wśród mężczyzn zaimponował mi jedynie George (Jerzy) Knightley. Facet wykładał kawę na lawę bez ogródek. Nie pytał, czy boli, tylko mówił to, co myślał :)
-
krainaczytania
2012/03/25 15:25:50
@Polonisty
A mnie się Jerzy najbardziej podobał ze wszystkich facetów i pewnie jakbym była Emmą, to bym się w nim zakochała. Zresztą wiekowo pasujący bardziej do mnie jak do Emmy ;-) O pannie Tylor to ten pierwszy cytat, natomiast ten drugi dotyczy Harriet i przestróg pana Jerzego co do swatania jej z panem Eltonem :-)
-
2012/03/25 16:07:56
ciekawe czy Emma będzie taką posłuszną żoną he he. w sumie oni do siebie pasują, równoważą się :)
-
2012/03/25 16:08:58
Hm .... Od czego by zacząć? Może od samej Emmy? A do facetów przejdę :) Zacytuję fragment: "Pamiętajmy, że Emma to osoba niezwykle elokwentna i doskonale wychowana. Uważa, że jej zachowanie jest bez zarzutu. Pomimo że posiada swoje własne zdanie, potrafi z łatwością nawiązywać nowe znajomości. Jest bardzo grzeczna, a przy okazji roztacza wokół siebie aurę mądrości i nowoczesności, jak również głębokiego zainteresowania światem, który ją otacza".
O rany. Czytałam teraz tę powieści 3, czy 4 raz. I nigdy wcześniej Emma tak mnie nie irytowała, jak teraz. Owszem, jest dość dobrze wychowana, wie, co może, a czego nie, ale nie zgodzę się, że jest dobrze wykształcona. Co prawda umie trochę grać na fortepianie, i trochę malować, ale to prawie wszystko, co umie. Czyta mało, prawie wcale, a zainteresowanie światem polega głównie na zainteresowaniu miejscowymi plotkami. Miała pracować nad Harriette. Czytać z nią dużo, a na czym się skończyło? Że tylko plotkowały i dyskutowały. Myślę, że Emma tak polubiła Harriette tylko dlatego, iż była głupsza od niej. Zajmując się nią, rekompnesowała sobie braki w swoim wykształceniu. I własnie z tego powodu (tak myślę) nie lubiła Jane Fairfax. Ta naprawdę była osobą wykształconą, znającą się na muzyce i malunku. Emma dlatego jej nie lubiła, bo Jane była osobą, za która Emma chciała uchodzić. Tak na szybkiego mi się przypomniało to, co najbardziej chciałam napisać. Później zamieszczę więcej swoich spostrzeżeń, które zanotowałam :)
Jeśli chodzi o mężczyzn, to najbardziej polubiłam braci Knightleyów. Obaj są rozsądni i nie zajmują ich zbytnie sprawy. No i wiekowo zbliżeni do mnie :) Natomiast Pan Woodhouse jest chyba najbardziej kapryśny ze wszystkich bohaterów. Wyrocznią dla niego jest eskulap Perry. Frank Churchill to kapryśny i próżniaczy młodzian, który nawet nie zamierzał poznać ojca. Przyjechał dopiero wtedy, kiedy przyjechała również Jane. Dla mnie to maminsynek, który ze strachu trzęsie portkami. Tak bardzo bał się ujawnić afektu do Jane, że prawie zalecał się do Emmy. Dziwię się tej Jane, bo ja bym od razu skończyła znajomość :) No i Pan Weston, chyba największy naiwniak, który ciągle wierzył w bezinteresowność Franka. I za każdym razem wierzył w jego przyjazd, a później za każdym razem go tłumaczył przed wszystkimi. A z drugiej strony nasunęło mi pytanie? Nasunęła mi się myśl, skąd się wzięła taka moda wtedy na wychowywanie cudzych dzieci? U nas w Polsce chyba tego nie było?
-
krainaczytania
2012/03/25 16:10:45
@Polonisty
A to można łatwo sprawdzić jaką żoną będzie Emma, ponieważ jest kontynuacja tej powieści, tylko obawiam się, że jedynie w języku angielskim. Szukałam polskiego wydania i nie znalazłam :-( Nie wiem, może źle szukałam :-) Tytuł tej powieści to "Emma & Knightley", a napisała ją Rachel Billington :-)
-
2012/03/25 17:45:50
och! przypomniała mi się pani Goddard, która prowadziła pensję "gdzie można było umieścić córki, by nie zawadzały w domu". a pani Goddard to istny anioł... własnoręcznie opatrywała odmrożenia swoim pensjonariuszkom :/ i za rozsądną cenę wpajano rozsądną dawkę umiejętności... ha ha
-
zaczytania
2012/03/25 18:47:04
Podpisuję się obiema rękami pod słowami manuskrypt1 :)
Emma to jedyna spośród głównych bohaterek powieści Austen, której nie polubiłam (co nie znaczy, że jej nie lubię, tylko że jest mi obojętna). Podejrzewam, że dlatego właśnie podobała mi się ekranizacja z Gwyneth Paltrow w roli głównej - w pełni oddawała miałkość tej postaci... ;)
-
felicja79
2012/03/25 18:51:34
@avo_lusion
Myślę, że portrety kobiece wychodziły Jane Austen lepiej niż portrety męskie. Choć w powieści nie brakuje mężczyzn i to ciekawie opisanych, to jednak zgadzam się, że są na drugim planie. Trochę szkoda, że nie ma choć jednej pierwszoplanowej męskiej postaci.
-
felicja79
2012/03/25 18:54:23
@polonisty
Ja myślę, że Jerzy nie to miał na myśli ;-). To może miał być żart lub ironia (albo jedno i drugie). Mi ta postać wydała się sympatyczna. Taki głos rozsądku Emmy.
-
felicja79
2012/03/25 18:58:22
@krainaczytania
Mi też wśród mężczyzn najbardziej spodobał się Jerzy. Bardzo się bałam, że Emma wybierze Franka i że to on ma być tym "męskim ideałem". Frank od początku mnie denerwował swoim sztucznym zachowaniem. Jak ona mogła myśleć, że jest w nim zakochana?
-
felicja79
2012/03/25 19:05:55
@manuskrypt1
Ja tez nie wiem od czego zacząć... Tyle myśli i ciekawych kwestii :-).
Mnie Emma nie irytowała, ale zgadzam się z Tobą, że trudno ją nazwać dobrze wykształconą w naszym pojęciu.
Co do Franka to też go nie polubiłam, ale chyba zbyt surowo go oceniasz. Na końcu autorka zrobiła wiele, żeby go zrehabilitować. To dobrze, że pokazała w jednej powieści aż tylu bohaterów z wadami. I pokazała przy okazji jedną ważną rzecz, że mimo tych wad nadal można ich lubić. No może poza pastorem i jego żoną ;-).
-
Gość: Kasia, *.dynamic.mm.pl
2012/03/25 19:06:19
@zaczytania
Podobnie jak Tobie, mi Emma też jako jedyna z wszystkich bohaterek powieści Jane Austen, nie przypadła do gustu. Przez pierwszą połowę książki strasznie mnie irytowała, potem patrzyłam już na nią z większym pobłażaniem, ale całkowitej sympatii nie mogłam z siebie wykrzesać
-
felicja79
2012/03/25 19:12:24
@zaczytania
Myślę, że wiele osób nie polubiło Emmy i nie chciało się z nią utożsamiać. Ja jednak wszystkie jej wady traktuję jako "błędy młodości". Emma wydaje się mimo wszystko na końcu zmieniać. Wybiera Jerzego nie Franka, Jane zamiast Harriet. A film przede mną, nie mogę się doczekać :-).
-
felicja79
2012/03/25 19:16:49
@Kasia
Właśnie tego się najbardziej obawiałam - że Emma mi nie przypadnie do gustu. Jednak porównywałam ją podczas czytania z innymi bohaterkami Jane Austen i wcale nie było tak źle ;-). Mnie najbardziej denerwowały monologi panny Bates. Aż ciężko było je czytać, takie nudne :-).
-
krainaczytania
2012/03/25 19:20:57
A mnie oprócz Emmy najbardziej denerwowała pani Elton dopraszająca się komplementów :-) Co za babsko! Przyjechało ci to na prowincję i żąda, aby bić przed nią pokłony :-) A ten cały pastor to żaden facet. Pantoflarz i tyle :-) Ale za to George to klasa gość :-)))
-
zaczytania
2012/03/25 19:40:08
Do uwagi o bohaterce muszę dodać jedną o autorce :) Wydaje mi się, że Austen chciała w "Emmie" sportretować (i udało jej się to) osoby, którym wydaje się, że potrafią kierować życiem innych lepiej niż sami zainteresowani i są na tym tak skupione, że własne życie przecieka im między palcami.
-
felicja79
2012/03/25 19:54:09
@krainaczytania
Pani Elton to osoba, której chyba nie można polubić. Panna Bates mnie denerwowała swoim sposobem mówienia, ale była jednocześnie "dobrym człowiekiem". Żal mi się jej na końcu zrobiło, kiedy Emma wyśmiała jej sposób mówienia. Obie panie (Elton i Bates) to świetne portrety, jakby wprost z życia wzięte. Dialogi bardzo wiarygodne. Jak je czytałam, miałam wrażenie, że już coś takiego kiedyś gdzieś w życiu słyszałam.
-
felicja79
2012/03/25 19:57:43
@zaczytania
A, to przypomniałaś mi, że ja miałam "podejrzenie", że autorka w Emmie sportretowała jakąś nie lubianą przez siebie autentyczna pannę, a Jane Fairfax ma coś z niej samej (wrażliwość? inteligencję? i te tajne zaręczyny?). Myślę, że zbieżność imion autorki i jednej z jej bohaterek nie jest przypadkowa ;-).
-
zaczytania
2012/03/25 20:01:46
@felicja79
Mylisz się o tyle, że zaczynając pracę nad tą powieścią Jane Austen napisała: "Zamierzam stworzyć bohaterkę, za którą nikt, prócz mnie, nie będzie przepadał" :)
-
krainaczytania
2012/03/25 20:01:54
Nie wiem, czy pamiętacie, ale w powieści Charlotte Bronté "Dziwne losy Jane Eyre" też występuje bohaterka o nazwisku Jane Fairfox. Z tym, że jest sporo starsza od tej u Jane Austen, i o ile dobrze pamiętam jest chyba gosposią. Czyżby zbieżność nazwisk, czy może to ta sama osoba? :-)))
-
felicja79
2012/03/25 20:05:55
@zaczytania
O to rzeczywiście się pomyliłam :-). Nie widać w powieści, że Jane Austen tak przepadała za Emmą. Chociaż z drugiej strony to właśnie wydało mi się jedną z największych zalet tej powieści, że autorka nie sugeruje nachalnie czytelnikowi, kto jest dobry, a kto zły :-).
-
felicja79
2012/03/25 20:09:17
@krainaczytania
Ja nie pamiętam, za dawno czytałam "Dziwne losy..." :-(.
-
krainaczytania
2012/03/25 20:11:05
@Felicja
Ale jest na 100% :-) Tylko że u Charlotte jest już dość wiekowa :-)
-
krainaczytania
2012/03/25 20:12:38
To jakaś krewna pana Rochestera była :-)
-
felicja79
2012/03/25 20:14:40
@krainaczytania
To bardzo ciekawy zbieg okoliczności. A może nieprzypadkowy? ;-) Za mało znam biografie obu pisarek, trzeba by doczytać.
-
Gość: Kasia, *.dynamic.mm.pl
2012/03/25 22:01:46
Muszę się bez bicia, choć z pewnym zażenowaniem przyznać, że "Jane Eyre" dopiero czeka na mnie na półce, więc nie mogę się na ten temat wypowiedzieć...
-
kaye
2012/03/25 22:45:27
No cóż, nie będe odosobniona, gdy wyznam, że tytułowa bohaterka "Emmy" bardzo mnie drażniła i dlatego też darzę tę książkę JA najmniejszym sentymentem. Najgorsza jest jej misja uszczęśliwiania ludzi "na siłę", czego przykładem jest casus Harriet. Ponadto, jej protekcjonalny stosunek do ludzi stojących niżej od niej również nie nastraja pozytywnie. I tak sobie teraz myślę, że Emma jest jedyną (jeśli się nie mylę) spośród bohaterek Jane Austen, która nie ma problemów finansowych, a jej pozycja społeczna jest bardzo wysoka. Tak naprawdę typową bohaterką Austen powinna być tutaj Jane Fairfax.
Z postaci męskich na czoło wybija się oczywiście Jerzy Knightley "rozumny człowiek lat trzydziestu siedmiu czy ośmiu", ale jest on tak nieskazitelny i rozsądny, że aż nieco mdły. Niemniej jednak na pewno jest o niebo lepszym człowiekiem od mięczaka Franka;) Jestem pewna, że razem z Emmą będą stanowili dobraną parę mimo róznicy wieku ;)
Przyznać jednak muszę, że dobrze się stało, że odświeżyłam sobie tę powieść Jane, gdyż jest ona naprawdę świetnie napisana i nie taka oczywista, jak by się mogło wydawać ;)
-
Gość: Kasia, *.dynamic.mm.pl
2012/03/25 22:54:28
A tak na marginesie, bo ciągle mówimy o Emmie i Jerzym (swoją drogą zgadzam się z Wami, że to najlepsza postać męska w tej powieści), a jakie wrażenie zrobił na Was ojciec Emmy? Przez większość czasu traktowałam go nieco z przymrużeniem oka, ot taki nieszkodliwy staruszek z dziwnymi nawykami, ale gdy wyobraziłam sobie, jak musiało wyglądać codziennie życie z kimś, kto boi się przekroczyć próg domu, to zdałam sobie sprawę, że byłoby to co najmniej przerażające
-
2012/03/26 08:51:04
Już napisałam wcześniej, co myślę o Panu Woodhouse i Panu Westonie :) Dlatego nie będę się powtarzeć :) Chciałam jednak zauważyć, że sama Jane Austen swoich bohaterów niekiedy traktuje z przymrużeniem oka :) Kiedy np. pisze o Harriete, która "nie grzeszy inteligencją" :) Tak sobie myślę, że w prawie kazdej jej powieści, jest ktoś tak strasznie głupi, ze aż śmieszny :) Może w "Rozważnej i Romantycznej" nie ma tak zaznaczonej postaci, ale na upartego też by się ktoś znalazł :)
-
Gość: Kasia, *.dynamic.mm.pl
2012/03/26 09:07:23
@manuskrypt1
Gdzieś mi musiał umknąć Twój komentarz... ;)
Zgadzam się też z kaye, że na typową bohaterkę Austinowskiej powieści bardziej pasuje panna Fairfax. Ale to dobrze, że w "Emmie" ten swoisty schemat został przełamany :)
-
wspolnabiblioteczka
2012/03/26 09:41:37
A ja bardzo lubiłam wstawki z panią Elton, może dlatego, że uwielbiam serial BBC "Co ludzie powiedzą". To podobny typ osobowości. Emma wcale mnie nie drażniła. Młodość i majątek dodają pewności siebie. Jestem w stanie ją zrozumieć (choć nie jestem już ani taka młoda, ani bogata). Powód dla którego nie Emma nie lubiła Jane, mógł być dokładnie taki jaki podała bohaterka książki - za często stawiano Jane za wzór. Nie mieliście nigdy takiej koleżanki, albo siostry o której rodzice Wam mówili, że robi dużo lepiej to czy tamto? Ja miałam. W dodatku okazało się, że jej rodzice mnie stawiali za wzór. Jak my się nie lubiłyśmy!
Co do postaci męskich. Moim zdaniem są świetnie zarysowane. Zrzędliwy pan Woodhouse, apodyktyczny pan Knightly, rozrywkowy Frank i zapobiegliwy pan Elton.
Jeżeli chodzi o film (ten z 1996), to mam zastrzeżenia tylko co do Harriet Smith. Jak dla mnie była trochę za brzydka do tej roli. Poza tym wszyscy aktorzy pasowali świetnie. Najlepsze sceny oczywiście te z panem i panią Elton :)
-
felicja79
2012/03/26 19:01:53
@Kasia
"Dziwne losy..." są świetne! Najlepsze przed Tobą :-).
A co do ojca Emmy, to ja o nim trochę napisałam już w mojej recenzji:
cowartoprzeczytac.blox.pl/2012/03/Jane-Austen-Emma.html
Życie z takim miłym panem pewnie byłoby ciężkie, ale w powieści taka postać bardzo ubarwia fabułę :-).
-
felicja79
2012/03/26 19:09:14
@kaye
Zgadzam się z Tobą i Kasią, że Jane Fairfax pasuje bardziej do typu bohaterek stworzonego przez Austen. Ciekawa byłaby książka napisana z jej perspektywy, to znaczy z nią jako główną bohaterką :-).
A Jerzy mógłby być bardziej w centrum akcji zamiast na drugim planie. Ale to chyba nie zmieniłoby jego charakteru, który według mnie miał być właśnie taki idealny. Ciekawie Austen pokazała dlaczego Emma wybiera akurat tego mężczyznę. Wybiera go, bo wyróżnia się na tle innych mądrością i nieskazitelnością postępowania. Inne pytanie, czy takie osoby "bez wad" istnieją ;-).
-
felicja79
2012/03/26 19:52:59
@manuskrypt1
Masz rację, autorka traktuje bohaterów z przymrużeniem oka. Czasami się zastanawiałam, które jej słowa są na poważnie, a które to ironia. W przypadku jej książek to nie jest takie łatwe :-).
-
Gość: Kasia, *.dynamic.mm.pl
2012/03/26 19:55:09
Niewykluczone, że gdyby jego postać pojawiała się częściej, jakieś wady w końcu by się ujawniły. Może autorka celowo nieco usunęła go w cień, by tego uniknąć?

Przyszła mi do głowy jeszcze jedna rzecz, która na początku powieści mnie drażniła, choć potem się przyzwyczaiłam. Nie lubię tłumaczeń imion na język polski, skoro bohater nazywał się George, to niech tym Georgem już zostanie, tak samo krzywiłam się początkowo przy "Henryczku". Wiadomo, że wiele imion nie ma odpowiedników, ale gdyby się uprzeć przy tej tendencji to wyszłaby nam, o zgrozo, Janina Fairfax...
-
felicja79
2012/03/26 19:58:45
@wspolnabiblioteczka
Ja też kiedyś oglądałam "Co ludzie powiedzą", bardzo zabawny serial :-). Mimo to nie polubiłam pani Elton. Za to cieszę się, że kogoś poza mną Emma nie drażniła :-).
Świetnie scharakteryzowałaś męskie postacie!
Filmów jeszcze nie widziałam, ale na pewno zobaczę (może wtedy trochę zmienię zdanie o pani Elton). Dobrze by było porozmawiać o nich osobno.
Czy ktoś byłby chętny napisać tekst na blog Klubu o ekranizacjach?
-
felicja79
2012/03/26 20:07:17
@Kasia
Gdyby jego postać pojawiała się częściej mogłaby denerwować "doskonałością". Chociaż z drugiej strony jakieś wady można by u niego znaleźć, jak napisała @wspolnabiblioteczka był on apodyktyczny. A @polonisty przytoczyła jego zdanie o roli kobiet w małżeństwie, tylko mi one bardziej na ironię wyglądały.
A tłumaczenie imion to sprawa skomplikowana. Czasami wychodzi to sztucznie, a czasami wręcz przeciwnie. Przychodzi mi na myśl Kubuś Puchatek. Genialny tłumacz potrafi dokonać cudów :-). Janina byłaby koszmarem.
-
Gość: Kasia, *.dynamic.mm.pl
2012/03/26 21:26:42
@felicja79
Miałam na myśli tłumaczenie imion w tej konkretnej powieści. Generalnie to rzeczywiście zależy od książki, w utworach skierowanych do najmłodszych częściej sprawdzają się polskie tłumaczenia, ale w powieściach tak na wskroś brytyjskich wolałabym widzieć angielskie imiona ;)
-
Gość: nusia00, *.internetia.net.pl
2012/03/29 01:11:59
Szczerze muszę przyznać, że niezmiernie dziwią mnie zamieszczone tu wypowiedzi i miałabym niemały kłopot gdyby ktoś poprosił mnie o wskazanie powodu tak stronniczych sądów. Przyznaję, że moja sympatia do tej niewyidealizowanej młodej damy mogłaby mi to zadanie utrudnić, tak więc wszelką próbę zrozumienia powyższych wyroków właśnie w tym miejscu zamierzam skończyć. Zamiast tego mam zamiar zając pozycję może nie do końca w charakterze obronnym...ale jeśli już miałabym oceniać kogoś pod względem bycia prawdziwie irytującym to Emma nie miałaby najmniejszych szans w tym druzgoczącym starciu z p.Eltonowa. Kobieta ta tak wysoce drażniła mój układ nerwowy jak nikt inny dotąd i przyznaję, że wszystkie popełnione przez Emmę nietakty względem p.E tylko zjednały mnie z główną bohaterką. Drugie i prawie równie zaszczytne miejsce zajęłaby Panna Bates wraz ze swoim niepohamowanym potokiem słów, a wyraz braku wychowania Emmy względem tej postaci napełnił mnie nadzieją na to, że może stara panna w końcu tak śmiertelnie się obrazi, że nie odezwie się już ani słowem do końca książki. Niestety strażnik moralności w postaci pana Knighley'a musiał wszystko zepsuć...tak więc na mocy starej prawdy "wróg mojego wroga jest moim przyjacielem" ogłaszam Emmę Woodhouse moją ulubienicą wśród bohaterek powieści Jane A. (chociaż brak przesadnego romantyzmu, rozsądku,skromności czy standardowego życia w ubóstwie też jak dla mnie przemawia na jej korzyść)
-
felicja79
2012/03/29 19:31:39
@nusia00
Bardzo się cieszę, że napisałaś tu swoje zdanie! :-)
Czytając dyskusję o "Emmie", dochodzę do wniosku, że każda z nas trochę inaczej odebrała przedstawione w niej postacie. Mnie Emma nie denerwowała, za to pani Elton bardzo, a czytanie wypowiedzi panny Bates było męczące. Twoje zdanie jest mi więc bardzo bliskie.
Trochę żałuje, że nie umówiłyśmy się na jakąś punktację oceniającą książki Jane Austen. Może po omówieniu wszystkich zrobimy głosowanie, która była najlepsza?
-
felicja79
2012/03/29 19:40:05
Chciałabym poruszyć jeszcze jeden temat, który w swoim wpisie jako pierwszy zaproponowała Agnieszka, czyli temat miłości.
Co myślicie o tym, jak przedstawiono w "Emmie" uczucia zakochania i miłości?
Mi wydaje się ciekawy sposób, w jaki Emma odkrywa, że nie jest zakochana we Franku, ale od dawna czuje coś do Jerzego. Podobnie Harriet wielokrotnie zaprzecza, że kocha Roberta, a jednak za niego na końcu niespodziewanie wychodzi. Obie nie zdają sobie tak naprawdę sprawy z tego, co czują (dopóki coś się nie wydarzy i nie są zmuszone wybierać, działać)
Do tego sprawa zaręczyn. Jak oni się szybko wszyscy zaręczają! Parę wspólnie spędzonych tygodni (Harriet i Robert), jedno wyznanie (Jerzy i Emma) i już planują ślub :-). Was to nie dziwi?
-
krainaczytania
2012/03/29 20:12:25
@Felicja
Owszem, wyznanie było jedno. Ale Emma znała Jurka od dziecka i na odwrót, więc można przypuszczać, że oni już o sobie wszystko wiedzieli :-) Za przyjaciela, którego nagle zaczyna się kochać można wyjść za mąż w ciągu sekundy, bo się go zna. Ja zawsze uważałam, że w związkach na pierwszym miejscu powinna być przyjaźń, a potem miłość. Dlaczego? Bo jak miłość wyparuje, to przyjaźń zostanie. A jak nie ma przyjaźni, to ludzie rozstają się w złości. Dlatego mnie to wcale nie dziwi. Szkoda, że teraz tak nie ma :-)))
-
felicja79
2012/03/29 20:25:31
@krainaczytania
Zgadzam się z Tobą w 100% :-). Emma i Jerzy rzeczywiście bardzo dobrze się znali i mieli czas się poznać i co najważniejsze zaprzyjaźnić. I też myślę, że przyjaźń jest dobrą podstawą miłości :-). A skoro jest miłość i przyjaźń, to nie ma co czekać ze ślubem.
-
Gość: nusia00, *.internetia.net.pl
2012/03/29 22:41:46
Chciałabym wypowiedzieć się na to pytanie:
"Co myślicie o tym, jak przedstawiono w "Emmie" uczucia zakochania i miłości? "
(wybaczcie ale to pierwszy blog na którym zdecydowałam się wypowiedzieć i poruszanie się tu sprawia mi trochę trudności, tak więc żeby nie zostać błędnie zrozumianą pozwolę sobie na przepisanie go)
Jak dla mnie zamążpójście panny Smith bynajmniej nie było rzeczą zaskakującą. Harriet szczerze kochała Roberta od samego początku (i tu się muszę przyznać, że strasznie było mi szkoda tej biednej dziewczyny kiedy oznajmiono jej, że kategorycznie nie chce przyjąć jego oświadczyn) W końcu nie przyjęła ona ukochanego ze względu na brak miłości ale ze względu na brak pewności siebie. (myślę że spotykamy się tu z często występującym w amerykańskich filmach motywem wyjątkowo pewnej siebie "królowej szkoły" i jej zakompleksionej świty, która zrobi wszystko by nie stracić przychylności tej ubranej na różowo idolki. Tak więc skoro królowa Emma stwierdziła, że bycie panią Robertową jest "obciachowe" to znaczy, że jest i już nic nie można na to poradzić) zaś jeśli chodzi o wątek dotyczący uczuć Emmy do Franka czy też ich braku to myślę że tęsknota panny Emmy za tym młodzieńcem rodziła się głównie z przyjemności bycia adorowaną (powiedzmy sobie szczerze która z nas byłaby na tyle okrutna, żeby zabronić wychwalania swej osoby pod niebiosa dżentelmenowi pokroju Franka Ch. Ja z pewnością tak jak Emma w swej łaskawości pozwalałabym mu na to;p)
-
felicja79
2012/03/30 19:11:20
@nusia00
Cieszymy się, że nasz blog jest tym pierwszym dla Ciebie :-). A cytowanie pytań jest jak najbardziej OK, przy tylu komentarzach i wątkach łatwo się pomylić.
W ciekawy sposób porównałaś ten wątek "Emmy" do amerykańskich filmów. I ujęłaś chyba istotę problemu. Też wydawało mi się, że uczucie Harriet jest szczere, ale w połowie książki jej zachowanie i nowe "zakochania" trochę mnie zmyliły co do jej uczuć. I denerwowało mnie, że aż tak nie ma własnego zdania i pewności siebie, żeby przeciwstawić się Emmie. Ach, ta Emma przecież okropne rzeczy z nią wyprawiała!
A Frank chyba rzeczywiście był dla Emmy takim miłym adoratorem, może początkowo wiązała z nim jakieś nadzieje, a potem przekonała się szybko, że to nie jest ktoś dla niej.
Myślę, że Jane Austen świetnie pokazała różne odcienie od zauroczenia, zakochania do miłości.
-
zaczytania
2012/04/01 15:26:58
@felicja79
A mnie się wydaje, że w "Emmie" Jane Austen pokazała różne odcienie manipulacji ;)
Harriet nie jest jedyną zdalnie sterowaną bohaterką, choć w jej przypadku widać to najwyraźniej.
-
zaczytania
2012/04/01 15:29:39
I właśnie dlatego Knighley'a lubię najbardziej, bo jako jedyny działał/mówił wprost.
-
Gość: , *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2012/04/01 16:43:46
Knightley'a*
-
felicja79
2012/04/02 19:40:53
@Kasia
Co do brytyjskich powieści i tłumaczenia angielskich imion, przyszedł mi do głowy jeden argument - tłumaczenie imion angielskiej rodziny królewskiej. W Polsce mówimy książę Karol, królowa Elżbieta. Dlatego ja akceptuję "Jerzego" w "Emmie", jestem przyzwyczajona do tłumaczeń brytyjskich imion (oczywiście tych, które łatwo się da przetłumaczyć) :-).
-
felicja79
2012/04/02 19:46:40
@zaczytania
Masz rację, Emma chce manipulować otoczeniem. Choć swatanie może się wydawać jedynie niewinną zabawą, widać jak niedobre mogą być tego skutki.
Otoczeniem steruje na pewno też jej ojciec, choć nie wiadomo, na ile jest to jego świadoma gra.
A Knightley rzeczywiście jest szczery i mówi wprost, chociaż zauważ, jak długo skrywał swoje uczucie przed Emmą. A skoro je ukrywał, to nie mógł być z nią do końca szczery. Musiał panować nad swoim zachowaniem i słowami. Ale oczywiście go za to nie potępiam, bo Emma była wcześniej bardzo młoda. Dziwne gdyby miał się oświadczać piętnastolatce.



Dyskutują na blogu:

Agnieszka (krainaczytania)
Beata (felicja79)

Adriana Agnieszka (manuskrypt1)
Aurora
Danusia (avo_lusion)
Dorota Anna (zaczytania)
Dorota (polonisty)
Julka (wspolnabiblioteczka)
Kaye
Kasia
Lena
Maniaczytania
nusia00
zona.oburzona





Harmonogram dyskusji:


EMMA
25 marca 2012
dyskusja o „Emmie”
21 kwietnia 2012
dyskusja o ekranizacjach „Emmy”


ROZWAŻNA I ROMANTYCZNA
19 maja 2012
dyskusja o „Rozważnej i romantycznej”
23 czerwca 2012
dyskusja o filmie „Rozważna i romantyczna”


MANSFIELD PARK
21 lipca 2012
dyskusja o „Mansfield Park”
18 sierpnia 2012
dyskusja o ekranizacjach „Mansfield Park”


OPACTWO NORTHANGER
22 września 2012
dyskusja o „Opactwie Northanger”
20 października 2012
dyskusja o filmie „Opactwo Northanger”


DUMA I UPRZEDZENIE
17 listopada 2012
dyskusja o „Dumie i uprzedzeniu”
15 grudnia 2012
dyskusja o ekranizacjach „Dumy i uprzedzenia”


PERWAZJE
19 stycznia 2013
dyskusja o „Perswazjach”
16 lutego 2013
dyskusja o filmie „Perswazje”


SANDINTON
23 marca 2013
dyskusja o „Sanditon”


LADY SUSAN, WATSONOWIE
20 kwietnia 2013
dyskusja o „Lady Susan; Watsonowie”


ZAPRASZAMY SERDECZNIE!








Napisz do nas e-mail
Agnieszka
Beata





Szablon